Interesujący przykład w kwestii upolitycznienia wyboru sedziów i podwójnych standardów obowiązujących w Unii Europejskiej.

Otóż były prezes polskiego Trybunału Konstytucyjnego w latach 1998 – 2006 profesor Marek Safian pełni swoją funkcję w Trybunale Sprawiedliwości Uni Europejskiej już dwa lata po zakończeniu kadencji. Sytuacja conajmniej dziwna.

Czemu tak sie stało? Czyżby Polska nie przedstawiła żadnego kandydata w zamian?

Otóż przedstawiła. Kadydatem był profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, były prorektor tego Uniwersytetu, dr. hab. nauk prawnych Rafał Wojciechowski specjalizujący się w prawie rzymskim i arbitrażu, stypendysta Towarzystwa Maxa Plancka, obecnie od 2020r. sędzia Trybunału Konstytucyjnego.
No ale coś jak widać musiało pójść nie tak (może to niewłaściwy rząd przedstawiał kandydata?) bo kandydat nie objał funkcji w TSUE.

Kandydatów na członków Trybunału przedstawiają rządy państw członkowskich (o dziwo nie sędziowie) a opiniuje ich kandydatury komitet złożony z europejskich prawników, którego procedury i uzasadnienia opinii są niejawne. Tak więc do dziś nie wiemy co się stało, bo wszystko jest tajne, a pan Safian, który obecnego polskiego rzadu nie lubi jak wściekłego psa, nadal funkcjonuje w TSUE.

Zaś wyroki TSUE w sprawach polskich są jak wiemy niemal zawsze nieprzychylne obecnemu rządowi. Głównie jak wiemy chodzi o nieprzestrzeganie zasad praworzadności…

Daje do myślenia czyż nie?

Mnie tylko zastanawia jedno, czy jeśli przez przypadek PiS by znowu wygrał wybory to czy ro oznacza, że pan Safian pozostanie w TSUE jeszcze przez następne cztery lata?

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.