Uczestnicząc ostatnio w dyskusji nad ważną książką Stefana Sękowskiego i Tomasza Półrola „Upadła praworządność. Jak ją podnieść” użyłem metafory bagna, z jakim kojarzy mi się polski wymiar sprawiedliwości. Uczestniczący w tej debacie prof. Adam Bodnar był wprawdzie z tej metafory bardzo niezadowolony, ale ja uważam ją za przydatną.

Bagno powstało jeszcze w czasach PRL, a po 1989 r. udało się je osuszyć tylko częściowo, o czym pisałem w mojej książce podsumowującej działania pierwszych rządów III RP. Z tego bagna dość długo brzydko pachniało Peerelem, ale z czasem dla większości zainteresowanych stało się jasne, że głównym problemem są nie tyle pochodzące z jego głębin wyziewy, ile fakt, że w drodze po sprawiedliwość ciężko się jest po tym terenie (jak to po bagnie) poruszać.

Dlatego przed 2015 r. podzielałem większość krytycznych opinii jakie na temat tego bagna formułowano w PiS, nie mając zarazem cienia wątpliwości (bo pamiętając lata 2005-07), że jeżeli za jego osuszanie zabierze się p. Ziobro i jego komando, to bagno zrobi się jeszcze głębsze. I tak się właśnie stało, co znakomicie ilustruje trwająca już blisko dwadzieścia lat – w tym już sześć pod rządami PiS – sprawa Mirosława Ciełuszeckiego (link).

Ponieważ już za chwilę czeka nas kolejna operacja osuszania bagna w wykonaniu zespołu p. Ziobry, która – jak się spodziewam – zakończy się tak samo jak poprzednia (tylko bardziej), to sądzę, że losy sprawy p. Ciełuszeckiego w pełni zasługują na to, aby stać się jednym z jego symboli.

Fot. Facebook.com, profil Komitetu Obrony Mirosława Ciełuszeckiego przed sądowym bezprawiem.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie