Tzw. konia z rzędem należy wręczyć każdej osobniczce z macicą i takoż każdemu osobnikowi bez tejże macicy (to zgodnie z nowomowną semantyczną nomenklaturą S. Spurek) w przypadku wykazania frenetycznego entuzjazmu w związku z konstatacją o doznanym uszczerbku (nie tylko stricte materialnym).

Słabość charakterna człeczego żywota w wielu przypadkach sprowadza się do tego, że stajemy się niezwykle uzależnieni od tzw. dóbr doczesnych. Od zarania ludzkości kością niezgody w stosunkach międzyludzkich stawały się różnego rodzaju przedmioty wytworzone przez naturę jak też i przez człowieka, które określono mianem artefaktów. Ze współczesnego punktu widzenia chęć uzyskania tytułu własności w odniesieniu do przedmiotu w postaci np. motyki, siekiery, łuku czy grzebienia wydawać się może zjawiskiem irracjonalnym. Takichże to bowiem artefaktów i im podobnych mamy bowiem w bród dzięki supernowoczesnym technologiom zapewniającym wręcz ich nadprodukcję w stosunku do popytu. Drzewiej jednak bywało, z racji prymitywizmu produkcyjnego, diametralnie odwrotnie i np. obuwie skórzane wobec łapci z łyka stanowiło dobro wręcz luksusowe; podobnież rustykalne radło w odniesieniu do motyki, względnie świeca z wosku w porównaniu do łuczywa. Relatywizm w krystalicznej wręcz postaci. Jak by jednak nie przymierzać się do tego zjawiska to nieuchronnie prowadzi ono do uniwersalnej konstatacji, że wszelakie dobra bez względu na ich rzeczywistą, czy też wyimaginowaną wartość są przedmiotem człeczej pożądliwości.

Konsekwencją w/w konstatacji jest szerokie funkcjonowanie słynnego ludowego powiedzonka: od przybytku głowa (rzekomo) nie boli, alboć: daj kurze grzędę .. to wyżej siędę.

To przyrodzona zachłanność. W wielu wręcz sytuacjach atawistyczna wręcz skłonność do gromadzenia wszelakich dóbr, bowiem… może ich z różnych względów zabraknąć. Jeszcze stosunkowo niedawno; bowiem ledwie wiek temu jakże złowieszczo pejoratywnie kojarzyło się określenie przednówka. Korelowało nie tylko z potencjalnym głodem, aleć takoż z pokłosiem śmierci głodowej, albowiem wydajność produkcyjna rolniczych płodów spożywanych przez człeczność była relatywnie niska.

Fenicjanom człecza populacja zawdzięcza wynalazek fiskalny w postaci pieniądza, ówdziej funkcjonującego wyłącznie w postaci bitej monety przeważnie z metali szlachetnych w postaci srebra czy złota. Zarzuca się aktualnie Fenicjanom, że wprawdzie wynaleźli pieniądze, jednak z poważnym felerem …….. albowiem „wynaleźli” ich za mało!!!

Banknoty papierowe to melodia przyszłości, albowiem w wieku II pr.n.Ch. pojawiły się pierwotnie w Chinach, czyli Państwie Środka, w XVII w. ukazały się w Szwecji a w wieku XVIII za sprawą m.in. gospodarki francuskiej rozpowszechniły się na cały świat.

Jak by nie było zapewne wielce zasadnym jest uniwersalne stwierdzenie, że: pieniądz rządzi światem. Kontestatorzy tejże wypowiedzi wywodzą (być może słusznie), że to nie pieniądz rządzi światem, albowiem tymże światem rządzą kobiety. Nie wdając się w zbędne dywagacje w tymże aspekcie powróćmy do człeczej zachłanności związanej z nieprzepartym wręcz dążeniem do gromadzenia maksymalnej ilości dóbr.

Reminiscencyjnie (to ukłon wobec starszych posiadaczy PESEL-i) spójrzmy jakież to artefakty w dzieciństwie względnie w latach młodzieńczych stanowiły przedmiot ówczesnych pragnień i westchnień. Skórzana „prawdziwa” futbolówka, łyżwy przykręcane do butów, hula-hop, rower z tzw. wolnobieżką, dederowski zegarek Ruhla etc, no cóż ……. łza się w oku kręci. Siermiężnego tow. Wiesława znaczy się dziadka BORYSŁAWA zastąpił w sławetnym 1970 r. tow. EDZIO Gierek znaczy się niby kopidoł z Zagłębia kupując poparcie tubylców TEGOKRAJU (hej, jak tam zdymisjonowana na własne życzenie Kopaczka się miewa??) kapitalistycznymi fanaberiami w postaci COCA- PEPSI-COLI i ekskluzywnego (na kartki, czyli przedpłaty) Fiata 126 wartego 3 – letnie średnie pobory.

To był wręcz niezapomniany szpan, gdy zaflirtowawszy skutecznie wizją podróży tymże w/w pojazdem można było dodatkowo zajebistej lasce zafundować dotychczas wredny politycznie bąbelkowy napój. To se ne vrati Pane Havranek !!!

Zgódźmy się z oczywistą oczywistością, że każdy z nas w mniejszym czy większym stopniu uzależniony jest od paradygmatu odnoszącego się do chęci posiadania określonych dóbr z wyłączeniem innych osobników. To naturalne i akceptowalne zjawisko z zastrzeżeniem, że nie narusza ono praw innych członków społeczności.

Zachłanność pożądania wszelakich dóbr prowadzi niestety takoż na aksjologiczne manowce, albowiem dążąc do ich osiągnięcia wielekroć takiż omniposesjonat zatraca realne postrzeganie otaczającej go rzeczywistości. Gotów jest za wszelką cenę, nie bacząc na różnorakie negatywne skutki osiągnąć zaprogramowane przez siebie cele. Zdobywszy wymarzone M-3 już w niedługim czasie za wszelką cenę musiał uzyskać tytuł własności do M-5, dalej do willi, do rezydencji, czy nawet pałacu. Ponieważ pałac poniewczasie okazał się artefaktem nie sprawiającym dużej satysfakcji koniecznym się stało go posiadanie w liczbie mnogiej. Podobnie z tą zachłannością nuworyszowską spotykamy się w odniesieniu do liczby posiadanych samochodów, dzieł sztuki, czy … kochanek (względnie kochanków).

Cóż, takie życie, które jednych przytłacza nędzą materialną, a innych doświadcza nadmiarem bogactwa. Wszak rozrastająca się kasta ludzi majętnych których majątki liczone są w setkach milionów, czy miliardów $ nigdy nie będzie w stanie to bogactwo skonsumować nawet w sztafecie pokoleniowej. Ustawiczny, swoisty „wyścig szczurów” jednak permanentnie determinuje ich, aby swoje dotychczasowe majątki nadal powiększać, a nie uszczuplać. No, może z wyjątkiem życiowych utracjuszy dla których przegrana w kasynie w Monaco dziennie kwoty 1 mln $ niczym nie wzrusza.

W tymże miejscu dochodzimy do sedna, znaczy się meritum felietonowego tytułu.

Przypomnieć zatem wypada charakterystyczną kołchoźniczą facjatę bywszego sowieckiego dominatora pod którego buciorem ówdziej znajdowały się kraje tzw. demokracji ludowej wraz z TYMKRAJEM. To udziwnione indywiduum zwało się Nikita S. Chruszczow i pełniło w Sowietach funkcję generalsekretara KC KPZR. Słynny był on takoż z kabaretowego występu w ONZ, gdzie czynił wiele hałasu za pomocą zdjętego buciora uderzając nim w pulpit, a ostając jeno w onucach.

Tenże to prymityw, gdy jego komusze towarzysze kolesie w październiku 1964 r. w wyniku wewnątrzpartyjnego puczu odsunęli go z tak prominentnego stanowiska; płaczliwie niczym Hołownia w jakiś czas później wyznał, że można nawet przez dłuższy okres czasu być pozbawionym przyjemności życia w postaci konsumpcji wyszukanych potraw czy napitków, względnie seksu i nie odczuwać z tego powodu doznanego dyskomfortu. Jednakże, gdy się rozsmakowało i to na dodatek długoletnio w sprawowaniu władzy, a tym bardziej w jej niczym nieograniczonej formie to absolutnie z jej utratą zgodzić się nie sposób. Toż to krystaliczna kwintesencja „Raju utraconego” tj. epickiego poematu autorstwa Johna Miltona (Paradise Lost) wydanego w 1667 r. Tenże powyższy wywód w pełni wyjaśnia zastosowanie felietonowego tytułu. Należy zatem skorelować wzmiankowany utracony eden z realiami społecznymi i politycznymi TEGOKRAJU, albowiem pomiędzy zachowaniem wielu prominenckich cwelebrytów samozwańczo zaliczających się do wybrańczej jelity względnie kasty ubermenschuf takowy ścisły związek pozostaje być w pełni dostrzegalnym.

Cezurą utraconego edenu jest po prostu rok 2015, gdy wbrew przepowiedniom domorosłego profety czyli KACZORA DONALDA, który emfatycznie prorokował, że jakoby PeŁo nie może z kimkolwiek przegrać wyborów, dokonany został przez narodowego suwerena ich odmienny rezultat i to zarówno w zakresie wyborów parlamentarnych jak i prezydenckich. W konsekwencji nastąpił płacz i zgrzytanie zębów w/w jelit i takoż trwa ten proces do dzisiejszego dnia. Oprócz bowiem swoistego syndromu N.S. Chruszczowa utrata władzy co oczywista skutkowała odsunięciem od koryt, synekur i wpływów wielotysięczne rzesze partyjniackich polszewickich aktywistów różnych szczebli. Tak jakoś dziwacznie tenże cywilizacyjny światek, (TENKRAJ rzecz jasna nie jest wyjątkiem, a wręcz przeciwnie) jest urządzony, że naprzemiennie dokonywana jest wymiana ekip – przyjaciół i znajomych aktualnego królika.

Nostalgia za utraconym edenem zmusza wręcz w sposób niechcący do przyznawania, że należy bezwzględnie dążyć do restauracji uprzednich tj. sprzed 2015 r. realiów i uwarunkowań zgodnych z wyznawaną przez nederlandzko judejską reżyserkę Agnieszkę filozofią: ma być takoż jak onegdaj bywało !!!

……. i już. Słynny szambolan Czajkowski Rafałek otwartym tekstem wzywał, aby TK, KRS, prokuraturę i insze ważne instytucje ODZYSKAĆ DLA NAS !!!!! czyli dla PeŁo dając tym samym jasno do zrozumienia, że tzw. dobro publiczne to tylko propagandowa otoczka dla frajerów. Chodzi po prostu o komplementarną wymianę stanowiskową pisiorów na polszewicką ich obsadę po ewentualnie wygranych przyszłych wyborach.

Opozycyjni decydenci podnoszą m.in. aspekt konieczności zachowania apolityczności i niezawisłości aparatu sprawiedliwości, a w tym prokuratury. Wywodzą, że onegdaj prokuratura absolutnie była niezależna i tutaj mają absolutną rację, że ta prokuratura była całkowicie niezależna, ale… wyłącznie od Suwerena. Oraz PiS-u będącym ówdziej w opozycji. Nawet całkowicie był niezależny (wprawdzie jedynie od swoich szarych komórek) Prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku R. Milewski stanowiąc exemplum służalczego dla PeŁo sędziego „na telefon”.

Pozostając już szósty rok w opozycji, a tym samym przez tak długi czas doznając dojmującego materialnego postu, cierpiąc wręcz niesłychane katusze psychiczne wyznawcy i akolici polszewii niczym kania dżdżu wyczekują z niecierpliwością dorwania się w jak najbliższym czasie do konsumpcji owoców utraconego edenu. Niedawno popełnili jednak dwa istotne błędy w kandydackiej obsadzie tj. promując jako prezydentkę niezbyt ogarniętą intelektualnie i rozgarniętą Gośkę oraz ustanawiając swoim fuhrerem swoistą niedościgłą potęgę intelektualną w postaci BORYSŁAWA. W krótkich abzugach tj. już po 1,5 roku tak jak go gremialnie wybrali to takowoż gremialnie z tegoż stolca mówiąc po ślunsku go ściepli.

Na grzbiecie zdechlatego rumaka w postaci Pawełka Grasia (drzewiej germańskiego ciecia) przybył do TEGOKRAJU cieć Makreli, znaczy się KACZOR DONALD względnie DONALDINO zwanym z jednoznacznym zadaniem przywrócenia edenu (dla swojaków rzecz jasna, przecież nie dla ludzkiej mierzwy), czyli powrotu do status quo ante.

Już w niedługim czasie od tegoż przybycia niczym do betlejemskiej stajenki ustawiły się długie kolejki hołdowników i pieczeniarzy, a na nieboskłonie ukazała się tęczowa kometa. Nastąpił wysyp extraordynaryjnych zjawisk takich jak: masowe cielenie się klaczy, prosienie owiec i kóz, szczenienie kociąt, źrebienie królików, a nawet miotanie karaluchów. Z dniem przybycia tegoż proroka nawet słońce zaprzestało wieloletniego tj. od 2015r strajku i na powrót zaczęło dawać mleko.

Rejestracja tychże zjawisk pozwala na wysnucie wielce optymistycznych diagnoz odnoszących się do restauracji edeńskich wartości i dokonań, a w tym i takich jak podwyższenie wieku emerytalnego do lat 70 oraz zwrot otrzymanych wpłat z tytułu „500+” związanych z wprowadzeniem w życie nowych życiowych unormowań z roboczym tytułem „499-”.

Nie należy ulegać fałszywej pokusie i pokazywać gestu Kozakiewicza cieciowemu mesjaszowi przez uprzednio zawiedzionych jego polityką elektorów, gdyż już jako autor słynnego bestselleru „Szczerze łgając” dał wszystkim do zrozumienia, że jego działania zawsze związane są z funkcją oksymoronu. Po prostu onegdaj omyłkowo np. podniesiono wiek emerytalny, gdyż w istocie rzeczy miano go obniżyć do lat 50!!!

Podobnież wielce niefrasobliwie tow. VINCENT wywodził elokwentnie, że piniondzery, których ni ma i ni bydzi można odnaleźć w Zakopanem. Popełnił znaczącą omyłkę, bowiem tych piniondzerów było w istocie rzeczy skolko ugodno. To oczywista rzecz do naprawienia i pod restytucyjnym przewodem DONALDINA podjęte zostaną efektywne działania, aby jeszcze więcej piniondzerów alokować w Zakopanem.

TENKRAJ zasługuje takoż w zupełności, aby w celu podniesienia stopy życiowej swych obywateli i mocnym zaciśnięciu przy okazji pasa został jako kolejny po DDR land przyjęty na łono Makreli.

Przed nami zatem kreuje się przecudowna rzeczywistość dlatego też powinniśmy nie ustawać w subsydiarnych działaniach przybliżających takowe rozstrzygnięcie zgodne z dobrem wszakoż powszechnym, a nie elitarnym.

Tradycyjnie w tym miejscu przywołując słynną sukcesową upierdliwość senatora Katona należy koniecznie i zasadnie skonstatować:


Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Kan.1374:

Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi (quae contra Ecclesiam machinatur), powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.

Podobnież wzorem zatem tegoż Katona należy permanentnie adresować pod adresem faryzeusza, maszkarona i himalajskiego hipokryty, jeszczeć fuhrera, czyli BORYSŁAWA stale aktualne wezwanko:

Pokaż łysy krecie i ćwoku stygmat swojej bohaterszczyzny i oznajmij swojej czeredzie przekaz dnia:

tak, reżimową kasiorę (z TV Katowice) z Kaśką od kilku lat brałem, aż do marca 2021r i co mi zrobicie jak nie posiadam waszego barejowskiego (film „MIŚ”) płaszcza, no co ???

Tertium non datur !!!!!!!!!!

I tegoż się będziemy aktualnie trzymać; ustawicznie aż do znudzenia lub też ……… do uleczenia wielu bielma na oczach. Finansowe coroczne popieranie (szczególnie przez katoli) rzekomo charytatywnego maszkarownego Owsiaka, który dzięki temu od 30 lat wraz z liczną czeredą całorocznie luksusowo funkcjonuje jest ewidentnym przykładem i dowodem na przypadek schizofrenii i negliżu umysłowego.

Ten żul ustawicznie zwalcza Kościół, a więc także Wasz katolski system wartości!!!

AKCJA WSPIERANIA ZDROWIA jest absolutnie godna, by nawet w ciągu całego roku ją zdecydowanie popierać, ale nie kosztem całkowicie zbędnego haraczu płaconego w hałaśliwym theatrum zarówno hipokryzji jak i umysłowego negliżu. Czy do hołyszy i golców dociera, że ten bezczelny ciul robi Was w ciula ogałacając właśnie Wasze dary serca na koszty prowadzenia rzekomo koniecznie aż przez cały rok (np. żonusi pensyjka to li tylko 12 000 zł/miesiąc !!!!) przynoszącej mu profity jakowe fundacji?

Popierajcie, płaćcie!! ale wyłącznie przelewem, czyli bez kosztownego pośrednictwa kogokolwiek na wybrany jakikolwiek !!! „zdrowotny” cel.

Ponownie: cel takiej akcji jest szlachetny i godny popierania, ale w całkowitym oderwaniu od nadużyć.

KATON NASZYM WZOREM!!!

Tak na wszelki wypadek należy także uważnie porankiem spoglądnąć, czy lustrzane odbicie nie informuje nas przypadkiem, że zdemaskowało zwykłego faryzeusza, ćwoka ewentualnie do imentu naiwnego ciula.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

28.07 2021

fot. pixabay