Mam pytanie dla wszystkich odmieniających na wszelkie sposoby wyrażenie „sojusz z Ukrainą”. Czy możecie Szanowni tak konkretnie napisać, co miałoby znaleźć się w traktacie? Ale tak bardzo konkretnie, a nie tak jak robicie, czyli ogólnie i z moralnym oburzeniem jak ktoś się dziwi.

Czy należałoby np. zapisać gwarancje, że w razie kolejnej napaści Rosji na Ukrainę np. za 10 lat Polska wchodzi z automatu do wojny?

I czy macie pomysł jak wówczas przekonać sojuszników z NATO, że w wypadku, gdy Polska znajdzie się w stanie wojny z Rosją nie w wyniku napaści Rosji na Polskę, ale na Ukrainę gwarancje bezpieczeństwa dla Polski wynikające z art. 5 czyli z faktu, iż jesteśmy w NATO dalej by obowiązywały?

A jak nie, to co tak konkretnie proponujecie, bo zaczynam podejrzewać, że poza słowami to tak jakby nic.

Ambasador USA przy NATO Julianne Smith zapytana podczas konferencji prasowej (vide link) o stosunek USA do pomysłu „sojuszu Wielkiej Brytanii, państw bałtyckich, Polski , Ukrainy oraz być może Turcji” odparła, że USA popierają inicjatywy, które „wzmacniają możliwości oraz kolektywną siłę NATO”.

Słowem – USA nie popierają takiego formatu (bo Ukrainy w NATO nie ma i jeszcze długo nie będzie). To tak tytułem wyjaśnienia, bo widzę, że nie wszyscy w Polsce zrozumieli, co pani ambasador powiedziała.

Fot. Jakub Szymczuk/KPRP

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).