Od rana 25.10.2016 r w środkach przekazu opozycja podsumowywała rok rządu PiS. Zamiast obiektywnej oceny mieliśmy festiwal kłamstw.
Słuchając m. in.: G. Schetyny, L. Wałęsy, Barbary Dolniak, K. Lubnauer, P. Rakieja, S. Tyszki, A. Halickiego, dowiedziałam się, że rok rządu PiS to:

rząd porażki.
stracony rok dla Polski,
rząd, który prowadzi politykę nienawiści i walki z niezależnością (Trybunałem Konstytucyjnym, sądami, trójpodziałem władzy), z autorytetem Wałęsy,
rząd, któremu udało się „pokłócić Polaków i zbudować mur nienawiści między nami”,
który „podjął próbę zdemontowania demokracji parlamentarnej”.
prowadzący Polskę na manowce Europy (…)
rząd, który uważa, że suweren dał im prawo do wszystkiego,
rząd w którym aktywności ministra Macierewicza, kompromitujące nasz kraj,
utrwalanie bezbronności i sabotaż dozbrojenia armii,
większość parlamentarna zrujnowała nie tylko prawo, ale zasady demokratycznego państwa,
złe projekty ustaw,
chaos w prawie, w finansach, w administracji i obronności,
zaniedbania w służbie zdrowia,
niszczenie zamiast naprawiania edukacji,
ośmieszanie Polski na arenie międzynarodowej,
rozpalanie ideologicznych sporów,
zarządzanie Polską przez lunatyków, osoby, które nie wiedzę, dokąd zmierzają, jaki cel chcą osiągnąć,
premier która „potyka się o własne nogi”,
budżet kontynuacji,
rekordowe zadłużenie,
olbrzymie marnotrawstwo środków publicznych
rząd który robi to samo, co Platforma Obywatelska przez 8 lat.

Wypowiedzi te pokazywane były na okrągło przez cały dzień. Z góry było wiadomo, że zamiast merytorycznej oceny rządzących przez opozycję, będzie on nie tylko atakowany, ale będą mu przypisywane wszystkie grzechy opozycji.

Od roku zastanawiam się jak to się dzieje, że ludzie odpowiedzialni w PiS-ie za informację i wizerunek prawie nigdy nie korzystają z archiwum Telewizji Polskiej posiadającej materiały z działań rządów PO i z wypowiedziami polityków PO-PSL. Zauważyłam, że politycy PiS jak ognia boją się ich używania i zestawiania z archiwalnymi wypowiedziami. Po stwierdzeniu typu: „rok rząd PiS jest rokiem stracony dla Polski, rządem porażek”, aż się prosiło pokazać, co rząd obiecywał, a co zostało w ciągu niego zrealizowane w zestawieniu z obietnicami rządów Tuska i Kopacz.

Gdy pojawiły się oskarżenia rządzących o „skłócenie Polaków i zbudowanie muru nienawiści”, natychmiast powinno się pokazać, kto rozpoczął przemysł pogardy przekształcony szybko w kampanię nienawiści do śp. Lecha Kaczyńskiego, jego brata i PiS-u. Pokłosiem tego było zabójstwo Marka Rosiaka i ciężkie ranienie nożem Pawła Kowalskiego. Powinno się również pokazywać jak Bronisław Komorowski, podejmując decyzję o usunięciu krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego skutecznie podzielił społeczeństwo. To za przyzwoleniem polityków PO policja nie chroniła modlący się pod krzyżem przed Pałacem, gdy byli atakowani i dochodziło do dantejskich sceny.

Nie było rekcji na oskarżenia o „próbę zdemontowania demokracji parlamentarnej”. Czy pozwolenie na to, by Trybunał Konstytucyjny był „trzecią super izbą” to „demontaż demokracji parlamentarnej”. A kto pierwszy dokonał zamachu na Trybunał Konstytucyjny wybierając niekonstytucyjnie 2 nowych sędziów do TK?

Nie było też natychmiastowej odpowiedzi na zarzuty „o zrujnowanie prawa, zasady demokratycznego państwa, złe projekty ustaw”. Aż się prosiło przypomnieć jak rujnuje prawo prezes Rzepliński, który nie dopuszcza do orzekania trzech sędziów TK wybranych zgodnie z prawem przez obecny Sejm, oraz jak „nie widział ustawy” przyjętej przez Sejm, nakazującej orzekać TK w pełnym składzie i zgodnie z kolejnością napływania skarg, podczas rozpatrywania skargi na ustawę PiS-u z grudnia 2015 r., naprawiającą sytuację w TK. Ze względu na roztrwonienie swojego autorytetu Wałęsa, jest ostatnią osobą, która powinna się wypowiadać na temat rządów PiS i brać udział w życiu politycznym.

Zastanawiam się jak można milczeć, gdy opozycja oskarża rząd PiS o „prowadzenie Polski na manowce Europy”. Głucha cisza zapanowała i nikt z polityków PiS-u nie przypomina jak to Tusk realizował politykę płynięcia w głównym nurcie, dzięki której bez naszych sprzeciwów zlikwidowaliśmy porty, położony został gazociąg Nord Stream blokujący rozwój portu w Szczecinie, a E. Kopacz zgodziła się na relokację 7 tys. imigrantów.

Należy opozycji, a zwłaszcza politykom z koalicji PO-PSL przypominać jak będąc u władzy opanowali wszystkie instytucje państwowe, bo wygrywając wybory wyszli z założenia, że „suweren dał im prawo do wszystkiego”. Nie pytając się społeczeństwa ukradli mu część pieniędzy zgromadzonych w OFE, zmniejszyli o 30% zasiłek pogrzebowy, zwiększyli podatki, podwyższyli wiek emerytalny. Wszystkie społeczne inicjatywy domagające się referendów były lekceważone, a zebrane podpisy szły na przemiał. Jak sobie przypominam, to S. Niesiołowski powiedział: „Wygrajcie wybory, to też będziecie mogli wszystko przegłosować”. Ten zwrot był często używany przez polityków koalicji PO-PSL gdy chcieli zamknąć usta prawicowej opozycji.

Absurdalnie brzmi twierdzenie, że „aktywności ministra Macierewicza, kompromitują nasz kraj” oraz że „jesteśmy na etapie utrwalania bezbronności”, i mamy do czynienia z „sabotażem dozbrojenia armii”.

Co, jak co, ale aktywność Pana Macierewicz nigdy nie kompromitowała naszego kraju. To dzięki jego staraniom szczyt NATO w Warszawie był ogromnym sukcesem Polski. Zostały podjęte decyzje polityczne i wojskowe, dzięki którym będziemy mieli realną obecność NATO na terenie Polski, wzmacniające naszą obronę. Czy powołanie obrony terytorialnej przez ministra A. Macierewicz świadczy również o braku jego aktywności?

Gdy przypomnę sobie aktywność przypadkowych ministrów MON, lekarza Bogdana Klicha, który zlikwidował pobór do armii, czy Tomasza Siemoniaka, który nic nie zrobiłby zmienić przepisy na mocy, których szeregowi po 12-letniej służbie mieli być przenoszeni do rezerwy, i porównam z działaniami A. Macierewicza, to widać, kto rzeczywiście utrwalał bezbronność Polski, a kto z nią walczy.

Czy można nazwać „sabotażem dozbrojenia armii” rezygnację z zakupu francuskich śmigłowców? Jak podała prasa za identyczną liczbę 50 śmigłowców tego samego typu i z podobnym wyposażeniem Brazylijczycy zapłacili o połowę mniej niż MON. Mielibyśmy najdroższe śmigłowce świata. No, ale opozycji to nie przeszkadza.

Ponadto kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego. Jesteśmy tak bogatym krajem, że co to dla nas podwójna cena za śmigłowiec czy jakiś głupi offset. Każdy może nas doić, opozycji to nie przeszkadza. Szkoda, że nikt z PiS-u natychmiast po tych bredniach nie zwołał konferencji, na której zbijałby te kłamstwa.

Oskarżanie PiS-u o „chaos w prawie, w finansach, w administracji i obronności, zaniedbania w służbie zdrowia”, to jest dopiero jazda po bandzie. Tylko w 2014 roku, więc za czasów rządów koalicji PO-PSL powstało 26 tys. stron nowych aktów prawnych, w tym – 9400 stron poświęconych relacjom gospodarczym.

Krytykowanie rządu PiS-u za „zaniedbania w służbie zdrowia” to kpina z pamięci Polaków. Przez 8 lat rządów PO, to minister Kopacz przygotowała reformę dotyczącą komercjalizacji szpitali i refundacji leków, którą wdrożył min. Łukowicz. Dzięki niej powstała służba zdrowia dla bogatych, a umierania – dla biednych. Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli kolejki pacjentów nie zmniejszyły się, zadłużenie służby zdrowia nie maleje, a część z poddanych przekształceniom szpitali wpada w kolejne długi. Ale przecież to wina rządu premier B. Szydło.

Partia PiS szła do wyborów z hasłem „zmian w oświacie”, bo wielu rodziców i nauczycieli od lat wiedzą, że dotychczasowy model funkcjonowania edukacji nie sprawdził się. Badania pokazują, iż częsta zmiana szkoły i grupy rówieśniczej, sześcioletnia szkoła podstawowa, trzyletnie gimnazjum, trzyletnie liceum powoduje nie tylko obniżenie, jakości kształcenia, ale przeszkadza w edukacji i ogranicza motywację ucznia. Poziom jest tak żenująco niski, iż wiele uczelni przygotowuje kursy wyrównawcze z matematyki i fizyki dla studentów I roku. Widać to w tzw. rankingu szanghajskim (ARWU) – liście 500 najlepszych uczelni świata. UJ i UW spadły z czwartej do piątej setki zestawienia. Szefowa MEN Anna Zalewska chce zmienić tą sytuację i zamiast wsparcia ze strony opozycji oskarżana jest o niszczenie edukacji.

Mówienie, że PiS „ośmiesza Polskę na arenie międzynarodowej”, ma tyle w sobie prawdy jak mówienie, że dla D. Tuska priorytetem zawsze była Polska i dobro jej mieszkańców. Jazda opozycji do Brukseli i szkalowanie demokratycznie wybranego rządu, współudział w pisaniu antypolskich rezolucji, domaganie się nałożenia sankcji, to jest nie tylko ośmieszanie, ale i demolowanie reputacji Polski.

Twierdzenie, że „rząd PiS-u rozpala ideologiczne spory” jest aberracją w czystej postaci. Kto dezawuował śledztwo smoleńskie, kpił z ofiar katastrofy? Kto walczył z patriotyzmem zmniejszając ilość godzin historii, wycofał patriotyczne lektury, robił orła z czekolady? Kto organizuje czarne marsze za aborcją?

Gdy usłyszałam twierdzenie, że „Polska zarządzana jest przez lunatyków, osoby, które nie wiedzę, dokąd zmierzają, jaki cel chcą osiągnąć, a premier „potyka się o własne nogi”, to mnie zatkało. Takiego zakłamania rzeczywistości dawno nie wiedziałam. Politycy PiS idąc do wyborów jasno, mówili, że gdy zdobędą władzę, zrobią wszystko, by Polska stała się podmiotem na arenie międzynarodowej. Będą prowadzili własną politykę, a nie płynęli w głównym nurcie i klepali decyzje innych. Pokazywali wizję rozwoju państwa, zapowiedzieli dbanie o interes narodowy i publiczny, prowadzenie polityki prorodzinnej mającej zachęcić Polaków do posiadania, co najmniej dwójki dzieci. Rząd PiS wie, dokąd zmierza i konsekwentnie realizuje cele zapowiedziane w programie wyborczym.

Opozycja mówiąc, że premier „potyka się o własne nogi”, miała chyba na myśli E. Kopacz, która będąc w Berlinie dała niesamowitą plamę. Idą sprawiała wrażenie, że zaraz się przewróci, zgubiła się na trasie przemarszu z samolotu do lotniska, choć była ona wyłożona czerwonym dywanem. Sytuację musiała ratować Angela Merkel, która „naprowadzała” Ewę na tor przemarszu.

Oskarżanie rządu, że „budżet jest budżetem kontynuacji, że jest rekordowe zadłużenie i olbrzymie marnotrawstwo środków publicznych” oraz o to, że „PiS robi to samo, co Platforma Obywatelska przez 8 lat” jest szczytem hipokryzji. Po masowej wyprzedaży wszelkich możliwych sreber rodowych prze koalicję PO-PSL skąd mają napływać pieniądze do budżetu. Dlaczego rządzący nie domagają się od opozycji odpowiedzi na następujące pytania: O ile w ciągu roku mógł wzrosnąć PKB przy zastanej sytuacji gospodarczej, by powstał budżet różniący się od poprzedniego? Czy to PiS doprowadził do podwojenia zadłużeni czy koalicja PO-PSL? Czy opozycja słuchała audytu rządów PO-PSL? Czy afera reprywatyzacyjna, to okradanie państwa, czy marnotrawstwo środków publicznych?

Na fałszywe oskarżenia opozycji natychmiastową reakcją powinny być ciągłe jej punktowanie poprzez pokazywania jej fałszu, zakłamania i manipulacji. Jak mawiał J. Goebbels, „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.

Od chwili przejęcia władzy przez PiS nie widzę sprawnego systemu wizerunkowo-informacyjnego. On nie istnieje. Rządzący milcząco przyjmują oskarżenia na klatę, rzadko kiedy na nie zdecydowanie reagując.

Jeżeli na biczowanie kłamstwem nie będzie natychmiastowej reakcji lub będzie ona taka jak dotychczas, szybko przełoży się to na spadek poparcia, konsekwencją którego mogą być wcześniejsze wybory, a na pewno porażka.
A gdyby rząd PiS-u upadł ,wtedy dla Polski już nie będzie żadnego ratunku.

Uważam, że zarówno rzecznik rządu Rafał Bochenek jak i rzecznik PiS Beata Mazurek nie sprawdzają się w swych rolach. Według mnie należałoby się głęboko zastanowić nad powrotem panów Adama Hofmana i Marcina Mastalerka.