Każdego dnia zasypywani jesteśmy informacjami o przemocy wobec dzieci. Przemoc w domach, przedszkolach, szkołach, środowisku przybiera coraz groźniejsze formy. Różne sposoby dyscyplinowania dzieci, kształtowanie ich osobowości trwa od wieków. Nakazy, zakazy, kary w zależności od przewinienia są naturalnym sposobem wychowania małego Jasia na Pana Jana.

Dziecko od najmłodszych lat musi odróżniać zło od dobra, to oczywiste. Kara cielesna, nawet zwyczajny klaps stanowi poniżenie godności malca. Sporadycznie, za „cięższe” przewinienia delikatne muśnięcie przez pupę jedynie wystraszy. Dziecko powinno mieć pełną świadomość przyczyny skarcenia w taki sposób.

7-rzeczy-które-powinno-usłyszeć-każde-dzieckoDojrzali emocjonalnie Rodzice, opiekunowie powinni wytłumaczyć -dlaczego taka przykrość ich dotknęła; dlaczego i za co kara. Coraz częściej bywa, że ten delikatny klaps staje się rutyną. Dwukrotne prośby – ułóż klocki, sprzątnij zabawki – brak reakcji dziecka, głośny ton dorosłego i „duża dłoń” zostaje odciśnięta na małych pośladkach. Płacz, szloch, wyciszenie, albo dalszy cykl buntu ze strony malca. Widząc agresją dorosłego sam przybiera postawę obronną. Dorosły krzyczy, ja też potrafię…

Zastanowiłeś się Rodzicu, opiekunie, że przemoc rodzi przemoc?

Przecież to Twoja frustracja, niemoc nad opanowaniem sytuacji kończy się karą cielesną wymierzoną w niewinną, maleńką istotę. Twoim zadaniem jest rozczytanie, w jaki sposób dotrzeć do dziecka, aby słuchało. Wszyscy jesteśmy różni, każdy ma swoją osobowość.

Zdjęcie0058” Kiedy śmieje się dziecko- śmieje się cały świat”. J. Korczak

Ty jesteś zdecydowanie silniejszy. Masz przewagę nad dzieckiem nie tylko w sile swoich rąk, ale i umysłu. Twoja słabość, to właśnie ten klaps. Zabrakło cierpliwości, spokoju. Ucinasz swoją bezradność przemocą. Może to jeszcze nie początek cyklu, który zmierza do siania agresji pod Twoim dachem. Przemyślisz, zrozumiesz, wdrożysz poprawną formę wychowania.

Przeraża wiedza, że coraz liczniejsza grupa małych dzieci funkcjonuje w gronie Rodziców, opiekunów „tyranów”. Przemoc jest odrażająca. Ile nienawiści musi mieć w sobie ktoś, kto pięścią uderza niemowlaka, dziecko, słabszego fizycznie od siebie? Czy ktoś taki może zwać siebie człowiekiem rozumnym? Nigdy! Kat, który jest totalnie słaby psychicznie wybiera ofiary bezbronne. Media nagłośniają wiele przypadków przemocy, które brzmią niczym scenariusz do filmu grozy. Nauczycielka zalepia dzieciom buzię taśmą klejącą, krzyczy, używa wulgaryzmów, poniża. Kobieta zwie się pedagogiem. Proste pytanie, – dlaczego ten horror trwał tak długo? Trauma u dzieci pozostanie do końca życia.

Nigdy nie wymażą ze swojej pamięci pierwszych kontaktów ze szkołą. Wychowawczyni nie przebywała całe doby w szkole. Funkcjonowała w jakimś środowisku. Bierność otoczenia, akceptacja jej postawy, brak kontroli nad wykonywaniem obowiązków. Doszło do upublicznienia dramatu, szukają przyczyny. Gdzie były odpowiedzialne podmioty w okresie poprzednim – wiedzy brak. Trudno pojąć zachowanie Matki, Ojca, którzy dali życie po to, by je powoli niszczyć własnymi rękoma. Okrucieństwo nie rodzi się w psychice z dnia na dzień. Gdzie tkwi przyczyna wynaturzania, wzrastającej agresji? Zapewne wiele czynników sprawia, że tysiące osób zapomniało, kim jest. Tempo cywilizacji, niemoc, bezradność wobec toczącego się życia skutkuje moralnym upadkiem. Nie mam niczego, jest mi źle, niedobrze, czuję się niepotrzebny w społeczeństwie. Problemy w pracy, może jej brak od kilku lat, bieda, bądź dobrobyt mącą psychikę. Znamy ludzi „bestie” choćby z opisu tragedii minionych lat wojen. Bezwzględni oprawcy żyją obecnie wśród nas. Porażka systemu, który w sposób niedostateczny chroni los niewinnych.

Zdrowe, bezbronne dziecko skulone pod stołem, w narożniku pomieszczenia przyjmuje od Rodzica kolejny cios w twarz z otwartej dłoni, zaciśniętej pięści. Bywa, że „bestia” sama traci siły od uderzania rękoma, zaczyna kopać. Początkowo będzie pewnie krzyk strachu, bólu. Po kilku minutach nastanie cisza. Podświadomość malucha przyjmie obronę milczeniem. Długo będą widoczne zasinienia na drobnym ciele dziecka. Zapewne nie powie skąd te ślady. Nie potrafi jeszcze mówić, albo strach sparaliżuje tak bardzo, przemilczy. Nie zapłacze podczas przebierania, mycia, – choć cierpi. Boi się kolejnego wybuchu złości kogoś, kto powinien przytulać, kochać.

Oprawcy, to zwyczajne mięczaki, których poskromienie nie powinno być trudne.

A jednak są, funkcjonują. Zbyt łaskawy jest Wymiar Sprawiedliwości wobec tak ohydnych aktów przemocy. Każdy cios wymierzony w kierunku dziecka, to świadome działanie, które może skutkować utratą życia. Utrata zdrowia nastąpiła już w chwili pierwszego ciosu. Zwyrodnialec otrzymuje Wyrok w imieniu RP, kara pięciu lat pozbawienia wolności dajmy na to.

SZOK! Przecież ten ktoś mógł celnie trafić w czuły punkt, zabić.

Perspektywa spędzenia na przykład 20 lat pozbawienia wolności za podniesienie ręki na dziecko, dręczenie fizyczne, psychiczne zniewoliłoby wiele brutalnych rąk, które zamiast w twarz uderzałyby w mur, martwy przedmiot. Celowe prowokowanie cierpienia zasługuje na poprawny osąd. Może za czas jakiś „władza” pojmie, że prawo jest „niesprawiedliwe”, czas wielki na zmiany.

W jednym szpitalu leżało w stanie krytycznym dwoje dzieci. Wiek – 2 latka. Jedno walczyło o kolejne jutra od chwili narodzin. Nie dane było dziecku poznać smak beztroskiego dzieciństwa tylko dlatego, że zaniedbanie personelu medycznego skutkowało wielonarządowym uszkodzeniem ciała. Cierpienie tego dziecka łagodziła ogromna Miłość Rodziców. Aura dobra była opatrunkiem na obolałe ciało.

Drugie dziecko urodziło się zdrowe. Pewnie też walczyło o kolejne jutra – inaczej…

O jutra bez krzyku, awantur, bez bicia. To dziecko również nie znało beztroskiego dzieciństwa, radości. Jemu taki los zgotowali Ci, którzy dali życie – Rodzice. Dzień bez ciosu był dniem szczęśliwym. Któryś kolejny okazał się dramatycznym. Kilka tygodni walki lekarzy o ustabilizowanie stanu zdrowia nie przyniosło poprawy. Dziecko odchodziło na drugi brzeg w samotności. Nikt nie trzymał malutkiej rączki na pożegnanie, nie przytulał, nie pocieszał.

Pierwsze przestało bić serduszko dziecka samotnego.

Zaburzone od chwili narodzin kilka dni po nim też przeszło na drugi brzeg. Dzisiaj pewnie czują się bezpiecznie. Nie ma strachu, nic nie boli. Za jednym tęsknota, pamięć będzie zawsze żywa…

Za drugim, samotnym – pomyśl ciepło, z Miłością Ty Czytelniku.

Jego bliscy nigdy nie kochali.

Małgorzata Klemczak

FATHER FORGETS

Posłuchaj synu: mówię to, gdy śpisz, z rączką pod policzkami
i z blond włoskami rozsypanymi na czole.
Sam wszedłem do twojego pokoju. Przed kilku minutami, gdy usiadłem w bibliotece, ·by poczytać, ogarnęła mnie fala wyrzutów i pełen winy zbliżam się do twego łóżka.
Myślałem o swoim postępowaniu: dręczyłem ciebie, robiłem ci wymówki, ·gdy przygotowywałeś się, aby wyjść do szkoły, gdyż zamiast umyć się wczoraj,
jedynie otarłeś sobie twarz ręcznikiem i zapomniałeś wyczyścić sobie buty.
Zwymyślałem cię, gdy zrzuciłeś coś na podłogę.
W czasie śniadania też wytykałem ci twoje uchybienia, że spadło ci coś na serwetkę, ·że przełykałeś chleb niczym zagłodzony zwierzak, że oparłeś się łokciami o stół, ·że zbyt grubo posmarowałeś masłem chleb.
Gdy bawiłeś, ja przygotowywałem się do wyjścia na pociąg.
Oderwałeś się od zabawy, pokiwałeś mi rączką i zawołałeś: ·Cześć tatulku! A ja zmarszczyłem brwi i powiedziałem: Trzymaj się prosto.

Wszystko zaczęło się na nowo późnym popołudniem.
Gdy przyszedłem z pracy, bawiłeś się klęcząc na ziemi.
Zobaczyłem wtedy dziury w twych skarpetkach.
Upokorzyłem cię przed kolegami, wysyłając cię do domu.
Skarpety kosztują, mówiłem, gdybyś musiał je kupić je sam, ·obchodziłbyś się z nimi bardziej ostrożnie.
Przypominasz sobie, jak wszedłeś nieśmiało do salonu, ·ze spuszczonymi oczami, drżąc cały po przeżytym upokorzeniu? ·Gdy uniosłem oczy znad gazet, zniecierpliwiony twym wtargnięciem,
z wahaniem zatrzymałeś się przy drzwiach.
Czego chcesz? – zapytałem ostro.
Ty nic nie powiedziałeś, podbiegłeś do mnie,
zarzuciłeś mi ręce na szyję i ucałowałeś mnie,
a twoje rączki uścisnęły mnie z miłością, którą Bóg złożył w twoim sercu,
a która – choćby i nieodwzajemniona – nigdy nie więdnie.
Potem poszedłeś do swego pokoju, drepcząc wolno po schodach.

Otóż synu, zaraz potem, gdy z ręki wysunęła mi się gazeta, ·ogarnął mnie wielki lęk.
Co się ze mną dzieje?
Przyzwyczajam się do wynajdowania win, do robienia wymówek.
Czy to ma być nagroda za to, ·że nie jesteś osoba dorosłą, że jesteś tylko dzieckiem? ·Dzisiejszej nocy tylko tyle.
Przyszedłem tu, do twojego łóżka i uklęknąłem pełen wstydu.

Wiem, że to jest nędzne wynagrodzenie, ·że nie zrozumiałbyś tych spraw, gdybym ci o nich powiedział, gdy się obudzisz.
Ale jutro będę dla ciebie prawdziwym tatusiem.
Będę ci towarzyszył w twoich zajęciach i zabawach, ·będę czuł się niedobrze, gdy tobie będzie źle
i śmiać się będę, gdy ty będziesz się śmiał.
Ugryzę się w język, gdy do ust cisnąć mi się będą słowa zniecierpliwienia.
Będę ciągle powtarzał sobie: ·” On jest jeszcze dzieckiem, małym chłopczykiem! „.

Boję się naprawdę, że dotąd traktowałem cię jak osobę dorosłą. Tymczasem, gdy teraz widzę cię, synu, ·skulonego w łóżeczku, rozumiem, że jesteś jeszcze dzieckiem.
Wczoraj twoja główka spoczywała bezbronnie na ramieniu mamusi.
Zawsze wymagałem od ciebie zbyt wiele…Bruno Ferrero

Zdjęcia – źródło: własne archiwum

Internet: instytutdidaskalos.pl