Dobro zawsze wraca. – Kochani, jak tak dalej pójdzie, to może będzie nówka, zamiast używanego. Byłby to drugi w 30-letniej naszej historii nowy samochód, a okoliczne warsztaty naprawcze będą niepocieszone. Oni bez przerwy reperują nasze starocie. DZIĘKUJĘ w imieniu naszych schorowanych mieszkańców – pisze siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty „Chleb Życia” zachęcając do udziału w zbiórce pieniędzy na samochód dla osób bezdomnych-chorych. – Mieszkamy na wsi, a nasza robota polega głównie na jeżdżeniu do lekarzy, specjalistów, przychodni. Najbliższy szpital mamy w Opatowie (18 km). Trochę dalej w Sandomierzu (20 km). I jeszcze dalej – w Ostrowcu Świętokrzyskim (30 km). To co, pomożecie nam pomagać? Wejść w nowy rok z dobrym uczynkiem to w końcu najlepsze postanowienie noworoczne! – pisze siostra Małgorzata Chmielewska, szefowa Wspólnoty „Chleb Życia”.

Kim jesteśmy?
Wspólnota Chleb Życia działa w 8 Krajach Świata. Mamy ponad 20 domów. Żyjemy z najuboższymi i wśród najuboższych. Dzieląc z nimi życie razem z nimi walczymy o poprawę losu i bardziej godne warunki życia. Tworzymy przedszkola, szkoły, domy dla bezdomnych, organizujemy transporty z pomocą humanitarną, szukamy możliwości zarabiania na życie przez ubogich.

Sprawa jest poważna. W skali od 0-100, jakieś 99. Kilka miesięcy temu otworzyliśmy w Jankowicach, niedaleko Sandomierza, nowiutki dom dla osób bezdomnych-chorych.

To – nie ma co się oszukiwać nawet jeśli brzmi niewiarygodnie – najbardziej zaniedbana grupa w społeczeństwie. Mówią, że dno dna. O ile jeszcze bezdomni pozostający na ulicach mogą liczyć na wsparcie ze strony różnych charytatywnych instytucji, o ile niepełnosprawni mogą liczyć na jakieś – i tak śmieciowe – wsparcie ze strony państwa (chociaż nie wiem, czy nie przeginam z tą łaskawą diagnozą polityki społecznej), o tyle bezdomni, samotni, niesamodzielni starcy, przywiązani do łóżek, wózków inwalidzkich – są na szarym końcu. Nikt się nimi specjalnie nie interesuje. Praca z nimi to nie sielankach.

O kim mogę Wam opowiedzieć? O Pani Marii, chorej z Alzheimerem, pracującej całe życie, która nie wybrała ani bezdomności, ani Alzheimera, a teraz zapomina jak się nazywa, gdzie mieszka, i przekonuje, wracając ze śniadania, że musi się „zbierać do roboty”? O Panu Stanisławie, człowieku z najsmutniejszymi oczami w tej części Europy, przepraszającym, że zasikał pampersa, a gdy mówi mu się, że to przecież nie jego wina, zaczyna płakać? O Mirku, Jurku, Andrzeju, chłopakach po udarach, z niedowładem jednej strony, którym trzeba pokroić chleb na kanapki, wykąpać ponadto, ogolić i zmienić pampersy?

Oczywiście, mamy tu też pacjentów z wyrokami za drobne kradzieże, grube paragrafy oraz tych, którzy siedzieli za niewinność. Mamy Panią T., siedemdziesięciolatkę, która czeka właśnie na operację u ginekologa, Panią M., urodzoną w latach 70, z rakiem.

W sumie 31 osób, miejsc jeszcze kilka zostało.
Z czym piszę? Piszę, bo mieszkamy na wsi. A nasza robota polega głównie na jeżdżeniu do lekarzy, specjalistów, przychodni. Najbliższy szpital mamy w Opatowie (18 km). Trochę dalej w Sandomierzu (20 km). I jeszcze dalej – w Ostrowcu Świętokrzyskim (30 km).

I, żeby Was nie skłamać, przed domem stoi citroen berlingo sprzed dwóch dekad. Jak mu się wciska sprzęgło, to gasną światła, oś ma zdezelowaną, i w ogóle pożoga, niezdatny do jazdy. Obok niego stoi malutki i ciaśniutki opel corsa, który – owszem – jeszcze jeździ, ale wsadzić do niego człowieka razem z wózkiem inwalidzkim to ekwilibrystyka.

Marzy nam się samochód dostosowany do przewozu osób niepełnosprawnych, taki wygodny, że można pacjenta wwieźć na wózku do środka, i zwieźć go do szpitala. Och, jak nam się marzy!

Idea moje Wspólnoty jest taka, żeby ludziom, których życie się kończy, stworzyć warunki przyjemne, serdeczne i troskliwe. Niewiele im możemy dać poza tym, że będziemy z nimi, zajmiemy się ich sprawami, zawieziemy, gdy trzeba, do lekarza. Stąd też – bardzo potrzebujemy samochodu.

Auto, dostosowane do przewozu niepełnosprawnych, które posłuży nam kilka dobrych lat, to koszt w granicach 40 tysięcy. Za 30 też damy radę.

To co, pomożecie nam pomagać? Wejść w nowy rok z dobrym uczynkiem to w końcu najlepsze postanowienie noworoczne! Jeśli ktoś zechce wpłaci to poniżej są podane numery kont lub link do zbiórki TUTAJ.

WSPÓLNOTA CHLEB ŻYCIA
02-220 Warszawa, Łopuszańska 17
tel.+48228466644
e-mail: wchz@chlebzycia.org.pl
konto:73 8004 0002 2001 0000 1270 0001
Nip 522 31 31 612
KRS 0000407243
REGON 146137622

PRZELEWY Z ZAGRANICY
WSPÓLNOTA CHLEB ŻYCIA

Nazwa banku: Bank Polskiej Spółdzielczości S.A.
KOD SWIFT: POLUPLPR
nr IBAN: PL73 8004 0002 2001 0000 1270 0001