W dzisiejszym wydaniu (5 lipca 2019 r.) organ nadredaktora Michnika cytuje opublikowany 21 maja tekst honorowego członka warszawskiego KIK-u prof. Marii Krzysztofa Byrskiego..

Emerytowany indolog (rocznik 1937) odnalazł przyczynę występowania pedofilii pośród księży i wie, jak złu zaradzić.

„Zgodnie z dostępnymi danymi tego typu przestępstwa wśród kleru przeważają w stosunku do chłopców, do których sprawcy mają o wiele łatwiejszy dostęp. W przypadku starszych ofiar przyczyną jest też niewątpliwie stosunek Kościoła – i przez to również społeczeństwa – do homoseksualizmu. Ten negatywny stosunek sprawia, że dla wielu młodych mężczyzn (szczególnie w środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych) jedynym wyjściem, by uniknąć ostracyzmu, a najczęściej wręcz prześladowań, jest schronienie się w seminarium duchownym i wśród kleru. Taki młody człowiek natychmiast zyskuje szacunek i uznanie.

Niestety jednak trudno mu odpowiednio pokierować swoją seksualnością, która – nieakceptowana i stłumiona – może zwrócić go w stronę nastolatków.”

Prawda, jakie to proste? Kościół jest winny wrogiemu stosunkowi do homoseksualizmu społeczeństwa i dlatego homoseksualiści przenikają do wewnątrz Kościoła, pewnie aby nadal podsycać wrogośc do takich samych, jak oni.

By zlikwidować problem trzeba tylko ustanowić związki partnerskie.

„Obdarzając homoseksualistów szacunkiem, umożliwiając im godne życie wśród nas – na przykład w związkach partnerskich – zapobiegniemy takim sytuacjom..”

Powyższe cytaty za: http://magazynkontakt.pl/do-wspolwyznawcow-swieckich-i-duchownych-list-do-redakcji.html

Przeglądając Kontakt odnosi się wrażenie, że jedynym wszechproblemem Kościoła są niezbyt przychylne homoseksualistom wersety Pisma.

I tak w aktualnie dostępnym numerze (z 27 czerwca) napotykamy się na wywiad z o. Andrzejem Kuśnierskim, dominikaninem.

Zakonnik stoi na stanowisku, że nauka Kościoła dot. homoseksualizmu będzie z czasem ewoluowała.

Doskonale wiem, dlaczego Kościół uczy tego, czego uczy, ale uważam, że obecnie mamy za mało danych z zakresu wiedzy genetycznej, biologicznej, psychologicznej i socjologicznej, żeby wypowiadać ostateczne sądy w tej sprawie. Badania naukowe dotyczące orientacji seksualnej trwają dopiero od połowy minionego stulecia. Wielu rzeczy ciągle nie rozumiemy. Nasza wiedza o tym, dlaczego i jak kształtuje się orientacja seksualna, nie jest wcale taka duża. Musimy dać sobie czas.

(…)

Kościół nie jest zwolniony z myślenia. Bardzo wiele rzeczy zmieniało się dzięki rozwojowi nauki. Kościołowi trudno było zaakceptować prawdę na temat ewolucji, ale jednak to zrobił, znajdując dla niej teologiczne i filozoficzne uzasadnienie. Być może za jakiś czas zweryfikuje także swoje nauczanie i będzie mówił o orientacji homoseksualnej inaczej. Nie widzę powodów, by to wykluczać.

http://magazynkontakt.pl/ojciec-kusmierski-nie-mozna-wykluczyc-zmiany-nauczania-kosciola-o-homoseksualizmie.html

Tuż obok wywiadu tekst redaktora Magazynu niejakiego Ignacego Dudkiewicza. W odróżnieniu od o. Kuśnierskiego stwierdza ostro i pryncypialnie:

Polski Kościół błądzi w kwestii osób LGBT

(…)

Nagonka na osoby LGBT przybiera na sile. Uczestniczą w niej również ważni – niekiedy najważniejsi – przedstawiciele Kościoła i katolickich mediów oraz katolicy i katoliczki. Politycy, biskupi, księża, dziennikarze, internauci czy kontrmanifestanci zbierający się na trasach marszów równości uderzają na ogół ciągle w te same tony. Perorują o neobolszewii, dewiacjach, homoterrorze, profanacjach, grzechach sodomskich. Tworzą skojarzenia homoseksualizmu i pedofilii. Ogłaszają deklaracje o powiatach, gminach czy województwach „wolnych od LGBT”. Środowiskom oraz osobom LGBT zarzucają niszczenie rodziny oraz intencjonalne obrażanie uczuć ludzi wierzących. Manipulują danymi lub zwyczajnie podają nieprawdziwe liczby na temat osób LGBT, ich związków i kontaktów seksualnych. Wreszcie – co kluczowe dla skuteczności tych działań – wzbudzają i grają lękami rodziców o ich dzieci, sugerując, że osoby nieheteroseksualne chcą je krzywdzić, wykorzystywać i seksualizować: również po to, by je także „czynić homoseksualnymi”.

(…)

Gdy sugeruje intencjonalne obrażanie uczuć osób wierzących przez Elżbietę Podleśną, warto przypomnieć, że rozwieszenie przez nią wizerunku Matki Bożej z tęczową aureolą na terenie płockiego Kościoła było odpowiedzią na skandaliczny Grób Pański w nim się znajdujący. Gdy to samo zarzuca Szymonowi Niemcowi, należy wskazać, że to człowiek wierzący i każdy, kto zna go osobiście, potwierdza, że nabożeństwa odprawia zupełnie na poważnie, a nie prześmiewczo.

http://magazynkontakt.pl/polski-kosciol-bladzi-w-kwestii-osob-lgbt.html

Szymon Niemiec wraz z facetem z durszlakiem na głowie odprawia „na poważnie” nabożeństwo….

Dudkiewicz najwyraźniej zapomniał, że Kościół Latającego Potwora Spaghetti powstał tylko i wyłącznie jako drwina z religii.

A może raczej uważa, że jego czytelnicy są na tyle ograniczeni, że nigdy nie słyszeli o Bobbym Hendersonie i jego pochodzącej jeszcze z 2005 r. akcji?

Ignacy Dudkiewicz nie zapomina również o sympatiach politycznych swoich starszych KIK-owskich towarzyszy.

Kopie więc w kostkę partię rządzącą.

Kalendarium wzrostu temperatury wokół osób LGBT i ich praw jasno pokazuje, że przedstawiciele Kościoła w opisanej wyżej orkiestrze nie grają pod własną batutą. Tę dzierżą politycy partii rządzącej, którzy dali sygnał do ataku i którzy wciąż decydują o kolejnych częściach koncertu. To rządzący nadają ton awanturze na ten temat, oni zdefiniowali wroga, wskazali jego przewiny, podsycili społeczne lęki i ustawili samych siebie w roli obrońców rzekomo uciśnionych przez osoby LGBT rodzin, dzieci, ludzi wierzących i samego Kościoła. To mechanizm świetnie znany i wielokrotnie opisywany, który Prawo i Sprawiedliwość stosuje po raz kolejny – przed poprzednimi wyborami te same mechanizmy uruchomiła w ramach narracji o uchodźcach i uchodźczyniach.

(op. cit.)

Andrzej Wielowieyski musi być zadowolony.

Kolejny tekst tego samego autora. Tym razem jest to omówienie książki czerskiego publicysty niejakiego Mirosława Wlekłego „Raban! O Kościele nie z tej ziemi”.

 Gdy w Polsce kruszy się kopie o tęczową aureolę Matki Bożej, w Wielkiej Brytanii poważnie – choć, to jasne, nie bez emocji – dyskutuje się o duszpasterskich propozycjach dla osób LGBT. Gdy u nas w środowiskach LGBT potrafi się upatrywać źródła wszelkiego zła, w Londynie odbywają się regularne nabożeństwa skierowane do ich przedstawicieli i przedstawicielek. Gdy nawet Instytut Myśli Józefa Tischnera jako pełnoprawnego uczestnika dyskusji zaprasza księdza Oko, który wsławił się wielokrotnymi kłamstwami na temat osób LGBT, na niemal każdym wspomnianym nabożeństwie pojawia się przedstawiciel prymasa Anglii, a niekiedy on sam we własnej osobie, by swoim autorytetem chronić społeczność wierzących osób nieheteronormatywnych przed agresją i wykluczeniem.

http://magazynkontakt.pl/inny-kosciol-juz-istnieje-wokol-ksiazki-raban-o-kosciele-nie-z-tej-ziemi.html

A tu Dudkiewicz sięgnął szczytu.

Słuchanie homilii części polskich hierarchów Kościoła katolickiego wygłaszanych przy okazji Bożego Narodzenia czy Wielkanocy podobne jest do gry w bingo. Również przy okazji kazań wygłoszonych przez kilku biskupów w trakcie ostatnich pasterek można było zgarnąć pełną pulę. Polityka partyjna? Była. Wspieranie władzy i chłostanie opozycji? Punkt. Utożsamianie polskości i katolicyzmu? Krzyżyk. Aborcja, in vitro, związki homoseksualne? Są. Czynienie z księży ludzi o szczególnych predyspozycjach moralnych? Zaliczone. Wreszcie: rozmywanie odpowiedzialności za przestępstwa seksualne dokonywane przez księży? Bingo! Proszę się zgłosić po nagrodę.

http://magazynkontakt.pl/kosciol-do-gruntownego-remontu.html

Przestępstwa seksualne obciążają wszystkich księży, ale wiązanie tychże z homoseksualizmem to kłamstwo. To jest linia studenta bioetyki Ignacego Dudkiewicza!

Inny autor, a w zasadzie autorka.

Ola Senn. Wychowawca w grupie warszawskiego KIK-u.

W tekście zatytułowanym Karwan: Wierzące osoby LGBT nie dadzą się wykluczyć z Kościoła wali prosto i śmiało:

Pozostawanie w Kościele, w którym jest tyle homofobii, wydaje się irracjonalne. Ale jest w nim również przestrzeń bez homofobii. My też jesteśmy częścią Kościoła. Nie damy się z niego wykluczyć.

http://magazynkontakt.pl/karwan-wierzace-osoby-lgbt-nie-dadza-sie-wykluczyc-z-kosciola.html

Najbardziej bulwersujący tekst jest jednak męskiego (?) autora. Niejaki Jakub Niewiadomski cały ruch LGBT wywodzi…. z Biblii!

 W Biblii znajduje się około 35 tysięcy wierszy (dokładna liczba różni się nieznacznie między tłumaczeniami). Te, w których dostrzec można jakikolwiek związek z negatywną oceną zachowań nieheteroseksualnych, da się policzyć na palcach obu rąk. Jeżeli uznać krytykę praktyk homoseksualnych za temat natury etycznej poruszany przez Pismo (chociaż ani razu nie czyni tego Jezus), okaże się, że jest on dalece mniej istotny od krytyki nierówności społecznych, wyzysku czy przemocy wobec słabszych. (Szczególne miejsce w tym kontekście zajmuje księga Izajasza, którą wielokrotnie cytował Jezus – w Nowym Testamencie znaleźć można ponad czterysta odwołań do niej).

To prawda, że waga danego fragmentu biblijnego nie ma nic wspólnego ze związaną z nim statystyką. Liczby rzucają jednak światło na istotny fakt: kościelna fiksacja na punkcie ludzkiej seksualności jest całkowicie niebiblijna. Kościoły stają się nierzadko instytucjami skupionymi bardziej na „promocji” heteroseksualizmu i „tradycyjnego” modelu rodziny niż na głoszeniu Ewangelii. Jej głównym przesłaniem jest zaś zbawcza wieść (euangélion, ‘Dobra Nowina’) o męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, a nie dotycząca tej czy innej sfery życia doktryna etyczna.

http://magazynkontakt.pl/milosc-twoja-byla-mi-rozkoszniejsza-niz-milosc-kobiety-biblijne-inspiracje-dla-osob-lgbt.html

Oto naprawdę nowatorskie spojrzenie na Ewangelię.

Tak naprawdę istotna jest tylko męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Natomiast „doktryna etyczna” jest pozbawiona większego znaczenia.

Wg tej katolewackiej egzegezy słynne przesłanie Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! (1 P 5,8.9) jest zupełnie bez sensu.

Przecież ważna jest tylko Śmierć i Zmartwychwstanie. Reszta to mało komu potrzebne didaskalia. W zasadzie istniejące tylko po to, by PiS i kler mogli jątrzyć.

Trudno jednak traktować warszawski KIK wyłącznie jako niewielką grupę odmieńców, pełniących rolę pożytecznych idiotów ruchu lesbijek, gejów, biseksów i transów (LGBT).

Czytana, i to pewnie nałogowo, przez warszawskich klubowiczów GazWyb w 2012 roku drwiła z ludzi pokroju księdza dr hab. Dariusza Oko.

 W tekście z 27 czerwca niejaka Katarzyna Wiśniewska pisze:

W Kościele katolickim odkryto nową herezję. Wnioski z gruntownych badań w tej materii ogłosił ks. dr hab. Dariusz Oko, wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. To ”homoherezja”.

ak czytamy we ”Frondzie”, ”przeciwnik jest nie tylko na zewnątrz Kościoła, on już jest w środku, nieraz dobrze zamaskowany, jak koń trojański. Istnieje nie tylko problem homoideologii i homolobby na zewnątrz Kościoła, istnieje analogiczny problem także wewnątrz niego, gdzie homoideologia przyjmuje postać homoherezji”.

Ks. Oko czuje solidarność z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, który po lekturze teczek w IPN orzekł niedawno (w książce wydanej przez ”Frondę”), że Kościołem trzęsie mafia homoseksualna. Przykład: gdy kuria nie dawała rady z homoseksualizmem księdza, to go przerzucała do Rzymu.

Opowieści ks. Zaleskiego można traktować jak egzotykę. Z ks. Oko problem jest większy, bo ”homoherezją” tłumaczy skandale pedofilskie w Kościele.

 http://wyborcza.pl/1,75968,12018966,Homoherezje_o_homomafii_ksiedza_Oko.html

A przecież wg obowiązującej lewicę tezy nie można w żaden sposób powiązać pedofilii z homoseksualizmem.

Wrócimy jeszcze do tego wątku.

GazWyb drwi, ale to za mało, by temat zniknął.

Ks. dr Dariusz Kowalczyk SJ  pisał o homoherezji w 2016 roku:

Kościół od początku musi zmagać się z wrogami zewnętrznymi, którzy chcą go zniszczyć, ale także z zagrożeniami wewnętrznymi, m.in. z heretyckimi reformatorami. W naszych czasach jednym z nurtów zagrażających Kościołowi od wewnątrz jest herezja homoseksualna. Nie chodzi mi tutaj tylko o tzw. lobby homoseksualne, czyli homoseksualistów, którzy nawzajem się wspierają szkodząc w ten sposób polityce personalnej w kościelnych strukturach. Problemem jest sama ideologia homoseksualna, którą próbuje się przemycić do nauczania Kościoła.

(…)

Rozmaitych herezji nie brakuje w dwu-tysiącletniej historii Kościoła. Tyle że w minionych wiekach herezje zdecydowanie zwalczano. Dziś natomiast do herezji się uśmiechamy, dostrzegamy w nich jakąś prawdę, mówimy o konieczności bycia otwartym i miłosiernym.

(…)

Herezja homoseksualna doprowadziła niedawno do rozłamu w łonie Wspólnoty Anglikańskiej. Niedawno anglikańscy prymasi podjęli decyzję o trzyletnim „zawieszeniu w prawach” Kościoła episkopalnego w Stanach Zjednoczonych, który błogosławi małżeństwa homoseksualne i święci na biskupów pastorów żyjących w związkach homoseksualnych. Przypomniano, że nauczanie Pisma świętego w tej sprawie jest jednoznaczne: małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety. Jak zakończy się ta sytuacja, nie wiadomo. Niektórzy proponują, aby ogłosić, że anglikanie pozostają zjednoczeni, ale jedni uznają małżeństwa homoseksualne, a inni nie.

https://www.fronda.pl/a/ks-dariusz-kowalczyk-sj-herezja-homoseksualna,106235.html

Kościół, a więc przede wszystkim my, wierni, na progu trzeciego tysiąclecia jesteśmy atakowani inaczej, niż nasi ojcowie czy dziadowie.

Powolne drążenie podstawowych zasad chrześcijaństwa, budzenie wątpliwości w dotychczasową egzegezę Pisma, wreszcie nowatorskie ujęcie Zbawienia tak naprawdę ma spowodować, że nowy wspaniały człowiek wszystkie te odwieczne zasady traktować będie z przymrużeniem oka.

Bo skoro nie zabijamy dzisiaj czarownic to dlaczego gej czy lesbijka nie mogliby przyjmować sakramentów?

I dlaczego mamy wierzyć, że małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety?

Tak właśnie wygląda lewacka taktyka salami w drugiej dekadzie XXI wieku.

Wróćmy jeszcze na chwilę do przerwanego wyżej wątku.

Wg obowiązującej lewicę tezy nie można w żaden sposób powiązać pedofilii z homoseksualizmem.

I taki pogląd reprezentowany jest w dwutygodniku.

Starsze pokolenie, pamiętające jeszcze co to takiego dialektyka marksistowska, będą mniej zdziwieni. Młodsi, urodzeni w czasach stanu wojennego i później, pewnie oblali by egzamin z Marska.

Cytowany na samym początku prof. Maria Krzysztof Byrski w tym samym dwutygodniku twierdzi… odwrotnie. Jego zdaniem wystraszeni młodzi homoseksualiści z małych miasteczek lgną do Kościoła i zostają księżmi.

Niestety jednak trudno mu odpowiednio pokierować swoją seksualnością, która – nieakceptowana i stłumiona – może zwrócić go w stronę nastolatków.

Obdarzając homoseksualistów szacunkiem, umożliwiając im godne życie wśród nas – na przykład w związkach partnerskich – zapobiegniemy takim sytuacjom.

Nastolatkowi, a więc osoby, które ukończyły lat 11. Mniej więcej do pełnoletności.

Dziwnym trafem wszystkie nagłaśniane medialnie przypadki „pedofilii kościelnej” wpisują się w ten przedział.

Prof. Byrski, honorowy członek KIK Warszawa, autor dwutygodnika Kontakt, autor piątkowej GazWyb potwierdza to, co od dawna mówi znienawidzona przez to środowisko prawica.

Istnieje związek pomiędzy homoseksualizmem a pedofilią.

Co potwierdzają na łamach lewicowych (katolewicowych) wydawnictw lewicowi autorzy.

W imię jakich wartości, czy raczej antywartości lewica temu zaprzecza?

5.07 2019

Ps. Kilkanaście dni temu telewizja (SCI-FI) przypomniała pochodzący z 2002 r. film Equliribium.

Pokazany w nim świat jako żywo odpowiadał by dzisiejszym naprawiaczom rzeczywistości. Nie ma już kłopotów z „mową nienawiści”, bowiem ludzie wyzbyli się uczuć. Wszelkich. Nowy wspaniały świat trwa, choć trudno powiedzieć o nim, że żyje.

Scena, która prócz finałowego pojedynku rewolwerowców (zbuntowanego kleryka Prestona z Ojcem) robi największe wrażenie.

To krótka rozmowa pomiędzy jeszcze nie przebudzonym klerykiem Prestonem a uwięzioną Mary.

Mary: Po co żyjesz?

Preston: Pozostaje przy życiu, żyję, by zapewnić ciągłość temu wspaniałemu społeczeństwu. By służyć Librii.

Mary: Koło zamknięte. Istniejesz by podtrzymać istnienie. Po co?

Preston: A jaki cel ma twoje istnienie?

Mary: Odczuwanie. Nie doświadczyłeś go, więc nie rozumiesz. Jest jak powietrze. Bez niego, bez miłości, bez gniewu, bez smutku jest się jak maszyna.

.

Tak właśnie miałby wyglądać świat, gdyby pozwolić działać dzisiejszym naprawiaczom wolną rękę.