W dniu 10.01.2026 r oglądałam „Salon Dziennikarski” prowadzony przez Jacka Karnowskiego. Brali w nim udział: Maciej Pawlicki, Aleksandra Jakubowska, Dariusz Matusiak i Piotr Semka.

Jednym z poruszanych tematów była sytuacja demograficzna w Polsce. Red Karnowski przedstawił w nim przygotowany z Markiem Grabowskim „Dekalog narodowego przetrwania”. Składa się on z dziesięciu punktów, których realizacja wg jego twórców ma się przyczynić do wzrostu dzietności.

Najwięcej czasu dziennikarze poświęcili omówieniu punktu trzeciego – zakłada on przyznanie rodzicom z dziećmi większych praw politycznych, tzn. prawo głosu w imieniu dzieci.

Polegałoby na tym, że podczas wyborów rodzice 1 dziecka mają 1 głos więcej, 5 dzieci mają 5 głosów więcej, 7 dzieci mają 7 głosów więcej itd. Wszystkim dziennikarzom biorącym udział w programie bardzo się on podobał. Wszyscy byli za.

Uważam, że ta propozycja będzie miała taki sam wpływ na wzrost dzietności jak przyznanie większych praw politycznych ze względu na wykształcenie. Kto ma wykształcenie:

podstawowe – ma 1 głos więcej,

zawodowe – 2

średnie – 3

licencjat – 4

studia magisterskie i inżynierskie – 5

doktorat – 6

habilitację – 7

prof. – 8,

Tak jak 500+ nie wpłynęło na wzrost urodzin, tak samo nie widzę przełożenia między zwiększeniem praw politycznych a większą dzietnością. Wręcz przeciwnie, wprowadzenie 3 punktu w przyszłości byłoby bardzo niebezpieczne dla interesów polskich obywateli.

Zaskoczyło mnie, że dziennikarze, ludzie wykształceni, kształtujący opinię publiczną nie widzą w dłuższej perspektywie, jakie skutki jego wprowadzenie przyniesie.

W Polsce jest coraz więcej migrantów z krajów muzułmańskich. Nie powinniśmy się łudzić, Polska nie zatrzyma paktu imigracyjnego tak jak nie zatrzymała Mercosuru i zacznie on działać. Co roku do Polski będzie przybywało kolejne dziesiątki tysięcy przybyszy z Afryki i Azji. Nastąpi łączenie rodzin. Przyjadą kobiety z dziećmi, przyjmą obywatelstwo, a po pewnym czasie zaczną się rodzić nowe, już w Polsce. Będzie się ich rodzić więcej niż polskich, bo w całej UE muzułmanki mają wyższą dzietność niż Europejki.

Szacuje się, że w Polsce w 2024/2025 roku mieszkało od 2,5 do 4 milionów cudzoziemców, w tym ponad 1 milion osób legalnie pracujących, z czego zdecydowaną większość (ponad 60-70%) stanowili obywatele Ukrainy. Część z nich ma już obywatelstwo polskie.

Kwestią czasu jest kiedy powołają oni do życia swoje partie które będą walczyć o ich interesy.

Wychodzi na to, że gdyby został przyjęty punkt 3, to w przyszłości imigranci będą z niego maksymalnie korzystali. Na tacy dostaną turbo możliwość wpływania na wyniki wyborów, a tym samym kształtowanie polskiej sceny politycznej.

Jedynym skutecznym sposobem na przyrost dzietności w Polsce jest zaprzestanie w mediach mainstreamowych promowania: życia singli, nieposiadania dzieci, aborcji, par jednopłciowych, walki z rodziną, a forowanie rodziny i wartości rodzinnych, potomstwa, macierzyństwa.

Jeżeli to nie nastąpi, to żadne 500+ i „Dekalogi” nie przyczynią się do wzrostu dzietności.

W programie red Karnowski poparł wypowiedź J, Kaczyńskiego, krytykującą Brauna. Prezes stwierdził, że uważa go „za polityka niebezpiecznego dla Polski. Wyraził nadzieję, że partia Brauna, nie znajdzie się w parlamencie, bo nie przekroczy progu wyborczego”. Głosowanie na tę formację jest „całkowicie nieefektywne”. – Jeżeli Polska chce otrzymać choćby elementarne podstawy swojego bezpieczeństwa, to nowy rząd nie może być rządem z udziałem czy nawet z poparciem zwolenników pana Brauna – powiedział Kaczyński.

Mówił, że „choć nie jest zwolennikiem represji, to uważa, że ta partia powinna zostać na marginesie”.

Widać, iż prezes Kaczyński nie może pogodzić się z faktem i nie przyjmuje do wiadomości, że po prawej stronie pojawiły się dwie prawicowe partie. Nawet, gdy wygra wybory w 2027 r to nie ma najmniejszych szans na samodzielne rządzenie. Ci, którzy odeszli nie wrócą, bo PiS przez osiem lat rządów skutecznie ich do siebie zraził.

Wbrew opinii prezesa, który uważa, że głosowanie na Konfederację Korony Polskiej (KKP) jest „całkowicie nieefektywne” ma ona coraz więcej zwolenników, którzy nie przejmują się jego opiniami. Wszystko wskazuje, że w przyszłych wyborach przekroczy próg wyborczy i znajdzie się w parlamencie.

Mówienie w tej chwili, że ta partia powinna zostać na marginesie” oraz „nowy rząd nie może być rządem z udziałem czy nawet z poparciem zwolenników pana Brauna” pokazuje, że Kaczyński nie wyciągnął wniosków z wyborów w 2023 r i ponownie wpada w koleiny niezdolności koalicyjnych.

Żeby nie było tak, iż gdy po wyborach gdy zabraknie mu większości do stworzenia rządu będzie musiał szukać porozumienia z Braunem zjadając własny język.

Zastanawiam się dlaczego jest tak, że co jakiś czas znajduje się ktoś, kto wkłada bat na Polskę w obce ręce. Tak można nazwać wypowiedź Karnowskiego, który usprawiedliwiał wrogie nastawienie prezesa do Brauna, mówiąc, że „chodzi o wypowiedzi Brauna negujące Holokaust, która dla Stanów Zjednoczonych jest nie do przyjęcia”. Gdyby znalazł się on w przyszłym rządzie, Amerykanie w zależności od sytuacji skwapliwie będą jego podpowiedź wykorzystywać.

Słuchając wypowiedzi publicystów biorących udział w „Salonie Dziennikarskim” widzę, że oni oderwali się od rzeczywistości serwując nieprzemyślane kontrowersyjne propozycje.