To słowo klucz do rozumienia tego, kim teraz jestem. Niemal wszystko odnoszę do przeszłości. Tej prawdziwej i tej do bólu zmitologizowanej. Jestem bardzo głęboko zanurzony w czasie, którego nie na i tylko zwąchuję resztki oparów po nim, nie godząc się na bycie tu i teraz.
To nie dobrze. Nie nauczyłem się bowiem na nowo żyć czasem teraźniejszym, tym, co tu i teraz i odważnie spoglądać w przyszłość. Wciąż przed czymś uciekam, oszukując sam siebie, że szukam nowej drogi. Nie szukam jej, bo dla mnie wciąż ważniejsze jest to co było.
W cyberbursztynie zatapiam pamięć o tych relacjach z ludźmi, z którymi było mi dobrze. Z którymi znajdowałem nić porozumienia. Buduję plastikowe wieże słoniowe, w których czułem się bezpieczny przed ludźmi, którzy próbowali mnie skrzywdzić.
Kiedyś…
Tak jakbym był kolarzem, któremu zacięły się biegi i spadochroniarzem lądującym na zapasowym spadachronie (twardo). Ale z drugiej strony, myślę, że to „kiedyś” jest jakoś relatrywne i przesuwalne. Bo za kilka lat to co jest teraz będzie „kiedyś zmumifikowanym” i … cenionym.
Jutro o 6:21 mam pociąg z Warszawy do Bogumina, a potem do Czeskiego Cieszyna. Przed 12:00 będę w domu. Kiedyś to była normalna czynność przejazdowa, teraz ta podróż podnieca mnie niesamowicie. Może nawet z wrażenia nie położę się spać, żeby nie zaspać.
Śmieję się na głos z tych wszystkich, którzy wierzyli w „powrót do normalności”. Nie będzie już żadnych powrotów, a jedynie przewroty, które przeżyją tylko ci, którzy potrafią umiejętnie operować pojęciem „kiedyś”. Myślę, że to włąśnie rozumienie „kiedyś” zasadniczo przewartościuje nasze myślenie, bo większość dozna amnezji…
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz