Walczymy o „efekt Streisand” dla Krzysztofa Wołodźki. Efekt Streisand to ten mechanizm w Internecie, poprzez który nagłośnienie próby uciszenia powoduje jeszcze większe nagłośnienie tego, co miało być uciszone [efekt Streisand].

Celebrytka Agata Młynarska straszy prawnikiem lewicowego publicystę, który złośliwie opisał to jak bardzo p. Młynarska cierpi, gdy musi stykać się z plebsem (czytaj). Krzysztof Wołodźko trafnie zdiagnozował stan umysłu tej części naszych „elit”, którym się wydaje, że im bardziej gardzą biedniejszymi i mniej „światowymi” od siebie rodakami tym bardziej należą do „lepszego świata”. Skądinąd zabawnym jest, że te same elity nie są w stanie pojąć, że ich pogarda dla zwykłych ludzi utorowała PiS drogę do władzy, co nijak przecież środowisk tych nie cieszy.

Prawnicy p. Młynarskiej domagają się usunięcia tekstu p. Wołodźki. Co ciekawe oskarżenie wysunięte jest w oparciu o art 212-2 kk, który przewiduje nawet do 2 lat więzienia. Innymi słowy mamy do czynienia z próbą wprowadzania cenzury wzajemnej wszystkich przez wszystkich. Prawo o pomówieniach w obecnym kształcie jest sprzeczne z istotą demokracji.

Z podobnym skądinąd problemem styka się Marcin Ludwik Rey, który na łamach strony Rosyjska V kolumna w Polsce opisuje co najmniej dwuznaczne ciągoty i sympatie części polskiej skrajnej, proputinowskiej, prawicy.

Innymi słowy – proszę o udostępnianie bądź mojego wpisu, bądź też tekstu Krzysztofa. Polecam też lekturę strony prowadzonej przez Marcina.

Precz z cenzurą!

Autor: Witold Jurasz