Kolejna polemika mająca na celu obronę jedynie słusznej reformy emerytalnej Tuska – Rostowskiego.

Były sędzia Trybunału Konstytucyjnego w latach 2008-2017 prof. Stanisław Biernat odpowiedział prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie. A wszystko dlatego, że podczas spotkania ze społeczeństwem we Lwówku Śląskim (3 lipca 2019 r.) Prezydent zakwestionował słuszność wyroku TK z 7 maja 2014 r. (K 43/12) mówiąc m.in.

– Nie mam żadnych wątpliwości, że naruszono konstytucję także w działalności Trybunału Konstytucyjnego, kiedy orzekał, że podwyższenie wszystkim Polakom wieku emerytalnego wbrew ich woli jest zgodne z Konstytucją, bo tak orzekł. (…) Czy to był Trybunał, który działał dla polskiego społeczeństwa i dla polskiego państwa? Czy dla jakiejś wąskiej kasty rządzącej, która wtedy akurat miała taki interes? To ja już myślę, że każdy sam sobie odpowie na to pytanie.

(za:Onet.pl)

Dość jednoznacznie określona rola ówczesnego TK w ramach jednolitego systemu władzy III RP za rządów PO-PSL spowodowała reakcję.

Prof. Stanisław Biernat, wówczas wiceprzewodniczący TK, wystosował więc do Prezydenta kilka pytań, które z racji rozpowszechnienia przez oPOzycyjne media nazwać należy raczej listem otwartym.

Moja odpowiedź będzie o tyle nietypowa, że będzie się składać z kilku pytań do Prezydenta

Po pierwsze, jaki ma tytuł Prezydent Rzeczypospolitej do stanowczego stwierdzania, do tego bez żadnego uzasadnienia, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest niezgodny z Konstytucją? Czy upoważnia go do tego jego pozycja w świetle Konstytucji, jak również pozycja Trybunału Konstytucyjnego?

Po drugie, jak pogodzić przyznanie sobie przez Prezydenta prawa do dokonywania publicznie takiej radykalnej oceny z jego rolą w postępowaniach przed Trybunałem, m.in.polegającą na kierowaniu wniosków o zbadanie zgodności z Konstytucją ustawy przed jej podpisaniem, z czego Prezydent skorzystał m.in. kilka dni temu w odniesieniu do ustawy nowelizującej Kodeks karny? Czy Prezydent zastosuje się do wyroku Trybunału w zależności o tego, czy uzna go za zgodny z Konstytucja, czy nie?

Po trzecie, czy Prezydent, krytykując ostro, zresztą nie po raz pierwszy, wyrok Trybunału w sprawie podniesienia wieku emerytalnego nie powinien ujawnić publicznie, że w tamtej sprawie był przedstawicielem wnioskodawców – grupy posłów PiS – czyli inicjatorów postępowania. Jak wynika zresztą ze stenogramu, na rozprawie „pan poseł Andrzej Duda nie stawił się”. Czy obecne wypowiedzi nie są przejawem mocno spóźnionego odreagowania tego, że Trybunał nie zgodził się ze zdaniem wnioskodawców i przejawem mylenia roli, w jakiej ówczesny przedstawiciel wnioskodawców znajduje się obecnie jako głowa państwa?

Po czwarte, czy Prezydent zanim zdecydował się na obrażanie Trybunału zapoznał się i przemyślał uzasadnienie wyroku w sprawie K 43/12, liczące 98 stron, jak również stenogram rozprawy, w której miał uczestniczyć, liczący 143 strony?

Po piąte, czy Prezydent ma świadomość, że w ślad za omawianym wyrokiem Trybunał Konstytucyjny wydał  17 lipca 2014 r. postanowienie sygnalizacyjne (S 3/14), w którym przedstawił Sejmowi uwagi dotyczące niezbędności podjęcia systemowych działań wspierających decyzję o podwyższaniu i zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn? Postanowienie to nie zostało wzięte pod uwagę zarówno przez Sejm ówczesnej, jak i obecnej kadencji. Czy Prezydent podejmował jakieś kroki w tym kierunku?

Po szóste, czy Prezydent mógłby wyjaśnić swoje szokujące oskarżenie, że Trybunał nie działał dla polskiego społeczeństwa i dla polskiego państwa? Jaka to wąska kasta wtedy akurat miała interes w wydaniu określonego wyroku? Jaki interes? Co to znaczy „wtedy” w odniesieniu do systemowej reformy emerytalnej rozłożonej na wiele lat; warto przypomnieć, że stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego kobiet było przewidziane na 27 lat, a więc na całe pokolenie. Czy Prezydent jest pewien, że cofnięcie z jego inicjatywy reformy emerytalnej, czego niszczące skutki staną się niechybnie widoczne za kilkanaście, albo za kilkadziesiąt lat jest korzystne dla polskiego społeczeństwa i dla polskiego państwa? A może to składanie przez niego obietnic przedwyborczych było w interesie wąskiej kasty?

https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ostra-reakcja-bylego-wiceprezesa-tk-na-wypowiedz-prezydenta,nId,3080203#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

 

 

 

Zacznę od końca. Dawno, dawno temu w ramach akcji uświetniania przez młodzież uroczystości partyjno-państwowych zostałem zagoniony wraz z innymi uczniami klas ósmych do lokalnego Domu Muzyki.

Podczas listopadowej uroczystości poświęconej pamięci październikowej rewolucji 1917 dekorowano kombatantów ruchu robotniczego. Starcy, często mający pokończone nawet lat 90, płakali ze wzruszenia, gdy prelegent dziękując im za wkład do zwycięstwa światowego ruchu robotniczego mówił, że za lat 20, góra 25, w Polsce zatriumfuje komunizm.

Czemu to przypominam? Ano dlatego, że 70-letni Biernat (ur. 2 sierpnia 1949) pisze o niszczących skutkach cofnięcia reformy emerytalnej, które będą widoczne… za kilkanaście, albo za kilkadziesiąt lat.

Do tego czasu po Biernacie śladu już raczej nie będzie.

Nikt też nie będzie pamiętał wypowiedzi Profesora.

Tak naprawdę jest ona skierowana wyłącznie do nas i wyłącznie dlatego, że zbliżają się wybory.

Biernat rysuje czarno-biały obraz.

Z jednej strony pochylający się z troską nad losem przyszłych pokoleń prawdziwy Ojciec (Matka?) Narodu Donald Tusk, który każe nam zaciskać pasa po to, by naszym prawnukom żyło się lepiej.

Z drugiej – populista Kaczyński, który chce, żeby ludziom było lżej już teraz, ale za cenę poziomu życia tych, którzy jeszcze się nie narodzili.

Przyznam, że jakoś trudno mi poświęcić własny dobrostan dla hipotetycznych zstępnych, co do których nawet nie jestem w stanie zgadnąć, w jakim kraju osiądą. Nie mówiąc już o tym, że za trzydzieści lat społeczeństwo będzie zupełnie inaczej zorganizowane, a Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie przetrwa w obecnej formie nadchodzącej kadencji Sejmu.

Wiele, ale ciągle zbyt mało, napisano o „nadzwyczajnej kaście”, wydrwiwając jak tylko się da to nieszczęsne określenie sędzi w stanie spoczynku Ireny Kamińskiej.

Tymczasem sędzia Biernat nadal podąża tym tropem.

Przecież jego pytanie jaki ma tytuł Prezydent Rzeczypospolitej do stanowczego stwierdzania, do tego bez żadnego uzasadnienia, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest niezgodny z Konstytucją? oznacza ni mniej, ni więcej, że TK posiada wymiar boski.

Nie można skrytykować, nie można mieć własnego zdania. Jednocześnie b. sędzia Biernat nie widzi nic złego w tym, że przedstawiciele „nadzwyczajnej kasty” gdy tylko mogą, zaraz publicznie wygłaszają potępienie dla władzy wykonawczej czy Prezydenta.

Trójpodział władzy, panie profesorze Biernat, nie oznacza wcale, że jedna z nich jest najrówniejsza i reszta ma się jej słuchać i cierpliwie znosić połajanki jej przedstawicieli.

Skoro jedna władza (sądownicza) krytykuje inną (wykonawczą) musi się liczyć z tym, że krytyka egzekutywy dotknie i ją.

Inna sprawa, że w państwie prawnym nie powinno dochodzić do takich wycieczek ze strony dowolnej władzy.

Prof. Biernat najwyraźniej zafascynowany jeszcze Marksem (słynne ilość przechodzi w jakość) pyta:

czy Prezydent zanim zdecydował się na obrażanie Trybunału zapoznał się i przemyślał uzasadnienie wyroku w sprawie K 43/12, liczące 98 stron, jak również stenogram rozprawy, w której miał uczestniczyć, liczący 143 strony?

Ha, myślę sobie, wreszcie jakiś konkret.

Postanowiłem więc i ja zapoznać się z wyrokiem, w którym TK uznał podniesienie wieku emerytalnego za zgodne z Konstytucją.

Niestety. To kolejny przykład prymatu ekonomii (czy też naszego wyobrażenia o zjawiskach makro- i mikroekonomicznych) nad prawem.

TK pisze bowiem wyraźnie:

Ze względu na to, że unormowanie prawa do emerytury (wprawdzie w wyznaczonym zakresie) Konstytucja powierza ustawodawcy, i ze względu na to, że decyzje w tej sprawie wymagają rozległej wiedzy pozaprawnej, która nie przesądza jednoznacznie o jedynie słusznych i trafnych rozstrzygnięciach legislacyjnych, Trybunał – aby nie pełnić roli trzeciej izby parlamentu – musi zachować się powściągliwie i, dokonując kontroli norm ustawowych, nie tylko kierować się domniemaniem ich konstytucyjności, lecz także wychodzić z założenia, że parlament działa z należytą starannością, racjonalnie i odpowiedzialnie. Niemniej jednak kontroli Trybunału podlega to, czy prawodawca rzetelnie zgromadził i wykorzystał wiedzę, na jakiej oparł swoje ustalenia.

(uzasadnienie K 43/12, ak. 288)

Jak widać TK wyraźnie zakreśla swoją rolę.

Musi badać, czy prawodawca rzetelnie zgromadził i zastosował wiedzę (pozaprawną) ograniczając się domniemaniem, że parlament działa konstytucyjnie, racjonalnie i odpowiedzialnie.

Powyższe stanowiło uogólnienie wcześniejszych wywodów TK:

Świadczenie emerytalne przysługuje po osiągnięciu określonego wieku. Wieku tego, jak zaznaczono, Konstytucja nie wyznacza, pozostawia to zadanie ustawodawcy, który podejmując decyzję, kierować się musi określonymi względami prawnymi oraz faktycznymi.

(ak. 278)

Prawne wyznaczniki wieku emerytalnego znajdują się w dwóch źródłach: Konstytucji oraz aktach prawa międzynarodowego. Mimo lakoniczności konstytucyjnego unormowania, można wywieść, że prawem do zabezpieczenia społecznego, o którym mowa w art. 67 ust. 1 Konstytucji, są objęci: a) obywatele w razie niezdolności do pracy spowodowanej chorobą lub inwalidztwem, niezależnie od wieku, w jakim ta niezdolność nastąpiła oraz b) obywatele, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Tym ostatnim gwarantuje się zabezpieczenie społeczne przyjąwszy, że w typowych sytuacjach po osiągnięciu określonego wieku maleje ich zdolność do normalnej wydajnej pracy (ze względu na ubytek sił czy silniej odczuwane choroby), a zarazem, że uzasadnione racjami społecznymi i aksjologicznymi jest, by ze względu na ich wysługę czy zasługę mogli ułożyć sobie życie bez pracy zarobkowej, choćby nadal byli zdolni do zarobkowania.

(ak. 279)

Ustalając górną granicę wieku, którego osiągnięcie warunkuje uzyskanie prawa do emerytury, ustawodawca musi zatem uwzględnić zdolność jednostki do pracy zarobkowej w typowych sytuacjach oraz – co ważne – kierować się dyrektywą, by odbiór wysługi czy zasługi związanej z pracą był w sytuacjach typowych możliwy. Dlatego wyznaczenie wieku emerytalnego na poziomie faktycznie uniemożliwiającym skorzystanie z tego prawa jest konstytucyjnie niedopuszczalne. W Konstytucji odnaleźć można także wskazówki co do ustalenia najniższej granicy wieku emerytalnego. Jak była o tym mowa ze względu na właściwości świadczenia emerytalnego każde pokolenie pracujące w danym czasie musi zrealizować zobowiązania wobec aktualnych beneficjentów – uprawnionych do świadczeń ze względu na ich wysługę lub zasługę. System ubezpieczeń emerytalnych opiera się bowiem na pewnej swoistej obietnicy i niedopuszczalne jest, na gruncie zasad i wartości konstytucyjnych, zwłaszcza zasady sprawiedliwości społecznej, ani to, by jakieś określone pokolenie nie uzyskało zabezpieczenia społecznego za swoją wysługę czy zasługi związane z pracą, ani by zostało ponad miarę obciążone zobowiązaniem wobec swoich poprzedników ze względu na to, że okres wysługi czy zasługi tych ostatnich związanej z pracą był zbyt krótki. Granica wieku emerytalnego nie może być więc ustalona w taki sposób (na tak niskim poziomie), by społeczne zobowiązanie, ze względu na liczbę beneficjentów lub okres pobierania przez nich świadczeń, stało się jaskrawo niesprawiedliwe, a nawet niemożliwe do spełnienia. W tych dwóch, z konieczności nieostro wyznaczonych granicach, ustawodawca może podejmować konstytucyjnie legitymowaną decyzję co do wieku emerytalnego. Podejmując tę decyzję, powinien kierować się wskazaniami zawartymi w art. 65 ust. 5 ustawy zasadniczej – ustalenie wieku, po osiągnięciu którego jest społeczne przyzwolenie na niewykonywanie pracy, musi wiązać się z tym, by zatrudnienie w okresie przedemerytalnym było produktywne.

(ak. 280)

Podsumowując powyższe ustalenia, Trybunał stwierdził, że ustrojodawca nie określa wieku emerytalnego, lecz jedynie wskazuje jego nieostre granice. Wiek 65 lat, uznawany w Polsce za powszechny wiek emerytalny, jest wyznaczony przez ustawę i ustawą może być zmieniony, jeżeli istnieją okoliczności usprawiedliwiające jego podwyższenie albo obniżenie i jeżeli decyzja ustawodawcy mieści się w granicach swobody wyznaczonej przez art. 67 ust. 1 w związku z art. 65 ust. 5 Konstytucji. Z tych też względów obalenie domniemania konstytucyjności przepisów wyznaczających wiek emerytalny jest wysoce utrudnione.

(ak. 281)

Wśród czynników, które uwzględnić powinien ustawodawca podejmujący racjonalną decyzję o wieku emerytalnym, wyróżnia się czynnik biologiczny związany z naturalnym zjawiskiem starzenia się organizmu i stopniową utratą przez ludzi zdolności do wykonywania pracy zarobkowej. Czynnikami takimi są także sytuacja ekonomiczna, poziom gospodarczy krajuprognozy rozwoju gospodarczego, w tym dynamika gospodarki, jej innowacyjność, sytuacja na rynku pracy. W istotnym stopniu o ustaleniu wieku emerytalnego decydują sytuacja demograficzna, w szczególności relacja osób pracujących i opłacających składki do świadczeniobiorców funduszu emerytalnego, stan zdrowia społeczeństwaprognozy dotyczące wydłużania się życia. Czynniki te mogą zagrażać stabilności systemu emerytalnego i jego zdolności do finansowania świadczeń ze składek, a także ograniczać możliwości udzielenia dotacji budżetowych na finansowanie ubezpieczeń społecznych.

(ak.284)

Decyzja w sprawie wieku emerytalnego wymaga też uwzględnienia, w jakim stopniu postęp techniczny i automatyzacja przyczyniają się do polepszania warunków pracy i czynią ją lżejszą lub łatwiejszą, oraz wzięcia pod uwagę sytuacji społeczno-kulturowej, w szczególności oczekiwań społecznych co do wieku emerytalnego, występującego wraz z postępem cywilizacyjnym dążenia do skracania czasu pracy zarobkowej, a także oczekiwania, że mimo osiągnięcia określonego wieku możliwa i pożądana jest zawodowa aktywność. Trzeba bowiem zwrócić uwagę, że praca jest wartością, dostarcza nie tylko środków utrzymania, lecz bywa źródłem satysfakcji, a aktywność zawodowa sprzyja często zachowaniu dobrej kondycji zdrowotnej oraz przeciwdziała wyłączeniu z pewnych ról i relacji społecznych.

(ak. 285)

Dokonanie diagnozy stanu faktycznego z uwzględnieniem wszystkich naszkicowanych czynników i prawodawczych preferencji umożliwia prawodawcy podjęcie niearbitralnej decyzji co do wieku emerytalnego. Dokonana diagnoza może też prowadzić do wniosku, że dotychczasowy wiek emerytalny należy zmienić.

(ak. 286)

I tak oto mamy ustaloną konstytucyjność podwyższenia wieku emerytalnego w oparciu nie o Konstytucję, ale o czynniki biologiczne, demograficzne czy też wynikające z warunków pracy itp.

Takie podejście do przepisów stanowi przykład zastosowania dynamicznej teorii wykładni prawa.

Jej założenie jest proste – rozwój sił wytwórczych (w ujęciu marksistowskim była to tzw. baza) wyprzedza w czasie rozwój prawa.

Zatem by dostosować je do aktualnych warunków społeczno-gospodarczo-politycznych nadajemy przepisom znaczenie zgodne z aktualnymi wymaganiami Państwa.

Taka koncepcja pozwoliła np. korzystać władzom PRL z dorobku prawniczego wolnej Polski.

Przecież Konstytucja marcowa (z 1921) formalnie obowiązywała w Polsce aż do ustanowienia tzw. Małej Konstytucji w 1947 roku.

Co prawda nie w Konstytucji, ale w zwykłej ustawie przez dekady była zawarta inna zasada interpretacyjna, mająca zachować zgodność prawa z aktualną linią polityczną.

Art. 4 uchwalonego jeszcze w 1964 roku Kodeksu cywilnego stwierdzał po prostu:

Przepisy prawa cywilnego powinny być tłumaczone i stosowane zgodnie z zasadami ustroju i celami Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Oczywiste jest, że takie ujęcie prowadzi do poczucia niepewności istniejącego prawa.

.

Oczywiste jest również i to, że bez względu na wiek przejścia na emeryturę (no chyba, że będzie to 100 lat) obecna formuła ZUS jest nie do utrzymania.

Mogłoby więc się okazać, że nawet w przypadku utrzymania jedynej-niezbędnej reformy emerytalnej Tuska-Rostowskiego i tak za 5, góra 10 lat staniemy znowu pod ścianą.

ZUS, będący tak naprawdę pokłosiem XIX-wiecznych przemyśleń kanclerza Niemiec Otto Bismarcka zakończył swoją rolę w społeczeństwie mniej więcej na przełomie 1997/98 roku.

Niestety. Do tej pory brakuje rządu na tyle uczciwego, by głośno o tym powiedział ludziom.

I zdeterminowanego na tyle, by rozwiązać narastający problem.

Tak naprawdę reforma Tuska-Rostowskiego miała na celu jedynie doraźny cel fiskalny.

Nie wierzę, że ówcześni sędziowie TK nie zdawali sobie z tego sprawy.

Niestety. Jak już kiedyś pisałem – sędziowie są niezawiśli, ale pieniądze pobierają z budżetu.

6.07 2019

fot. pixabay