Niniejszy artykuł odnosi się do zjawiska dotyczącego w rzeczywistości różnych grup osób niepełnosprawnych, w tym jak najbardziej wykształconych, a sytuacja ta przedstawiona jest w kontekście dorosłych osób niewidomych urodzonych w latach osiemdziesiątych, nawet w schyłkowych siedemdziesiątych, a owemu zjawisku nadano nazwę, jak w tytule. Opis tego zjawiska jest oparty na mojej wiedzy i doświadczeniach.

Problemu tego nie mają lub występuje on w mniejszym stopniu u osób urodzonych po 1989 r. i wynika to z wielu czynników, choć rzecz jasna wiele zależy też od indywidualnego przypadku danej osoby i jej szeroko pojętego otoczenia.

Jest tak z wielu względów, bo jeszcze nie mają tego problemu z racji bycia młodszymi i należy życzyć, by nie mieli go w ogóle lub nie było go jak najdłużej, albowiem natury biologii się nie zatrzyma i pewne sprawy są z tego względu nieuniknione, ale właśnie trzeba robić, co możliwe, by zawsze było jak najlepiej.

Problem ten występuje niezależnie od obecnej sytuacji wokół wirusa był też przed tym wszystkim, jak też zjawisko to występuje w każdej części Polski.

Nie będzie w tym miejscu o aspekcie zawodowym, bo z wielu względów wymagałoby to osobnego artykułu, tak więc w tym miejscu poruszony jest aspekt społeczny izolacji społecznej tej grupy niepełnosprawnych.

Niestety wiele organizacji działających w środowisku osób z dysfunkcją wzroku przedstawia sytuację tej grupy niepełnosprawnych w sposób by tak rzec cukierkowy, a w wielu przypadkach to tak nie wygląda.

Zjawisko to występuje niezależnie od tego, jakie wykształcenie mają te osoby i kiedy zakończyły swoją drogę edukacyjną.

To nie zawsze występuje dosłownie po ukończeniu 25 lat może być tak wcześniej lub właśnie wtedy lub później rok w jedną lub w drugą stronę.
Dla wielu niewidomych w moim pokoleniu studia były czymś pozytywnym i dobrze dla mnie też i bardzo często był to duży przeskok cywilizacyjny po takich czy innych problemach w edukacji szkolnej.

To u wielu tych osób i w ich otoczeniu rodziło ogromną euforię, że oto teraz, jak ma się za sobą problemy w edukacji szkolnej, to by tak rzec fajnie jest, byczo jest, ale dajmy na to właśnie po opuszczeniu uczelni po ukończeniu studiów pojawiają się problemy charakterystyczne właśnie dla tego etapu życia. Staje się wtedy tak, że bardzo często ci dorośli niewidomi trafiają w 4 ściany. Oczywiście każdy robi, co może, by żyć jak najlepiej, a technika wiele rzeczy ułatwia niewidomi czytają książki i prasę, korzystają z internetu, czy oglądają filmy tak oglądają niewidomi używają tego samego języka, co widzący i można używać w ich obecności takich słów, jak właśnie oglądać czy widzieć, natomiast często opisywana sytuacja powoduje u osób niewidomych ograniczone możliwości wychodzenia z domu i kontaktu z ludźmi na żywo.

Oczywiście wiadomo jest Facebook i Messenger i niezależnie, co by nie mówić jest to rozwiązanie ułatwiające bycie w łączności ze znajomymi, natomiast czy obecnie w trwającej jeszcze sytuacji, czy w normalnych warunkach ograniczone możliwości spotkań i wspólnych aktywności w wolnym czasie, to temat, jaki pozostaje.

Jest to w pewnym skrócie, ale można tak powiedzieć, że nie musi to być regułą i nie jest, ale bardziej zaangażować się w znajomość mogą osoby widzące w tej grupie wiekowej, co moja czy kilka lat młodsze, które są stanu wolnego i bezdzietne.

Jeśli chodzi o realizację różnych form aktywności instytucje takie, jak kluby osiedlowe itp. Są dla niewidomych niedostępne, bowiem barierę mentalną mają osoby je tworzące, jak słyszą osoba niewidoma, to potrafią przedstawiać mnóstwo powodów, że nie mogą przyjąć takiej osoby do grona członków. Jest więc tak, że osoba całkowicie niewidoma pomijam osoby niedowidzące, bo to coś trochę innego ma jak mówię ograniczony kontakt z ludźmi i tak naprawdę często egzystuje w domu z rodzicem, który sam z racji wieku ma swoje dolegliwości zdrowotne i słabszą kondycję psychofizyczną z wielu powodów i rodzicem tym jest głównie matka w większości przypadków.

A co ze środowiskiem osób z dysfunkcją wzroku czy takie osoby i ich najbliżsi i znajomi nie mogą się łączyć, nawet w nieformalne grupy i na swoim lokalnym gruncie wspólnie móc to wszystko rozwiązywać jak najlepiej z czasem do tego celu tworząc lokalne organizacje?

Otóż nie jest to takie proste, jak mogłoby się ludziom wydawać i trzeba to rozwinąć. Trzeba to jasno i wyraźnie powiedzieć, że sama niepełnosprawność nie jest żadnym spoiwem muszą tak, jak w ogóle w życiu również między osobami z dysfunkcją wzroku istnieć elementy i cechy wspólne łączące ogólnej natury. Należy też pamiętać, że w tymże środowisku istnieją rodziny o bardzo różnym statusie materialnym i społecznym wynikającym z wielu czynników.

Relacje w środowisku osób niewidomych i niedowidzących, to oddzielny temat, aczkolwiek w tym miejscu powiem, że pewne jakieś tam nadzieje pokładam w osobach kilka lub kilkanaście lat młodszych ode mnie jak najbardziej już dorosłych i może przyszłościowo także w tych, którzy dorosłymi właśnie się stali i staną, bo oni, co za tym idzie także ich otoczenie często mają wiele przewag nad tymi z mojego pokolenia.

Nie jest również tak, że w danym mieście i gminach ościennych wszystkie osoby niewidome i niedowidzące i ich rodziny się znają. Bardzo często takie określone osoby czy rodziny z takimi osobami dowiadują się o sobie jakimś dziełem przypadku często nadal nie znając się nawet z imienia i nazwiska. Tak bywało także u mnie i przytoczę 3 przykłady to ilustrujące, choć różne. Moja najbliższa koleżanka ze studiów z roku, z którą utraciłem kontakt 5 lat temu oraz z jej rodziną, bo to była bliska znajomość i nasze rodziny też się znały ma młodszą ode mnie i od niej niedowidzącą siostrę, która akurat ma też dodatkowe schorzenia, czyli niepełnosprawność sprzężoną, ale ja i koleżanka nie znaliśmy się wcześniej z nikąd przed wspólnymi studiami.

Drugi przypadek w 2018 r. spotkałem pewną panią, która ma niedowidzącego syna uzdolnionego informatycznie i chcącego iść tą drogą w przyszłości, który wtedy był nastolatkiem dopiero wchodzi w dorosłość, więc to trochę inny przypadek. Ta pani jest pielęgniarką w jednej z poradni, gdzie właśnie wtedy miałem pewien zabieg chirurgiczny i gdzie chodziłem na zmiany opatrunków.

Trzeci przypadek z 2019 r. nie dotyczył bezpośrednio mnie nie ja spotkałem na swojej drodze pewnego niewidomego młodszego ode mnie kilka lat z jednej z okolicznych wsi, bo to chyba nie jest mój rówieśnik, a jego i jego matkę za sprawą swojej pasji spotkał mój były już asystent, ale wtedy w Toruniu był właśnie program asystenta osoby niepełnosprawnej. Mój były już asystent jest pasjonatem muzyki i wszystkiego, co z tym związane i kolekcjonuje stare płyty winyle, jakieś instrumenty i wzmacniacze.
Właśnie wtedy znalazł z ogłoszenia i kupił jakiś wzmacniacz, a sprzęt ten przywieźli mu samochodem matka i właśnie jej niewidomy syn, który zamieścił to ogłoszenie. Oni krótko jakoś tam porozmawiali, ale ja w ogóle nie znam tej rodziny, nie wiem, kto to jest i tym bardziej, czy miałbym z nimi wspólny język.

Kiedy natomiast problem społecznej izolacji dorosłych niewidomych jest mniejszy?
Jest tak wtedy, gdy dana rodzina ma jakieś wspólne płaszczyzny w postaci wspólnych pasji i zainteresowań wspólne preferencje w tym zakresie i jest silna właśnie tymi pasjami.
Można też pokusić się o stwierdzenie odnośnie obecnej sytuacji, że jeśli w normalnych warunkach sytuacja danej rodziny z osobą niewidomą była możliwie jak najlepsza i taką pozostała nie uległa wszelkim zawirowaniom życie takiej osoby nawet w tym wszystkim, co ciągle mamy nie wygląda najgorzej.
Warto zatem próbować jak najlepiej rozwiązywać te kwestie czy to nawet obecnie, czy też w pełni normalnych warunkach, które oby wróciły jak najszybciej.