Ostatnio głośno zrobiło się o ślubowaniu sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Złożono je w Sejmie, bez udziału Prezydenta RP, a potem podpis poświadczono notarialnie. I nagle słyszymy, że wszystko jest w porządku, bo przecież w formule było słowo „wobec Prezydenta”.

Nie. Nie jest w porządku.

Zacznijmy od prawa. Art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego mówi jasno: „Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie”. To nie jest ozdoba. To jest warunek.

A co na to język polski? Słownik PWN jest tu jednoznaczny. „Wobec” – w tym kontekście – to przyimek, który komunikuje obecność danej osoby w czasie danego zdarzenia. Przykład ze słownika: „Przeprosiła nauczyciela wobec całej klasy”. To znaczy: przeprosiła go w obecności całej klasy, na jej oczach.

Jeżeli więc ślubowanie ma być złożone „wobec Prezydenta”, to musi się odbyć w fizycznej obecności Prezydenta. Nie przed notariuszem. Nie przed marszałkiem. Nie przed kamerami. Nie „w imieniu” i nie „w odniesieniu do”.

Ktoś mi ostatnio tłumaczył: „Jak mam zobowiązanie wobec banku, to mogę je spłacić na poczcie”. I to jest właśnie klasyczne pomieszanie znaczeń. Owszem, „wobec” bywa używane w sensie „w stosunku do”. „Mam zobowiązanie wobec banku” = mam dług w stosunku do banku. Bank jest wierzycielem, a nie osobą, przy której fizycznie stoję. Spłata na poczcie jest możliwa, jeśli bank upoważnił pocztę jako pośrednika. Ale to nie znaczy, że możesz zastąpić Prezydenta notariuszem, jeśli ustawa tego nie przewiduje i Prezydent nikogo nie upoważnił.

W przypadku ślubowania kontekst jest zupełnie inny. To akt osobisty, składany w obecności głowy państwa. Słowo „wobec” nie opisuje tu relacji dłużnik–wierzyciel, tylko fizyczną obecność. Tak jak „przeprosiła nauczyciela wobec całej klasy” nie znaczy, że przeprosiła go „w stosunku do klasy”, tylko że zrobiła to na oczach całej klasy.

I teraz najprostszy test logiczny.

Wyobraźcie sobie, że nowo wybrany Prezydent RP nie składa przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym, tylko idzie do notariusza w Teatrze Wielkim. Notariusz poświadcza podpis, a Prezydent mówi: „składam ślubowanie wobec Zgromadzenia Narodowego”.

I co? Czy ktokolwiek uznałby, że objął urząd? Nie. Nikt. Bo „wobec Zgromadzenia Narodowego” znaczy: w obecności Zgromadzenia Narodowego. To nie jest formuła, którą można wypowiedzieć gdziekolwiek i przed kimkolwiek.

Dokładnie ta sama zasada dotyczy sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa mówi: „składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie”. Nie wobec notariusza, nie wobec marszałka, nie wobec transmisji w Sejmie. Wobec Prezydenta – czyli w jego fizycznej obecności.

Pojawiają się argumenty o Komisji Weneckiej, która miała dopuszczać rozwiązania zastępcze. Tylko że opinia Komisji Weneckiej nie ma w Polsce mocy wiążącej. Najwyższym aktem prawnym jest Konstytucja, a nie opinia doradczego organu Rady Europy. Prezydent nie może być zastąpiony notariuszem tylko dlatego, że komuś nie chce się czekać.

Jeśli ktoś próbuje wmówić, że wystarczy samo słowo „wobec”, bez osoby, to niech najpierw odpowie na pytanie o Prezydenta i notariusza w Teatrze Wielkim. Albo „wobec” znaczy obecność, albo prawo staje się fikcją.

Nie można obejść Konstytucji notariuszem. Ani w Pałacu Prezydenckim, ani w Teatrze Wielkim.

Ślubowanie sędziego TK musi odbyć się w fizycznej obecności Prezydenta RP. Tak mówi prawo. Tak mówi język polski.

#TrybunałKonstytucyjny #Ślubowanie #Konstytucja #Wobec #PrezydentRP