Mówili o nim wschodząca gwiazda polskiego dziennikarstwa. I na tym się skończyło. Obecnie to bardzo żałosny lanser, który stara się kopiować pomysły innych. Nie sprawdza się jako szef i dobry organizator. Przerosła, go rola naczelnego. Liczą się dla niego tylko „lajki” i „fejm”, a nie na tym polega praca w mediach, które powstają. To nie tak miało być.
Obserwuję karierę Marcina od kilku lat. Jednak nie mogę już dłużej milczeć, bo szkoda chłopaka. To młody zdolny dziennikarz, który zagubił się i potrzebuje szybkiej pomocy. Głosy jakie słyszę od wielu ludzi w sieci są przerażające. Oburzenie sięga zenitu, a jego znajomi mówią pomóżcie mu otrząsnąć się z amoku.
Dawni kumple nie mają wątpliwości. – Nosi się jak gwiazda i celebryta, a gdzie pokora? Czas na Rolowanie się skończył. Teraz, trzeba się wziąć za siebie – mówią mi jego znajomi. – Internauci nie są naiwni, a ilość „lajków” na FB to nie wszystko. W zawodzie dziennikarza jest też etyka i dobro drugiego człowieka. Dziennikarz opisując lub relacjonując wydarzenia nie ma prawa myśleć tylko o „fejmie”, który będzie po materiale, bo wtedy krzywdzi siebie i ludzi o których robi reportaż – podkreślają zawodowcy. Doskonale rozumiem, że młodość ma swoje prawa, ale mówię koniec taniej promocji, w dodatku za wszelką cenę. Nie zgodzę się, by Marcin podszywał się pod ciężką pracę innych.
Marcin potraktuj ten materiał jako mały prztyczek w nos, bo szanuję Ciebie. Nie chcę wojny medialnej. Jednak nie przekraczaj kolejnej granicy. Poszedłeś ws śmierci Magdaleny Ż. o jeden most za daleko. NIE idź tą drogą… Można być młodym wilkiem i nawet trzeba, ale nie wolno zachowywać się jak hiena…
Nie zapominaj, że tworzysz media internetowe, gdzie nie da się nic ukryć. Pamiętaj, że Internet nie bierze zakładników. A ludzie w sieci nie wybaczają! Masz u mnie nadal dużo sympatii, ale musisz się zmienić. Kolejnego ostrzeżenia już nie będzie. Możesz się na mnie nawet obrazić, ale ja nie muszę nikomu udowadniać, że nie jestem wielbłądem, a ty ten etap zakończ już teraz, zaraz. Na tanim kłamstwie i manipulacji nie da się niczego zbudować!
Ująłeś w krótkim artykule wszystko to co winno przyświecać temu powołaniu. Bo to nie zawód czy rzemiosło, to powołanie. Gratulacje i szacunek. Ja też do niedawna z ogromną uwagą śledziłem wszystko to wychodziło „spod reki” Marcina. Ostatnio z podobnymi do Twoich odczuciami. Mam nadzieję że „trafi” OBY bo ma ogromny potencjał i oby go dalej właściwie wykorzystywał.