W dniu 19 września 2025 roku w Warszawie odbył się Protest rodziców i dziadków, którego głównym organizatorem był Strajk Ojców Online. Wziąłem udział w proteście, świadomy narastającego problemu alienacji rodzicielskiej oraz powodowany własnymi, dość bolesnymi doświadczeniami na tym polu. O przebiegu samej akcji protestacyjnej wyczerpująco informował Strajk Ojców Online, przyzwoity reportaż o tym wydarzeniu zrobiła TVP Info, zatem ja nie powielając w zbędny sposób doniesień medialnych pozwolę sobie na kilka słów komentarza w kwestii owego protestu, jeśli kogoś rusza dosadny tytuł tekstu, zaraz wyjaśnię, skąd myśl by taki tytuł nadać. Nie ma w nim nic przesadnego.

Wielkie wyrazy uznania i podziękowania należą się przede wszystkim Panu posłowi Marcinowi Józefaciukowi, od dawna zaangażowanemu w problemy ojców w Polsce. Pan poseł był obecny jako prelegent na proteście. Chociaż jako endek w wielu tematach mogę z Panem posłem się nie zgadzać, wyrażam wielkie uznanie, jako nacjonalista, że na serio wziął ten temat na warsztat. Nic bowiem bardziej nie szkodzi jakiemukolwiek narodowi, niż uderzenie w jego dzietność i zdolność zastępowania pokoleń. A tu Pan poseł ma ogromne zasługi. Piszę to również jako ojciec, który coraz mocniej sam doświadcza problemu alienacji rodzicielskiej.

Warto tu też zwrócić uwagę na kilka kwestii. Pierwsza sprawa, sam rozwód w Polsce stał się swoistym biznesem i stylem życia wielu kobiet. Nie da się ukryć, że zawody prawnicze oraz wiele instytucji publicznych od dawna jest mocno sfeminizowanych. To taki polski wariant marszu przez instytucje o jakim pisał kiedyś włoski komunista Antonio Gramsci. Tylko w wykonaniu kobiet. W ostatnich latach wiele kobiet ujawniło swoją totalitarną naturę, swoje totalitarne dusze. Zarówno sięgając po mechanizm rozwodowy (70% wszystkich pozwów rozwodowych składają w Polsce kobiety) jak i będąc aktywnym zawodowo pracownikiem aparatu państwa np. sędzią czy kuratorem. Dlatego nawet korzystne rozstrzygnięcia sądów rodzinnych są, jak to określił jeden z prelegentów protestu, zwyczajnie gówno warte. Prawo, które sprzyja rozwodom, jest w istocie prawem diabelskim, zachęcającym wręcz do niszczenia rodziny. Alimenty, w teorii mające być zabezpieczeniem bytu dziecka, w praktyce stają się źródłem dochodu wielu kobiet, stąd zasadne jest mówić już o biznesie rozwodowym. Obowiązkowa opieka naprzemienna zdaje się być tu rozwiązaniem całkiem na miejscu, mającym na celu właśnie zniechęcenie do rozwodu. Kobieta nie chce rozwodu, dlatego, że mąż niedobry. Chce rozwodu, ponieważ widzi w tym zysk. Taka prosta prawda, dla wielu nadal trudna do zrozumienia. Tu także warto wziąć pod lupę Niebieską Kartę. Wynalazek z Norwegii, mający w zamyśle chronić rodziny przed patologiami, w praktyce stał się wygodnym narzędziem walki rozwodowej. Narzędziem na tyle wygodnym, że pozwala w iście stalinowskim stylu zszargać opinię najbardziej uczciwego człowieka i zrobić z niego przemocowca.

Minister Waldemar Żurek spotkał się protestującymi. Wyraził chęć współpracy, zapowiedział daleko idące zmiany w prawie rodzinnym. Chwała mu za dobre chęci. Obawiam się jednak, że na dobrych chęciach oraz słowach wsparcia się skończy. Dobre intencje to za mało, by walczyć z patologią instytucjonalną. Niemniej jedną zasługę ma. Nazwał zjawisko alienacji rodzicielskiej po imieniu, co oznacza, że odtąd w sądach można tego określenia używać bez obaw o konsekwencje. Skoro sam minister sprawiedliwości nazwał rzecz po imieniu to znaczy, że zjawisko zostało określone. Wielu młodym Polakom radzę dziś dobrze przyswoić sobie pewne prawidła głoszone przez różne środowiska związane mniej lub bardziej z hasłem MGTOW. Kobiety swojej natury nie zmienią, zaś tak długo, jak długo będziemy żyć w aktualnych realiach społecznych i prawnych, zawarcie małżeństwa może stać się wyrokiem z takim lub innym terminem egzekucji. Przynajmniej będą spać spokojni o swój byt, głównie finansowy. Media głównego ścieku zgodnie przemilczały temat. Widać więc wyraźnie, że sprawa jest niewygodna dla szeroko pojętego systemu. TVP Info zrobiła dość solidny reportaż, lecz poza tym w sferze medialnej panuje cisza na temat protestu. Chociaż na miejscu widziałem ekipy RMF FM oraz TVN, zdaje się, że sprawa została zamieciona pod dywan. Co mniej specjalnie nie dziwi. Natomiast całej sprawie dodaje jednak wiarygodności. Strajk Ojców Online prowadzi również kampanię o nazwie „Bezpieczne tatowanie”. Każdego faceta zachęcam by zapoznał się z tematem. Nie ma nic cenniejszego, niż świadomość rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć. W końcu jak pisał generał Sun Tzu, w swoim traktacie „Sztuka wojny”, kto zna wroga i zna siebie, temu nic nie grozi nawet w stu bitwach. A nikt nie powiedział, że kobieta nie może być wrogiem. Polskie realia dobitnie pokazują, że w określonych okolicznościach kobieta jest wrogiem skrajnie niebezpiecznym. Niech każdy z nas rozejrzy się po najbliższej okolicy. Chyba co drugi bezdomny może pochwalić się taką lub inną historią rozwodową. Jeśli wziąć takiego pod lupę, okaże się że bezdomność zawdzięcza nieproporcjonalnie wysokim alimentom oraz biznesowi rozwodowemu. Osobiście stoję na stanowisku, że biznes rozwodowy to cichy nowotwór pożerający Polskę od wewnątrz. Nowotwór o którym wciąż głośno się nie mówi. Problemem okazuje się nie gospodarka czy imigranci, lecz właśnie totalitarna dusza Polki. Madki Polki, która ma na sumieniu takie dzieci, jak Kamilek z Częstochowy. Jestem świadomy, że wielu facetów wciąż nie rozumie istoty problemu. Otóż przyjacielu, zrozumiesz go bardzo szybko, kiedy znajdziesz się na sali sądowej na własnej rozprawie rozwodowej. Bardzo szybko zostaną Ci przedstawione reguły gry. Wtedy będzie już jednak za późno na refleksje.

Załączam tekst i relację z Protestu rodziców i dziadków w Warszawie z dnia 19 września br. W załączniku zdjęcia oraz linki do filmów z wydarzenia.

.

.

.

Autor: Daniel Sycha