Sylwia Gregorczyk-Abram, kandydatka KO i Lewicy, została powołana przez Sejm na stanowisko rzecznika praw obywatelskich.Jakie to śmieszne. Dlaczego?Rzecznik Praw Obywatelskich powinien być osobą, która budzi zaufanie nie tylko własnego środowiska politycznego, ale całego społeczeństwa. To urząd stojący ponad partyjnymi podziałami. Jego zadaniem jest bronić obywatela przed nadużyciami władzy, niezależnie od tego, kto tę władzę sprawuje.
Tymczasem ta kandydatura od początku wywołuje poważne kontrowersje. To osoba należąca do grupy, która uczestniczyła w nuelegslnym przejęciu mediów publicznych. Będzie musiała kiedyś za to odpowiedzieć karnie, bo przejęcie Telewizji Polskiej odbyło się z naruszeniem prawa, a sama zainteresowana niechętnie odnosi się do pytań dotyczących swojej roli w tych wydarzeniach.
To jednak nie jedyny cień. Były prezes Stowarzyszenia „Wiosna”, ks. Jacek Stryczek, od lat publicznie zarzuca jej udział w przejęciu organizacji „Szlachetna Paczka”, twierdząc, że wykorzystano do tego sfałszowane dokumenty. Czyli też złamano prawo.Są to bardzo poważne zarzuty, które od lat funkcjonują w przestrzeni publicznej i również nie doczekały się wyjaśnienia. Ale w bandyckim państwie Tuska nie ma na to co liczyć.
Paradoks polega na tym, że osoba, wokół której od lat narastają tak istotne wątpliwości, ma dziś zostać strażnikiem praw i wolności obywatelskich. W państwie prawa nie wystarczy mieć polityczne poparcie. Trzeba jeszcze posiadać autorytet i wiarygodność i moralność.
Rzecznik Praw Obywatelskich powinien odznaczać się nieposzlakowaną opinią, uczciwością, odwagą cywilną, bezstronnością, wysokimi standardami etycznymi i bezwzględnym szacunkiem dla prawa. Musi być gotów stanąć po stronie obywatela nawet wtedy, gdy oznacza to sprzeciw wobec tych, którzy wynieśli go na urząd. Autorytetu tego stanowiska nie buduje legitymacja partyjna, lecz charakter, moralność i zaufanie społeczne.
W mojej ocenie ta kandydatura nie spełnia standardów, jakich Polacy mają prawo oczekiwać od osoby aspirującej do urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Niestety kandydat prawicy Adam Borowski, nie był dobrym kontkandydatem. To bez wątpienia człowiek zasłużony dla Polski i opozycji antykomunistycznej. Tego nikt mu nie odbiera. Ale szacunek dla życiowego dorobku nie oznacza automatycznie, że jest najlepszym kandydatem na Rzecznika Praw Obywatelskich. Ten urząd wymaga nie tylko autorytetu moralnego, ale także ogromnej energii, sprawności i często specjalistycznych kompetencji. Prawica powinna odważniej stawiać na nowe, młode pokolenie, zamiast po raz kolejny sięgać po nazwiska budzące tylko sentyment. Czy naprawdę tego nie widać?