W środę (26.10.2016r.) o godzinie 10.00 w Sądzie Rejonowym w Złotoryi zapadł wyrok z prywatnego aktu oskarżenia Piotra Wielguckiego (Matki Kurki) przeciw Jerzemu O. Sprawa toczy się blisko dwa lata i dwukrotnie Sąd Okręgowy zmieniał postanowienie oraz wyrok Sąd Rejonowego. W pierwszym postanowieniu sędzia Agnieszka Krótka z SR Złotoryja umorzyła postępowanie z powodu niskiej szkodliwości społecznej czynu, a w uzasadnieniu napisała, że proces ze znanym Jerzym O. mógłby tylko Piotrowi Wielguckiemu zaszkodzić. Sąd Okręgowy uchylił kuriozalne postanowienie i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd pierwszej instancji. Postępowanie zgodnie z literą prawa przejął nowy sędzia – Jacek Kielar. Pan sędzia oddał postępowanie Jerzemu O. i jego pełnomocnikowi, sobie pozostawił wygłoszenie wyroku. Uznał słowo „nierób”, „menel” oraz sugestie, że jestem sutenerem dla własnej żony i żyję na Jej utrzymaniu, za synonimy „bezrobotnego”.

Wyrok podyktowany przez Jerzego O. powtórnie został uchylony przez Sąd Okręgowy w Legnicy, który zgodnie z kodeksem postępowania karnego wyznaczył Sądowi Rejonowymi zakres ponownego rozpoznania sprawy i podstawę prawną. Sąd Okręgowy literalnie stwierdził, że nierób i wyżej wymienione pomówienia, w sposób oczywisty wypełniają znamiona przestępstwa z art. 211 i 216 kk. Z tym stanowiskiem, ZA TRZECIM RAZEM, w pełni zgodził się sędzia SR Złotoryja Kazimierz Leżak i skazał Jerzego O. za zniesławienie i znieważenie. Wymiar kary nie jest dla mnie istotny, ale dla porządku dodam, że Jerzy O. ma zapłacić 5 000 zł grzywny, 500 zł kosztów procesowych i zwrócić cześć kosztów pokrzywdzonemu.

Minęło niemal 3 lata, gdy pierwszy raz wszedłem na salę sądową z Jerzym O. i od tamtej chwili byłem w sądzie kilkadziesiąt razy. Po jednej stronie stał baron „filantropii”, podjeżdżał przed sąd karocą za 250 000 zł, z całą świtą, kamerami i nie tanią kancelarią prawną. Po drugiej stronie stał samotny rolnik z Biskupina, bez pełnomocnika, pieniędzy i dojeżdżający do sądu zdezelowaną dwudziestoletnią Laguną. Opinia publiczna i media zrobiły ze mnie wariata, pieniacza, a sam Jerzy O. i jego fanatycy wielokrotnie grozili mi publicznie: „będziesz miał w dupę”, „pierdol się”. Na skrzynkę mailową i telefoniczną non stop spływał i spływa gnój, którego cytował nie będę. Piszę o tym nie dla taniego heroizmu, bo go tu nie ma, ale dlatego, że człowiek, który dziś został w końcu skazany nazywał mnie „hejterem” i oszczercą. Ten człowiek i jego ludzie zarzucali mi kłamstwa przy publikowaniu niejasnych finansów i powiązań rodzinnych firm Owsiaków z fundacją WOŚP. Taka „śmieszna” sytuacja.

Życie jest przewrotne i paradoksalne, w słynnym procesie o „króla żebraków” sąd uznał, że znieważyłem Jerzego O. ale o finansach WOŚP, Złotego Melona i prywatnych firmach Owsiaków pisałem prawdę. 10 października 2016 roku Sąd uznał, że Jerzy O. znieważył Piotra Wielguckiego określeniem „nierób”, a w kwestii finansów, utrzymania rodziny i pracowitości pokrzywdzonego, Jerzy O. zniesławiał, czyli rzucał oszczerstwa. Piotr Wielgucki i jego Żona nie proszeni przez sąd dostarczyli w dwóch procesach wszystkie dokumenty finansowe, pełnomocnictwa notarialne i zaświadczenia urzędowe potwierdzające kłamstwa „dyrygenta”. Jerzy O. razem ze swoim pełnomocnikiem zbłaźnili się wnoszeniem pudeł z „dokumentami” i odmówili na zarządzenie sądu przekazania rozliczeń finansowych.

Dla mnie to wymarzone podsumowanie istoty sporu prawnego z Jerzym O. Dwa wyroki i jedna prawda. Piotr Wielgucki przezywał Jerzego O. „królem żebraków”, ale pisał o faktach i przedstawił swoje dokumenty finansowe. Jerzy O. dokumenty schował i nazywał Piotra Wielguckiego nierobem ukrywającym dochody, aby zdyskredytować człowieka, który ujawnił finanse WOŚP i pochodnych. Nie pamiętam ile razy próbowano mnie zatłuc i wykluczyć z życia publicznego, a także doprowadzić do bankructwa moją rodzinę. Najgorszy moment to ten, w którym Jerzy O. ze swoimi wyznawcami zaatakowali moją rodzinę. Jerzy O. zdeterminowany strachem i nienawiścią zszedł tak nisko, że wciągnął do procesów moją Żonę, którą publicznie usiłował upokorzyć propozycjami finansowymi na poziomie… Jerzego O. Zawsze jednak podkreślałem, że nie ma takiej siły, która mnie powstrzyma. Przetrwaliśmy to i przetrwamy wszystko, za co dziękuję Żonie i Córce, bo tylko one wiedzą o czym piszę.

Kara jaką poniósł Jerzy O. jest żadną karą i mnie nigdy nie chodziło o ambicjonalne rozgrywki, ale o przekazanie całej prawdy na temat działalności „społecznej” pana „Jurka”. Wyrok po wszystkich przejściach nie daje żadnej satysfakcji i jest początkiem tego, co obiecałem publicznie. Cała, powtarzam, cała prawda, o fundacji WOŚP, Złotym Melonie i Jerzym O. ujrzy światło dzienne. Tylko to mnie interesuje i tylko dlatego przez tyle lat ścieram się z człowiekiem, który nie jest tego wart. Pełnomocnik Jerzego O. zapowiedział apelację, ale musiałby stać się cud albo jeszcze coś gorszego, żeby Sąd Okręgowy w Legnicy podważył wyrok, który zapadł zgodnie z wytycznymi, jakie w swoim wyroku przekazał Sądowi Rejonowemu. Dziękuję WSZYSTKIM, którzy pomagali i wspierali mnie: prawnie, finansowo, dobrym słowem. Oryginalnych wyrazów wdzięczności szukał nie będę, napisze słowa prawdziwe – bez Was nie zrobiłbym nic. Dziękuję!

Autor: Matka Kurka

Źródło: portal kontrowersje.net