Najwyraźniej wypowiedź europosła Janusza Lewandowskiego, ongiś zaangażowanego w wyprzedaż pozostałego po PRL majątku narodowego za bezcen, stanowi deklarację programową obecnej Unii Europejskiej, nazwanej przez francuskiego dziennikarza Jeana Quatremera Państwem Europejskiej Partii Ludowej.
Dodajmy partii, na czele której stoi jeszcze Donald Tusk, zaś wspomniany wyżej Lewandowski należy do prominentnych członków.
Miesiąc temu pisałem:
… belgijski historyk mówi o metodzie, jaką posługuje się Unia. Jest to praktycznie to samo, co wspomniana już „taktyka salami”, dla odróżnienia jednak zwana „metodą Monneta”. Nieuniknione w każdym praktycznie akcie prawnym tzw. klauzule generalne (np. zawarte w naszym kodeksie cywilnym odesłanie do zasad współżycia społecznego – art. 58 § 3 Kodeksu cywilnego) w drodze wykładni nabierają nowego znaczenia, często zupełnie innego niż przykładane doń w chwili podpisywania/uchwalania aktu prawnego.
Tak dokładnie dzieje się z pojęciami »różnorodność«, »tolerancja«, »poszanowanie mniejszości«, »sprawiedliwość« czy »równość«.
Nagle okazało się, że obsadzony przez nominatów poszczególnych rządów Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej na nowo zdefiniował pojęcie „praworządności”. Nic to, że ma ono już ponad dwa wieki liczącą tradycję. Nic to, że pojęcia państwa prawnego uchodzą w praktyce za niesporne (w każdym razie pomijalnie mało) pośród przedstawicieli doktryny (nauki prawa). TSUE zupełnie na poważnie „praworządność” upatruje w całkowitej alienacji tzw. trzeciej władzy od suwerena. Oczywiście tylko w Polsce, bo przecież w Niemczech politycy mianować sędziów mogą. W Polsce natomiast uzależnienie wyboru składu Organu przedstawiających kandydatów na sędziów do prezydenckiej nominacji od woli suwerena jest VERBOTEN!
Ba, poprzez swoje „orzeczenie” TSUE wprowadza nieznaną polskiemu prawu konstytucyjnemu instytucję kontroli prezydenckiej prerogatywy!
Zatem już nie tylko polskie prawo, ale i polski Prezydent jest podległy woli unijnych urzędników.
Już tylko chwila dzieli nas od dowolnego usunięcia Głowy Państwa od pełnienia obowiązków. Po ostatnich wystąpieniach byłej już „sędzi” TSUE niejakiej Lapuerty łatwo sobie wyobrazić, że jej następczyni w przypadku wygrania wyborów prezydenckich w 2025 roku przez kandydata zgłoszonego przez Prawicę w ramach postępowania zabezpieczającego zawiesi wybór do czasu rozstrzygnięcia sporu.
Pretekstem będzie np. naruszenie „tolerancji” bądź też „poszanowania mniejszości”.
I niech nikt nawet nie próbuje przekonać mnie, że kognicja TSUE aż tak daleko nie sięga. Jestem dziwnie spokojny, że argumentacja podobna do tej, jaka pozwoliła Lapuercie i jej towarzyszach stwierdzić naruszenie „praworządności” w przypadku przesunięcia sędziego Żurka z wydziału do wydziału sądu pozwoli objąć kognicją TSUE nawet polskiego Prezydenta.
http://pressmania.pl/unia-europejska-zamach-komisarzy/
No i znajdujemy potwierdzenie powyższej opinii. Janusz Lewandowski w obszernej wypowiedzi dla Gazety Wyborczej stwierdza zupełnie otwarcie:
Ilekroć milczący wcześniej obywatel wkraczał na europejską arenę ze swym głosem, tylekroć mówił „nie”. Uczy to ostrożności i zmienia paradygmat rozwojowy, oparty dotąd na traktatach, stanowiących kamienie milowe integracji. Przyszłość to twórcza re-interpretacja istniejących traktatów.
Co to oznacza? Ano to, że „apolityczny” organ quasi-sądowy czyli TSUE dokona na nowo wykładni zawartych już wcześniej traktatów, nadając im treść zgodną z aktualną linią polityczną.
I, jak przykład Lapuerty wskazuje, nie mającą za wiele wspólnego ze starą wykładnią treści traktatów, obowiązującą w dniu ich podpisywania.
Po prostu zamiast doprowadzić do ewolucji Unii w drodze powszechnego konsensusu faktyczna zmiana traktatów odbędzie się za pomocą kolejnych orzeczeń TSUE, reinterpretujących ich treść zgodnie z politycznym zamówieniem grupy trzymającej w Unii władzę.
Dzięki Jeanowi Quatremerowi wiemy już niezbicie, że jest to Europejska Partia Ludowa, której przedłużonym do Polski ramieniem jest PO.
Jeśli nie uda się tego procesu powstrzymać koniec Unii nastąpi w tej jeszcze dekadzie. Módlmy się tylko o to, by nie był połączony z urzeczywistnieniem wizji Oriany Fallaci*.
11.12 2021
_________________________________
*
Nie ma już Europy. Jest Eurabia. Co Pani rozumie przez pojęcie Europy? Tak zwaną Unię Europejską, która w swej żałosnej i oszukańczej Konstytucji odpycha, a zatem neguje nasze chrześcijańskie korzenie, naszą tożsamość? Twierdzę, że Unia Europejska to tylko klub finansowy. Klub powstały z woli odwiecznych panów tego kontynentu, czyli Francji i Niemiec. To kłamstwo mające wesprzeć pieprzone euro i antyamerykanizm, nienawiść wobec Zachodu. To pretekst, aby wypłacać oburzające pensje i zwalniać od podatków eurodeputowanych, którzy tak jak urzędnicy Komisji Europejskiej używają sobie do woli w Brukseli. To wybieg, aby wetknąć nos do naszych portfeli i wprowadzić żywność modyfikowaną genetycznie do naszych organizmów. Mięso, które nie jest mięsem, ryby, które nie są już rybami, warzywa, które nie są już warzywami, parmezan, który nie jest już parmezanem, mleko, które nie jest już mlekiem, wino, które nie jest już winem. To, że nowe pokolenia wyrastają nie tylko w nieświadomości smaku Prawdy, lecz także w nieświadomości smaku dobrego jedzenia. I zapadają na raka, nie tylko raka duszy. Ale przede wszystkim Unia Europejska jest narzędziem, które ma coraz bardziej ułatwiać najeźdźcom wejście na nasze terytorium, a potem pozwolić im się włóczyć bez przeszkód po naszym domu.
(Oriana Fallaci)
Zostaw komentarz