Poseł Mariusz Krystian nazywa skandalem nieprzyznanie ks. Stanisławowi Czernikowi tytułu „Zasłużony dla Gminy Andrychów” i przekonuje, że duchowny „zawsze mówił prawdę”. Historyk prof. Józef Brynkus odpowiada pytaniami o dokumentację Służby Bezpieczeństwa. Pada konkretna sygnatura IPN: Ka 0025/2969. Pada pseudonim: „Staś”. I pada pytanie, którego nie da się zagłuszyć politycznym oburzeniem: co naprawdę znajduje się w archiwach?
Sprawa tytułu „Zasłużony dla Gminy Andrychów” dla ks. prałata Stanisława Czernika miała być kolejnym rozdziałem lokalnej historii wdzięczności. Zamiast tego stała się historią o pamięci, polityce, lustracji i pytaniach dotyczących przeszłości duchownego.
30 września 2026 r. radni Andrychowa nie poparli kandydatury wieloletniego proboszcza parafii św. Macieja. Według dostępnych relacji przeciwko zagłosowało siedmiu radnych, a przewodnicząca rady wstrzymała się od głosu. Wniosek nie uzyskał wymaganej większości.
Poseł Mariusz Krystian zareagował bardzo ostro. Napisał, że decyzja jest „absolutnym skandalem” i „przejawem zemsty” za niezłomną postawę księdza. Stwierdził również, że ks. Czernik „zawsze mówił prawdę taką, jaką ona była”, a jego zasługi dla lokalnej społeczności są „niepodważalne”.
To mocne słowa. Ale właśnie dlatego trzeba postawić mocne pytania. „Zawsze mówił prawdę”. A co mówią dokumenty?
Prof. Józef Brynkus odpowiedział na wpis posła, wskazując na problem, który nie jest nowy.
Już w 2021 r., przy okazji nadania ks. Czernikowi tytułu „Zasłużony dla Powiatu Wadowickiego”, Brynkus opublikował analizę materiałów związanych z duchownym znajdujących się w zasobie IPN. Wskazał konkretną sygnaturę: IPN Ka 0025/2969.
Według opisu przedstawionego przez historyka dokumentacja dotyczy osoby zarejestrowanej przez SB jako tajny współpracownik o pseudonimie „Staś”, z numerem ewidencyjnym BB-12549, a rejestracja miała nastąpić 4 maja 1987 r.
To nie jest anonimowa plotka z Internetu. To jest konkretna sygnatura archiwalna i konkretny opis materiałów, który od lat funkcjonuje w publicznym obiegu.
Ale tutaj trzeba zachować historyczną precyzję. Rejestracja to nie to samo co udowodniona współpraca. I właśnie ten punkt jest niezwykle istotny.
Sam prof. Brynkus w swoim wcześniejszym tekście nie twierdził, że szczątkowa dokumentacja pozwala bezspornie uznać ks. Czernika za świadomego tajnego współpracownika SB. Wręcz przeciwnie — wskazywał, że zachowane materiały są bardzo ubogie.
Według jego opisu teczka miała zawierać m.in. kwestionariusz osobowy, ocenę osoby pozyskiwanej – sporządzoną przez funkcjonariusza SB, informację o zdjęciu z ewidencji 23 stycznia 1990 r. oraz informację o wybrakowaniu materiałów dotyczących pozyskania ze względu na ich znikomą wartość ewidencyjną.
To oznacza, że uczciwy historyk nie powinien pisać: „Ks. Stanisław Czernik był agentem SB i donosił na ludzi”. Takiego twierdzenia dostępna dokumentacja, którą udało się zweryfikować w publicznych archiwach, nie pozwala postawić bez dodatkowych dowodów.
Można natomiast napisać coś znacznie bardziej konkretnego: w archiwalnej dokumentacji opisanej przez prof. Józefa Brynkusa znajduje się informacja o rejestracji księdza Stanisława Czernika jako TW „Staś”.
A to już jest fakt wymagający wyjaśnienia. Dlaczego więc nie ma go w katalogu?
I tutaj zaczyna się najbardziej interesująca część całej historii.
Prof. Brynkus zwrócił uwagę, że przy wyszukiwaniu po nazwisku ks. Czernika nie można było znaleźć tej dokumentacji w publicznie dostępny sposób, podczas gdy wskazanie konkretnej sygnatury prowadziło do materiałów.
W 2021 r. historyk stawiał również pytania dotyczące sygnatury Ka 0025/2969, wskazując na brak jej widoczności w określonym ciągu materiałów oraz zestawiając ją z sąsiednimi numerami archiwalnymi.
Jeszcze poważniejsza jest kwestia anonimizacji.
Według relacji Brynkusa, dane osoby zarejestrowanej zostały zastrzeżone na 50 lat na podstawie wniosku oznaczonego WZ/1/19/Kr z 12 lutego 2019 r. Historyk twierdził również, że anonimizacja dokumentów była na tyle niepełna, iż na podstawie pozostawionych informacji można było ustalić tożsamość osoby, której dane formalnie zaczerniono.
I właśnie tutaj należy postawić pytanie nie tylko ks. Czernikowi. Dlaczego tak si stało?
Bo jeżeli dokumentacja dotycząca osoby zarejestrowanej jako TW istnieje, społeczeństwo ma prawo wiedzieć, dlaczego jej dostępność i sposób prezentowania w katalogu IPN wygląda tak, a nie inaczej.
To jest pytanie do archiwistów i IPN, a nie tylko do duchownego. Jest sygnatura. Jest pseudonim. Jest data. Brakuje najważniejszego: pełnej dokumentacji. To chyba najbardziej charakterystyczny element tej sprawy.
Nie mamy tutaj — przynajmniej w publicznie dostępnych materiałach, które udało się obecnie zweryfikować — kompletnej teczki pozwalającej odtworzyć całą relację między SB a osobą oznaczoną pseudonimem „Staś”.
Mamy natomiast informacje o:
– sygnaturze IPN Ka 0025/2969,
– pseudonimie „Staś”,
– numerze ewidencyjnym BB-12549,
– dacie rejestracji wskazywanej jako 4 maja 1987 r.,
– późniejszym wycofaniu z ewidencji,
– oraz wybrakowaniu części materiałów.
To jest właśnie powód, dla którego ta sprawa nie może zostać rozstrzygnięta jednym politycznym zdaniem.
Ani:
„To był agent”.
Ani:
„To zemsta polityczna, bo ksiądz zawsze mówił prawdę”.
Historia wymaga dokumentów. A dokumentów dotyczących zasług księdza jest bardzo dużo
I żeby zachować proporcje, trzeba powiedzieć również drugą stronę.
Ks. Stanisław Czernik przez ponad dwie dekady był proboszczem parafii św. Macieja w Andrychowie. W 2021 r. Rada Powiatu Wadowickiego nadała mu tytuł „Zasłużony dla Powiatu Wadowickiego”. Oficjalna laudacja wskazywała m.in. na pomoc powodzianom w 2005 r., działalność Kuchni św. Brata Alberta, pomoc osobom bezdomnym, osobom wychodzącym z uzależnień oraz osobom z niepełnosprawnościami.
W 2025 r. został również uhonorowany przez Województwo Małopolskie Złotą Odznaką Honorową Województwa Małopolskiego – Krzyżem Małopolski.
Nie można więc uczciwie pisać, że ks. Czernik nie ma żadnych zasług dla lokalnej społeczności.
Ma. I są one oficjalnie udokumentowane.
Ale równie uczciwie trzeba powiedzieć: zasługi społeczne nie kasują pytań historycznych. Tak samo jak informacja o rejestracji w dokumentacji SB nie kasuje automatycznie wszystkich zasług człowieka.
Dlaczego więc poseł nie odpowiada na pytania historyka? To jest dzisiaj najciekawszy element tej historii.
Poseł Mariusz Krystian pisze, że ksiądz „zawsze mówił prawdę”. Prof. Józef Brynkus odpowiada: skoro tak, to odpowiedzmy publicznie na konkretne pytania.
Nie pyta o poglądy polityczne. Nie pyta o kazania. Nie pyta o sympatie. Pyta o archiwalia:
Kiedy i w jakich okolicznościach ks. Czernik został zarejestrowany jako TW „Staś”?
Dlaczego sygnatura IPN Ka 0025/2969 nie jest normalnie dostępna w katalogu pod jego nazwiskiem?
Dlaczego materiały zostały zanonimizowane na wniosek związany z osobą księdza?
To są pytania, na które można odpowiedzieć dokumentami. I właśnie tego należy oczekiwać. „Historia memor erit” — historia będzie pamiętać.
Poseł Krystian zakończył swój wpis łacińskim: „Historia memor erit…”
Historia rzeczywiście pamięta. Ale historia nie powinna pamiętać wyłącznie laudacji. Nie powinna również pamiętać wyłącznie oskarżeń. Powinna pamiętać dokumenty.
Dlatego w tej sprawie potrzebna jest nie kolejna polityczna awantura, lecz coś znacznie prostszego.
Pełna odpowiedź ks. Stanisława Czernika.
Pełna odpowiedź IPN.
Pełna dokumentacja dotycząca sygnatury Ka 0025/2969.
I dopiero wtedy można próbować zamknąć historyczny rachunek.
Bo jeżeli rzeczywiście zachowała się dokumentacja dotycząca rejestracji TW „Staś”, to nie można udawać, że jej nie ma.
A jeżeli nie ma dowodów na świadomą współpracę — również trzeba to jasno powiedzieć.
Ani hagiografia, ani lincz. Dokument. Źródło. Odpowiedź.
Tego wymaga historia.
Tego wymaga również zwykła przyzwoitość w debacie publicznej.
Zostaw komentarz