Gdy słyszymy słowo „rentier”, od razu staje nam przed oczami pan z cygarem, frakiem i kontem w Szwajcarii. Albo chociaż ktoś, kto żyje z dywidend, wynajmu kamienic czy obligacji z Ku-Ku (czytaj: Kuwejtu — choć nie tego z kreskówek o gadającym ptaku).
A tu — proszę bardzo — gdzieś tam w Polsce żyje sobie „rentier zusowski”. Kto to taki? To ktoś, kto przez co najmniej 25 lat, albo i 30, 40, 45 lub więcej lat pracował sumiennie, płacił składki (czytaj: inwestował w kapitał społeczny), a dziś… ma wreszcie czas na życie.
Nie prosi, nie żebrze, nie „ciągnie z budżetu”. Po prostu — jak przystało na rentiera — żyje z kapitału. Tyle że nie z konta w banku, ale z konta w ZUS. W dodatku dobrze waloryzowanego! A jak!
Kapitał jak w banku — tylko lepiej
Każdy emeryt ma w ZUS dokładnie wyliczoną kwotę: ile wpłacił przez życie, ile się to zwaloryzowało i na ile miesięcy mu to rozdzielono. Proszę bardzo — czysta matematyka. Ktoś mógłby rzec: „toż to system renty dożywotniej!” — i miałby rację.
Bo przecież bank robi podobnie: przyjmuje kapitał, obraca nim i wypłaca jego część co miesiąc. Choć mogą się zdarzyć różne perturbacje z wypłatami, bo jednak kapitału w banku nie gwarantuje państwo. A ZUS już tak! Proszę — co miesiąc dziesiątego, jak w zegarku. Bez nerwów, bez lokat strukturyzowanych.
Państwo nie tylko gwarantuje waloryzację kapitału w ZUS, ale też zapewnia minimalne emerytury i renty — zwłaszcza tym, którzy z różnych powodów nie zdołali uzbierać wystarczająco dużo na ustawowe świadczenie. Dlatego co roku budżet państwa dorzuca się do wypłat dla najsłabszych. Ci, którzy wpłacali więcej — dostają tyle, ile im z tych składek wyszło.
Jednocześnie każdy ma możliwość samodzielnie zwiększyć swoją przyszłą emeryturę poprzez dobrowolne instrumenty finansowe — bardziej lub mniej trafione. Na ten moment wydaje się, że Powszechne Plany Kapitałowe (PPK) należą do tych raczej bardziej udanych.
Owszem, kapitał w banku ma też granice. Jak się skończy — to wypłata też. W banku kapitał możesz przekazać dzieciom w spadku. A w ZUS-ie? Jeśli przekroczysz przewidywaną długość życia — wypłata leci dalej. Aż do końca. Ale coś za coś. W ZUS-ie tylko część kapitału niewykorzystanego odziedziczą spadkobiercy, a reszta przepada. I w tym sensie jest to jakieś zabezpieczenie wypłacalności instytucji — bo ci, co odejdą wcześniej, sponsorują tych, co żyją dłużej. Ot… solidarność międzypokoleniowa w praktyce.
ZUS to nie tylko liczby. To kawał życia
ZUS to także chorobowe, gdy dziecko miało gorączkę. To macierzyński, gdy mleko w lodówce jeszcze pachniało nowością. To kasa po wypadku, gdy ręka była w gipsie, a świat trochę mniej przewidywalny.
To taki społeczny fundusz przetrwania — dla każdego, kto kiedyś miał pod górkę.
Dlatego, gdy dziś piję rano mleko, od rolnika, prosto od krowy — jeszcze ciepłe, z bułką drobioną na talerzu — czuję, że to nie ja dostałem emeryturę. To emerytura dostała mnie. Bo sobie na nią zapracowałem.
Nie każdy rentier ZUS-owski ma życie jak z reklamy
Wielu harowało za minimalną pensję, wielu pracowało na czarno, wielu kombinowało, by „na rękę” mieć więcej — nie myśląc, że ZUS to ich przyszła wypłata.
W banku każdy wie: im więcej się odłoży, tym większy kapitał i dłuższa wypłata. Z ZUS-em jest tak samo — tylko nie każdy miał szansę (albo chęć) to zrozumieć.
Dlatego każdemu rentierowi warto życzyć nie tylko długiego życia, ale uczciwego składkowego podejścia, by ta „emerytura z duszą” była dostępna dla jak największej liczby ludzi.
Niektórzy myśleli, że ZUS to taki magiczny dziadek z workiem pieniędzy, który będzie rozdawał na prawo i lewo — nieważne, że kombinowałeś, z premedytacją uciekałeś w umowy niezusowane, godziłeś się na branie dużej części wypłaty „pod stołem”, lub sam sugerowałeś zatrudnienie na czarno, byle na rękę było jak najwięcej.
A ZUS to taki raczej bank w wersji ludowej — im więcej dasz, tym więcej później zjesz. Tyle że bułka drobiona smakuje lepiej, gdy nie trzeba jej dzielić na pół, bo składka była zbyt oszczędna.
ZUS jak bank — i dobrze!
„Oczywiście — ZUS nie trzyma naszych pieniędzy w sejfie, lecz finansuje obecnych emerytów z bieżących składek. Ale mimo to — nasze konto w ZUS to realna wartość.”
Bank kapitału rentierskiego też nie trzyma kasy w sejfie. Też nią obraca. I też wypłatę finansuje z wpłat (zwrotu) rat. Więc nikogo nie obchodzi, w jaki sposób zdobywa kasę na wypłatę renty kapitałowej!
Serio ktoś jeszcze myśli, że w skarbcu banku czekają nasze banknoty złożone 30 lat temu, równo ułożone w kopercie z imieniem i nazwiskiem?
Przecież bank działa tak samo: przyjmuje, obraca, inwestuje, pożycza, a wypłatę dla rentiera realizuje z pieniędzy, które właśnie wpłacają inni — z rat kredytowych, lokat, depozytów.
Liczy się to, że płaci. I że robi to regularnie.
ZUS robi to samo — tyle że na skalę ogólnospołeczną. Zamiast 10-ciu klientów — ma 10 milionów. Zamiast hasła reklamowego — ma gwarancję państwa. A przelewy idą jak w zegarku — co miesiąc, np. 10-go, bez potrzeby dzwonienia na infolinię.
Więc nie ma co robić z ZUS-u jakiegoś ułomnego kuzyna banku.
To po prostu bank społecznego zaufania. Bez szklanych bankowych biurowców i krawatów w kolorze magenty.
Wolność dojrzewania
Rentierstwo ZUS-owskie to nie luksus. To wolność. Wolność, by nie musieć. Wolność, by chcieć.
Można iść w góry. Można pielić grządki. Można napisać coś do sąsiadów na stronie sołectwa. Można rozmawiać z sąsiadem, komentować artykuły, zrobić zdjęcie psa w kapeluszu i wrzucić je na fejsa. Można robić to, co się lubi — albo nie robić nic. I wszystko jest w porządku.
Bo uczciwie zapracowana wolność to najpiękniejsza forma rentierstwa.
PS. A może…
Może warto, by ZUS wprowadził kartę: „Rentier Rzeczypospolitej”? Albo chociaż legitymację z napisem: „Utrzymuję państwo — od środka”. A dlaczegóż by nie?
PS2. Kolega Andrzej Barnaś z naszej klasy Technikum Elektrycznego w Nowej Hucie zrobił mi niespodziankę i mnie emeryta AD2025 wysłał na wakacje … na Karaiby, na które tylko z renty zusowskiej nie byłoby mnie stać. Wysłał mnie, co prawda tylko tworząc fajną grafikę ze mną w roli głównej, ale zamiar się liczy. Dzięki przyjacielu.
Więcej na stronie autorskiej: http://wislon.tv/zg
Zostaw komentarz