Wiktor to sympatyczny, rezolutny chłopiec którego miałam okazję poznać. U Wiktora zdiagnozowano białaczkę, w 2013 na „Pomagam.pl” zorganizowano akcję pomocy. Młody Wojownik i jego bardzo dzielna mama przebyli bardzo trudną drogę. Chłopak bardzo cierpiał. W 2015 roku po wielu trudach wygrał z białaczką! Od tej pory jest pod opieką onkologów z Prokocimia. Było pięknie, Wiktor mógł wrócić do rzeczywistości takich jak szkolna ławka, koledzy. Zaczęło się normalne życie dla chłopca, gra w piłkę, nauka pływania, czy kickboxing, jednak każda aktywność Wiktora kończyła się zmęczeniem. Nie było to zmęczenie takie jak po treningu, chłopiec był bez sił. Znów Mama Alicja zaczęła wędrówki po lekarzach. W 2020 roku okazało się, że nasz dzielny wojownik ma nawrót białaczki mieszanej. Podstępna choroba zajęła szpik, ale także prawe jądro. Zaczęła się chemioterapia.

Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie, na I piętrze najdalej od wejścia znajduję się mały oddział onkologii i chemioterapii. Szpital w tym miejscu musi zachować bezwzględne restrykcje. Szczególnie na oddziałach, które obostrzenia mają na co dzień nie tylko podczas pandemii. Tu nie wystarczy izolacja, tutaj do izolatki wchodzi się przez dwoje drzwi i śluzę.

Dziecko, które zaczyna procedurę jest kompletnie pozbawione odporności, tu ważny jest każdy szczegół. Pacjent w 4 stopniu izolacji czasem musi w niej być przez kilka tygodni. Tutaj rygor jeśli chodzi o strój jest nieubłagany. Personel musi mieć jednorazowe maseczki, fartuchy jednorazowe. Do izolatek musi być jałowy zestaw, który może być tylko wykorzystany raz. Gdy ratuję się życie takiego dziecka czasem trzeba wchodzić do izolatki kilka razy.

Teraz problem z podstawowymi rzeczami dla szpitali jest ogromny. Jednak mam nadzieję, że na takich oddziałach ich nie braknie. Ludzie którzy znają Alę i Wiktora za pomocą social mediów poprosili o pomoc dla nich. A więc, Pani z Brzeszcz i Pani z Oświęcimia zorganizowały pomoc. Proszą o wodę , papier toaletowy, sok do wody itd.

Widzę, że akcja cieszy się popularnością, jest wielu którzy chcą pomóc. Wiem od organizatorki akcji, że to początek, fala pomocy w okresie pandemii jest niezbędna. Może znajdzie się ktoś kto zechciałby też pomóc, ma dostęp do jednorazowy maseczek, pod artykułem jest post w którym są namiary na Panie które organizują akcję. Dołączę także link do zbiórki na „Sie pomaga”, gdyby ktoś chciał wesprzeć naszego Wojownika. Mama Wiktora to szalona optymistka, która nie miała łatwego życia, jednak się nie poddała. Pomóżmy by ta dwójka mogła w zdrowiu i szczęściu cieszyć się sobą.

Publikuję też list od Mamy Wiktorka…

Cześć kochana możesz napisać o Wiktorze? Mój synek przebywa w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie, na I piętrze budynku najbardziej oddalonym od wejścia, to tam znajduje się mały oddział onkologii i hematologii oraz na II piętrze zlokalizowano mały oddział – Oddział Przeszczepiania Komórek Krwiotwórczych. To tutaj trafia część dzieci chorych na nowotwory, żeby skorzystać, czasami z ostatniej szansy powrotu do zdrowia i życia. Żaden pacjent nie chodzi tu po korytarzu. Mało kto wie, że taki oddział jest w tym szpitalu, czasami mam wrażenie, że nawet personel szpitalny o tym zapomina.

Ci, którzy tutaj byli wiedzą, że opiekują się nimi ludzie, którzy są najlepszymi specjalistami w swojej dziedzinie, od Pani dr n.med. Katarzyny Garus oraz innych wspaniałych lekarzy, pielęgniarki aż po salowe. Wszystko działa tu jak w szwajcarskim zegarku. To sprawia, że pacjenci i ich rodzice czują się tu bezpiecznie i zawsze mogą na nich liczyć.

To, czego my doświadczamy teraz, w okresie pandemii, na tym oddziale jest codziennością. Dla tych pacjentów nie koronawirus jest jedynym zagrożeniem, zwykły katar może zniweczyć cały proces leczenia i zagrozić ich życiu. Nie wystarczy izolacja w jednej z 4 izolatek, do których wchodzi się z korytarza przez dwoje drzwi i śluzę. Gdy dziecko zaczyna procedurę i jest kompletnie pozbawione odporności liczy się wszystko, każdy najmniejszy szczegół. Takiemu pacjentowi w IV stopniu izolacji, w którym czasami jest przez kilka tygodni, nie można zapewnić bezpieczeństwa ubierając personel w bawełnianą maseczkę i dając jeden fartuch jednorazowy na dzień.

Za każdym razem każdy, kto wchodzi do takiej izolatki musi ubrać jałowy zestaw, którego nie wolno wykorzystać po raz drugi, nawet jeżeli ta sama osoba będzie wchodzić do dziecka za chwilę. A bardzo często, kiedy walczy się o życie takiego dziecka lekarz czy pielęgniarka wchodzą tam kilka, kilkanaście razy w ciągu doby. Za każdym razem to nowe jałowe ochraniacze, fartuch, czepek, rękawiczki.

Same leki, nawet najdroższe i najnowszej generacji nie wystarczą. Bez względu na epidemię oddziały funkcjonują normalnie, w ostatnich dniach rozpoczęła się procedura przeszczepowa kolejnego pacjenta.

Stan zagrożenia epidemicznego kładzie cień na tym oddziale. Staramy się jak możemy. Potrzebujemy pełnego zabezpieczenia, środków ochrony osobistej, żeby wiedzieli, że także i w tym mają bezpieczny zapas. Ktoś zapyta od czego jest szpital – może sobie od razu odpowiedzieć – nie tylko ten szpital, ale każdy w Polsce, w tym czasie ma identyczne problemy. Tych środków po prostu brakuje. Ale my nie chcemy odpuścić, bo te oddziały są dla nas ważne.

Dodatkowo, w obecnej sytuacji muszą zabezpieczyć się w większym zakresie niż dotychczas – w odzież barierową, której nie ma nigdzie.

Potrzebujemy ochraniacze na buty, maski, czepki, przyłbice, gogle, okulary ochronne, jednorazowe kombinezony z włókniny i fartuchy, masek FFP2, zapas rękawiczek i najgorsze, że nie ma kombinezonów barierowych. Nie wiem skąd, ale wiemy, że na pewno wśród Was jest ktoś, kto może nam pomóc zapewnić im to, co umożliwi sprawne funkcjonowanie tych oddziałów w sytuacji, która nas, zdrowych, siedzących we własnym domu przeraża, a oni każdego dnia stają do walki o zdrowie i życie tych dzieci, bez względu na wszystko.

Mama Wiktora

Walczymy dla Wiktora. Zbieramy na leczenie i rehabilitację! Jeśli chcesz pomóc to wpłać pieniążki (tutaj) lub skontaktuj się z dziewczynami na Facebook’u tutaj.

Autor: Renata Bedra
Działaczka społeczna i związkowa, członek Zarządu Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80 w FCA Poland, Matka-Polka dwóch córek, mężatka. Zawsze na pierwszej linii w walce o prawa ludzi pracy.