Bardzo się cieszę, że wybory wygrał Andrzej Duda, a zarazem jestem przerażona tym, jak wielu wyborców Bronisława Komorowskiego przestało samodzielnie myśleć stając się bezmyślnym tłumem. Byłam ciekawa jak wyborcy, którzy głosowali na niego podczas wyborów w 2010 roku zachowają się po upływie kadencji. Mieli dostateczną wiedzę, by przed oddaniem głosu wyciągnąć wnioski z następujących pytań:

• Jakim był prezydentem?,
• Czy żył ich problemami?,
• Czy godnie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej?,
• Czy warto na niego głosować?

Okazało się jednak, że ponad 6 mln (odliczając tych, którzy zawdzięczają PO pracę i stanowiska) zagłosowało na B. Komorowskiego, ponieważ nie przeszkadza im to, iż on razem z elitami PO gardzi nimi, traktując ich jak skończonych kretynów, którym nie przeszkadza zwijanie gospodarki tzw. polityka „spalonej ziemi”, rozkradanie i wyprzedaż polskiego majątku, zwijanie państwa. Nie przeszkadza im to, że na skutek tych działań od lat przestaliśmy mieć „rękę w nocniku”, ale „siedzimy w nim i ledwie wystaje z niego czubek głowy”. To wszystko się nie liczy, silniejsze od zdrowego rozsądku jest zaślepienie nienawiścią do PiS-u. Najważniejsze by wygrał kandydat PO.
Przeraża mnie to, że wszystkiemu się biernie przypatrują i zachowują tak, jak gdyby to ich nie dotyczyło, działo się w innym kraju. Po raz kolejny obdarzyli zaufaniem człowieka, który zamiast ich reprezentować i dbać o ich interesy, dba, ale o interesy PO i środowisk, które za nią stoją.
Ponieważ zbliżają się wybory parlamentarne, a wszystko wskazuje na to, że wygra je Prawo i Sprawiedliwość, uważny obserwator naszej sceny politycznej zauważy, że nastąpiło połączenie sił PO, wiodących mediów i biznesu w celu zdyskredytowania premiera Jarosława Kaczyńskiego w oczach społeczeństwa. Ma to związek z licznymi zapowiedziami Pana Jarosława, że w przypadku wygrania wyborów wprowadzi w miejsce panującego chaosu procedur i kompetencji jasne i przejrzyste zasady, zacznie dbać o interes narodowy i publiczny oraz rozliczy złodziei. To oznacza naruszenie dotychczasowych układów i powiązań, oraz uderzenie w interesy ludzi, którzy przez lata żyli wykorzystując niesprawność państwa. Doskonale wiedzą, że J. Kaczyński jest człowiekiem z charakterem i wielką charyzmą, którym nie da się sterować i że nigdy nie będzie realizował ich interesów nienawidzą go z całego serca. Dlatego zawczasu starają się Go na różne sposoby dyskredytować w oczach wyborców przekonując, że najlepiej dla nich i Polski byłoby, gdyby po wygranych przez PiS wyborach, to nie On został premierem. W przeciwnym razie grozi nam anarchia, pożoga, wichrzycielstwo. Temu m. in. służy napuszczanie A. Dudy na J. Kaczyńskiego w kwestii przywództwa w PiS, sugerowanie że będzie kierowany przez prezesa z tylnego siedzenia oraz wysuwanie coraz to nowych kandydatów na premiera z kręgu przywództwa partii.
Ponieważ na tych wyborców, którzy głosowali na B. Komorowskiego nie można liczyć, gdyż żadne argumenty do nich nie trafiają, mam nadzieję, że ci, którzy poparli A. Dudę nie dadzą się zmanipulować i w przyszłych wyborach zagłosują na PiS umożliwiając tym samym powrót najlepszemu z dotychczasowych premierów w historii niepodległej Polski J. Kaczyńskiemu do rządzenia krajem i przeprowadzenia tak niezbędnej naprawy naszego państwa.