Życie Rodziny B. z Brzeszcz z powiatu oświęcimskiego w Małopolsce zostało wywrócone do góry nogami przez COVID-19. W dodatku końca tej udręki nie widać, bo instytucje państwowe i system ochrony zdrowia w Polsce nie działa, ale medialna propaganda sukcesu serwuje z goła inne obrazki na szklanym ekranie. Jednak „Covidowy dziennik” odkłamuje ten zaczarowany obraz i jest jak poradnik na wzburzonych falach morskich w czasie pandemii koronawirusa.
Jesteście w izolacji domowej już trzeci weekend. Jak sobie radzicie? – „Od piątku Pan B. przyjmuję leki przeciwzapalne na dzień i przeciwbólowe na noc. Widać, że jest poprawa a więc zobaczymy co będzie dalej. Nasz lekarka rodzinna powiedziała, że ona uczy się na przypadku męża. Dziwi mnie sytuacja, bo Pan B. jest chory od trzech tygodni, ale tylko raz jeden miał kontakt z lekarzem który go badał/osłuchiwał. Jak można dochodzić do siebie skoro tak naprawdę nikt nie kontroluję jego przypadku” – dziwi się Pani Renata.
Kolejna rodzina prosi Was o wsparcie i pomoc w walce o życie? – „Z prośbą o wsparcie w przebrnięciu przez covidowe zawiłości zwróciła się do mnie Pani z Brzeszcz. Okazało się, że jej mąż górnik źle się czuł, a od lekarza rodzinnego dostał antybiotyk i zasugerowano mu by wykonał test na Covid-19. Pojechał więc do Tychów zrobić test, a nad ranem dnia następnego otrzymał telefon z potwierdzeniem, że jego test jest pozytywny. W pierwszej chwili był szok i konsternacja, Pan mieszka w domu rodzinnym z żoną małymi dziećmi i rodzicami. Gdy źle zaczęła czuć się też jego żona oraz mama pojechały do Tychów by się przebadać. Mama została wymazana, co do żony według lekarzy objawy nie sugerowały koronawirusa” – tylko skąd oni to wiedzą zastanawia się żona Pana B.
O co zatem chodzi? – „Chciałabym zatrzymać się na chwilę, bo lekarze, epidemiolodzy cały czas uczą się czym jest ten zarazek. A lekarz na SOR tak z biegu bez testu potrafi powiedzieć, że ból głowy i gardła to nie objaw. Więc dobrze posłuchała medyka, Pani wróciła do domu, ale nadal czuła się źle i w domu okazało się, że ich dziecko też się już źle czuje. Nie wie co robić, rozsądek podpowiada żeby szukać pomocy, jednak z tyłu głowy słyszy, że jeśli będą chorzy narażą innych. Tychy poinformowały ich, że rodzina ma czekać na telefon z Sanepidu. Jednakże jak wiadomo ta instytucja ma zawsze czas, kobieta zaczęła dzwonić sama. Po kilkunastu próbach bez efektu poprosiła mnie o pomoc. Wysłałam wszystkie znane mi numery telefonów. Prób połączenia się z Sanepidem było niezliczona ilość. Ale udało się zatroskana kobieta zapytała czemu nikt się z nimi nie kontaktował na co usłyszała, że nie ma ich w bazie, czyli system ich stracił. Nas też nie było. Możesz być odpowiedzialnym i siedzisz w domu. Jednakże możesz być zły na cały świat i chodzisz wszędzie gdzie nogi poniosą bo przecież nie ma jeszcze żadnej decyzji o kwarantannie. Gdy kobieta pyta co ma robić boi się o siebie, o dzieci ale to też o ludzie z którymi miała kontakt i słyszy, że ona nie jest pozytywna, czyli jest zdrowa. Zastanawiam się jak urzędnik może coś takiego powiedzieć?” – pyta Pani Renata.
Władza jeszcze niedawno twierdziła, ze pandemia jest pod kontrolą i nie ma się czego bać. To jak to jest? – „Premier Morawiecki przed II turą wyborów prezydenckich mówił, że nie mamy się czego bać, że wirus jest w odwrocie! Każdy nie wymazany człowiek jest zdrowy. Jednak dzielna mam małego chłopca nie dała za wygraną. Bała się o siebie, ale też bała się o swojego syna. Pojechała do szpitala w Oświęcimiu, a tam została przyjęta, wymazana i oboje z synem czekają na wynik. Przeraża mnie to, że chorych z dnia na dzień coraz więcej a opieszałość tych którzy powinni pomagać też przybiera na sile” – stwierdza żona Pana B.
Wczoraj wiadomości na wszystkich kanałach TV i w media internetowe obiegła informacja, że senator Jan Filip Libicki źle się poczuł, zrobili test i teraz jest w szpitalu. No niestety nie każdy jest senatorem i nie każdy może liczyć na natychmiastową pomoc. To wkurza, bo każdy z nas powinien mieć takie samo prawo do leczenia i diagnostyki. Nie podoba nam się taki stan rzeczy.
Zastanawiamy się też kiedy w Sanepidzie w Oświęcimiu wszyscy chorzy będą w bazie. Są wakacje ludzie się bawią, tylko trzeba pamiętać, że zarazek nie ma wakacji i po tym okresie wrócimy do pracy. A wtedy znowu usłyszymy, że to Polki i Polacy są winni, a nie władza.
11. PILNE! Sanepid działa ze szkodę dla chorego na COVID-19 (czytaj więcej).
12. Sanpeid to państwo w państwie. Chory na COVID-19 musi radzić sobie sam! (czytaj więcej).
13. „Covidowy dziennik” czyli codzienna relacja chorych na COVID19 (czytaj więcej).
14. PILNE! Chorych na COVID-19 przybywa! Sanepid nie działa a winni są Polacy? (czytaj więcej).
[…] 15. Trzeci „covidowy” weekend w domowym „więzieniu” (czytaj więcej). […]