Dziś się okazało, że jesteśmy sami. Nie będę analizował powstałej sytuacji, ponieważ nie ma to większego sensu po fakcie. Mógłbym napisać również, że Brexit to ściema, która prowadzi do Wspólnoty Węgla i Stali i do żebrzącej reszty, czyli UE pod wpływem Rosji i Niemiec, które zmienią pewnie sposób stacjonowania (to nie fantastyka wbrew pozorom). Interesy pozostaną te same. Tylko sposób ich prowadzenia zmieni się diametralnie. Po to jest potrzebny na czele gwarant ze Wschodu, lecz spolegliwy i uległy. Nie ma lepszej metody na ograniczenie suwerenności niż mamienie internacjonalizmem, zwanym dziś integracją.

To jest czas wyboru. Nie można stać okrakiem na barykadzie, uważając to za obiektywizm. PiS będzie potrzebował każdego, kto chce być podmiotem, a nie przedmiotem. każdych rąk, bo bez nich nie zneutralizuje zastawionej w Brukseli pułapki.

Niestety, obawiam się, że PiS zamiast wykorzystać każdego, kto chce rzeczywiście zmienić Polskę razem z tą partią, zamknie się w „oblężonej twierdzy” i nagle zobaczy, jest jej więźniem, a nie administratorem.

Nie komentowałem też i nie wypowiadałem się na temat Węgier. Nie chciałem, bo entuzjazm wśród Polaków pozbawił moich rodaków trzeźwego spojrzenia. Widziałem zachowanie Węgrów w trakcie negocjacji unijnych w roku 2003-2004. Nie było to zachowanie przyjaciół. Również wcześniej przedstawiciele Węgier nie zawsze byli naszymi „bratankami”. Kiedyś po wspólnym szkoleniu w USA oskarżyli nas o antysemityzm, ponieważ chcieli przypodobać się izraelskim wykładowcom. Na szczęście, oficerowie z Izraela wiedzieli swoje. Dziś zachwyt mam nadzieje ustąpił trzeźwej ocenie. zaznaczam, że nie mam do nich pretensji. Robią to, co uważają dobre dla swojego kraju. Często kosztem innych. Warto byśmy też postępowali w ten sposób.

Ciekaw jestem ilu z Was, optymistów i entuzjastów zostanie przy PiS, jeśli okaże się, że wyjdziemy z UE? Ciekaw jestem. Ja zostanę. Nigdy nie lubiłem UE i mam do niej stosunek ambiwalentny. Nie wiem, czy sami damy radę zmienić Unię. szczerze wątpię, bo małe kraje już kupiono. O to mi chodzi i o tym był mój poprzedni post. Dobrze się stało, że Polska była przeciwna wyborowi Donalda Tuska, ale trzeba mieć świadomość wzrostu zagrożeń. Dzisiejsza wojna toczy się nie na polu bitew, ale w Mordorach.