Mearsheimer opowiada tu głupoty. Jest to chyba jeden z tych profesorów na Zachodzie, którzy uważają, że Rosja prowadzi racjonalną (nawet jeśli agresywną) politykę, którą uzasadnia jej interes narodowy.

Tymczasem ruska wierchuszka poszła na tzw. wydrę, a ponieważ się to jak na razie nie udaje, to jej frakcje zaczynają się po prostu zwalczać a ewidentnym tego przykładem jest ostatni spór Prigożina z Kujbaszewem, czy dzisiejszy prigożinowy atak na zięcia Szojgu, którego Prigożin chciałby na front posłać.

O idiotycznych chwytach propagandy ruskiej tv (Skabajewej, Simonian, Sołowiowa), która na wysokim C pręży muskuły przed ogłupiałą do cna publiką nawet nie ma co wspominać.

Jednak wydaje się, że część zachodnich intelektualistów łyka tabletki Murti Binga serwowane przez ruskie media i nie potrafi, po roku wojny (!) zorientować się, że Rosja po raz kolejny okazuje się być kolosem na glinianych nogach.

Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem nie będzie jakiejś rosyjskiej wersji Cudu Domu Brandenburskiego, Ukraina się obroni, odzyska wszystkie terytoria z Krymem włącznie, a Rosją na długie lata zostanie odprawiona do zmywania garów.