Kanadyjczycy przyjęli ustawę eutanazji na życzenie. Rząd Trudeau przeforsował swoją propozycję, aby prawo do wspomaganego samobójstwa miały osoby w pełni świadome, których ból jest “nie do wytrzymania”, a śmierć, zdaniem lekarzy, może nastąpić w “przewidywalnym czasie”. Projekt został skrytykowany przez kanadyjskich biskupów. “Ustawa w każdej postaci jest niebezpieczna dla osób starszych, niepełnosprawnych, chorych czy niepewnych wartości swojego życia – wszystkich, którzy w jakiś sposób mogą czuć się odtrąceni przez społeczeństwo. Treść ustawy jest zaprzeczeniem odwiecznej zasady obowiązującej lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, według której ich zadaniem jest ratowanie życia i leczenie”.

Akurat w czasie, gdy projekt został wniesiony do laski marszałkowskiej, dyskusję w kanadyjskich mediach zdominował skandal,  który się przy tej okazji rozegrał w parlamencie. Temat “szturchnięcia przez premiera klatki piersiowej posłanki” był maglowany w telewizji, radiu, gazetach i portalach społecznościowych, co najmniej przez tydzień i przesłonił istotę sporu wokół ustawy, przyjętej przez sejm (stosunkiem głosów 186 do 137). Premier Justin Trudeau przepraszał, zapewniając, że nie było jego intencją zranienie kogokolwiek. Komentarze polityków podgrzewały jeszcze bardziej i tak gorącą atmosferę, skierowując uwagę Kanadyjczyków, z ustawy o “śmierci na życzenie” na “nietykalność cielesną”.

Czemu służy przytaczany przykład przekierowania uwagi?

Kto w polskim parlamencie robi „zadymę”, komu zależy na odwróceniu uwagi społeczeństwa od ważnych spraw, kto dziś najgłośniej krzyczy?

Miejmy oczy szeroko otwarte i wytężony słuch. Każdą próbę przyjęcia zdziczałych obyczajów tępić w zarodku! Brońmy życia, ładu i normalności. Dewiantom mówimy dość!

Autor: Sajetan Tempe