W okresie postkomunistycznym istniała alternatywa, która mogła okazać się znacznie lepsza niż wejście do NATO i Unii Europejskiej. Ukraina dysponowała bronią atomową. Ten kraj popełnił ogromny błąd wyzbywając się niej w zamian za gwarancje od Federacji Rosyjskiej, Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii co do utrzymania swojej integralności terytorialnej. Wydarzenia z ostatnich lat udowodniły po raz kolejny, że wielkie mocarstwa nie dotrzymują swoich obietnic.

Ustawa Wilczka wprowadzona w 1988 roku była znacznie lepsza od obecnie obowiązujących regulacji. Wszyscy także dobrze wiemy, że transformacja powinna w Polsce przebiec inaczej. Spółki skarbu państwa mogły pozostać spółkami skarbu państwa przez wiele kolejnych lat. Dzika prywatyzacja okazała się zwykłym złodziejstwem. W Europie Zachodniej nie brakuje spółek, których większościowym lub jedynym udziałowcem jest państwo i jakoś nikt nie krzyczy, że to komunizm – poza Januszem Korwinem-Mikke rzecz jasna.

Polska oraz inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej – w tym Białoruś i Ukraina – mogły stworzyć silny blok między Federacją Rosyjską a Unią Europejską. Nasze gospodarki stały na podobnym poziomie. Polska nie zostałaby wykupiona za bezcen przez tak zwany „kapitał międzynarodowy” a w Europie Zachodniej nikt nie narzekałby na „polskiego hydraulika”. Obronę terytorialną gwarantowałaby z kolei ukraińska broń atomowa. W ten sposób kraje Europy Środkowo-Wschodniej mogłyby się przygotować na lepszą integrację z Zachodem i połączyć nasze rynki w momencie, gdy nasze gospodarki byłyby sobie równe.

Niestety w latach dziewięćdziesiątych korupcja była w Polsce i na Ukrainie wszechobecna. Polskim elitom zależało głównie na łapówkach i na prowizjach a nie na sprzedaży spółek skarbu państwa za pieniądze, które odzwierciedlały ich prawdziwą wartość. Ukraińskie elity z kolei na pewno dostały coś pod stołem w zamian za rezygnację z bomby atomowej, która mogła sprawić, że nasz region byłby nietykalny.

Inny kraj był także strategiczny, jeżeli chodzi o budowę bloku, który obecnie nazywamy Trójmorze lub Międzymorze: Jugosławia. Nie brakuje teorii, że to Niemcy podburzyły narody byłej Jugosławii przeciwko sobie. Trudno ocenić, ile w tym prawdy, lecz jedno jest pewne: zamiast Zachodniej Unii Europejskiej i silnego Międzymorza mamy obecnie zdominowaną przez Francję i Niemcy Unię Europejską, która chciałaby sobie całkowicie podporządkować byłe „demoludy”. Niemcy więc bardzo zyskały na wojnie na terenach byłej Jugosławii.

Co do krajów, które nie weszły do Unii Europejskiej, na Ukrainie trwa wojna i nie jest wykluczone, że dojdzie do eskalacji konfliktu. Federacja Rosyjska jak na razie czeka na Mistrzostwa Świata i zależy jej, aby nie zostały one jej odebrane. Dzień po finale to zagrożenie jednak zniknie – podobnie jak po Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi, kiedy Federacja Rosyjska zajęła Krym. Białoruś ma z kolei wojska rosyjskie na swoim terytorium. W razie decyzji o bardziej niezależnej polityce lub dołączenia do Zachodu, Międzymorza lub Trójmorza, wojska rosyjskie nie pozwolą, aby Białoruś wyszła z rosyjskiej strefy wpływów. Mołdawia wydaje się być w trochę lepszej sytuacji. Jej głównym problemem jest Naddniestrze – samozwańcza republika, która jest de facto niepodległym państwem. Posiada ona swoją własną walutę: rubla naddniestrzańskiego. Nie przyznano mu kodu ISO 4217 – czyli ta waluta nie jest uznana na arenie międzynarodowej – lecz jest ona na co dzień używana w tej republice. Naddniestrze jest także częściowo protektoratem rosyjskim, bo to rosyjskie wojska obecne na jego terytorium chronią ten de facto niepodległy kraj przed Mołdawią. Uznanie niepodległości Naddniestrza przez Mołdawie mogłoby jej pozwolić na wybranie własnej drogi. Gruzja jest z kolei beznadziejnie położona geograficznie. Turcja jest krajem, która należy do innej cywilizacji niż nasza. Federacja Rosyjska – z którą także Gruzja graniczy – okupuje z kolei jej dwa regiony autonomiczne: Abchazję i Republikę Osetii Południowej. Armenia wybrała sojusz z Federacją Rosyjską, która ją chroni przeciwko odwiecznym wrogom: Turcji oraz Azerbejdżanowi. Azerbejdżan jest z kolei krajem-mostem między cywilizacją europejską, światem poradzieckim a Islamem. Ciekawostką jest, że najwięcej Azerów żyje nie w Azerbejdżanie, lecz w Iranie. We własnym kraju ich liczba wynosi zaledwie ponad osiem milionów. W Iranie ponad 15 milionów. Niektóre źródła wskazują na prawie 27 milionów.

Często można spotkać się z opinią, że Polska bardzo zyskała na integracji z Zachodem. Najczęściej powtarzają to ludzie, którzy znali komunistyczne dziadostwo. Nie zdają oni sobie jednak sprawy ze zmarnowanego potencjału. Wciąż wiele młodych ludzi wyjeżdża z naszego kraju. Nawet Donald Tusk zdecydował się na emigrację… To ostatnie zdanie jest rzecz jasna napisana pół żartem.

Obecnie zmienia się układ na świecie. Czasy dominacji Stanów Zjednoczonych – i co za tym idzie Zachodu – nad całą planetą przechodzą do historii. Powstaje układ wielobiegunowy, w którym najważniejszymi graczami wciąż będą Stany Zjednoczone, ale też między innymi Chiny, Rosja i Indie. Innym głównym aktorem nowego wielobiegunowego świata może zostać Zjednoczona Unia Europejska, Stany Zjednoczone Europy, Unia Europejska Federalna – lub jak to niektórzy szyderczo nazywają Unię Europejską – Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Ze względu na kraje decydujące o kształcie UE, jeżeli dojdzie do głębszej integracji będzie to de facto przede wszystkim Imperium Francusko-Niemieckie. Jest dosyć oczywiste, że Polsce oraz ambitnym i patriotycznie nastawionym Polakom taki układ nie będzie odpowiadać. Stanom Zjednoczonym z kolei bardzo zależy, aby podzielić Europę. Uchodźcy są jednym z narzędzi do tworzenia podziałów. W mediach starych krajów Unii Europejskiej są oni przedstawiani jako biedni poszkodowani, którym należy pomóc z przyczyn humanitarnych. W Polsce i w innych państwach naszego regionu mówi się o „hołocie”, inwazji islamskiej oraz nagłaśnia się wszelkie problemy z nimi związane. Coraz większa ilość polskich i innych obywateli krajów Europy Środkowo-Wschodniej patrzy krytycznie na Unię Europejską. Nie jest więc wykluczone, że projekt Trójmorza czy Międzymorza jednak rzeczywiście powstanie.

Pozostaje kilka pytań. Jednym z powodów II Wojny Światowej był kryzys finansowy z 1929 roku. Obecnie światowa gospodarka podnosi się po kryzysie z 2008 roku, lecz wciąż nad nią wisi widmo jeszcze większego kataklizmu finansowego. Nie brakuje państw zadłużonych na ponad 100 % swojego produktu krajowego brutto – i to również wśród krajów rozwiniętych. Banki kombinowały aż przekombinowały. W ich portfelach inwestycyjnych znajduje się sporo toksycznych produktów finansowych. Unia Europejska wydała już dyrektywę w celu ich ratowania. Banki komercyjne będą mogły blokować konta swoich klientów oraz finansować się z ich oszczędności jak to miało miejsce w Republice Cypryjskiej w 2013 roku. Był to zresztą test na reakcję ludzi i nie doszło do żadnej rewolucji. Na uratowanie Republiki Cypryjskiej potrzebne było zaledwie 20 miliardów euro. Ta kwota może wydawać się kosmiczna, lecz biorąc pod uwagę, że obecny budżet Unii Europejskiej wynosi 960 miliardów euro, 20 miliardów nie byłoby wcale astronomicznym wydatkiem. Depozyty w bankach są niby gwarantowane przez Fundusz Gwarancyjny do wysokości 100 000 euro, lecz mało kto wspomina, że w trakcie kataklizmu finansowego i Fundusz Gwarancyjny może zbankrutować. Możliwe jest także okradzenie ludzi oszczędzających za pomocą inflacji. Te gwarantowane 100 000 euro mogą okazać się tyle warte co polskie miliony z początku lat dziewięćdziesiątych.

Wnioski nasuwają się same. Czy dojdzie do totalnego załamania się systemu finansowego? Wojna jest jednym z najlepszych sposobów na zresetowanie rachunków. Na konfliktach zbrojnych wielcy tego świata się także często bogacą. Kiedyś słynna organizacja o nazwie Rotary International klasyfikowała Polskę w regionie skandynawskim – czyli bezpiecznym i stabilnym. Od kilku lat – i to zanim doszła do władzy Zjednoczona Prawica – Polska znajduje się w grupie „Polska – Białoruś – Ukraina”. Na Ukrainie wojna już trwa, polskie społeczeństwo jest coraz bardziej spolaryzowane i jak już wspominałem, na Białorusi stacjonują już rosyjskie wojska. Niestety nie jest więc wykluczone, że na terenie naszych trzech krajów nie powstanie silne Międzymorze nawiązujące do I Rzeczpospolitej, lecz arena licznych bitw. Możliwe jest, że III Wojna Światowa już się rozpoczęła, lecz o tym jeszcze nie wiemy. Gdy Japonia napadła na Mandżurię w 1937 roku a Niemcy i Związek Radziecki na Polskę w 1939 roku, w żadnej gazecie nie pisało, że zaczęła się II Wojna Światowa. Możliwe jest zatem, że Syryjska wojna domowa – w której uczestniczy wiele zagranicznych graczy w sposób pośredni lub bezpośredni – jest jednym z rozdziałów toczącej się III Wojny Światowej. Biorąc pod uwagę kontekst Syrii, warto pamiętać, że Polska także jest krajem podatnym na liczne wpływy zagraniczne.

Link do wszystkich moich publikacji na serwisie Pressmania: http://pressmania.pl/author/pawel-helinski/
Link do mojego fan page’u na Facebooku: https://www.facebook.com/helinski/
Adres e-mail do korespondencji bezpośredniej: kontakt@helinski.info