Jeszcze niedawno prorządowe (czyli finansowane z naszych podatków!) media zachłystywały się informacjami o „raku, który opanował nasze przedsiębiorstwa”. Z kolei działacze związkowi, zarabiający skromne 30.000,- zł miesięcznie byli zainteresowani zawieruchą, dzięki której pierdząc w stołki mogli otrzymywać ministerialne pensje. Tak wyglądało zadęcie PrO-pagandowe rządu PO-PSL. Tymczasem okazuje się, że była to pijarowska hucpa!

Według GUS w 2014 roku do organizacji związkowych należało 1,6 mln osób, czyli 11% spośród wszystkich pracujących, 17% zatrudnionych na podstawie stosunku pracy i 19% pracowników przedsiębiorstw zatrudniających ponad 9 osób.
Można też dostrzec wyraźne zróżnicowanie w poziomie uzwiązkowienia w zależności od branży. Najwyższy poziom uzwiązkowienia jest w branży górnictwa i wydobywania – 72%, w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę – 31%, w edukacji – 24%, w transporcie i gospodarce magazynowej – 24%, w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej – 21%. Z drugiej strony w branżach, gdzie dominują umowy cywilno-prawne, jak w budownictwie czy handlu, poziom uzwiązkowienia nie przekracza 5%.

Ponadto z danych GUS wynika, że w ubiegłym roku pracowników zatrudniało jedynie 2% związków zawodowych. Koszty działalności 64% organizacji związkowych nie przekraczały 5 tys. zł  rocznie. Tylko w 1% organizacji związkowych koszty funkcjonowania przekraczały 500 tys. zł. Działalność gospodarczą w 2014 roku prowadziło zaś jedynie 0,6% organizacji związkowych. Ponad 99% związków zawodowych utrzymuje się wyłącznie ze składek członkowskich.

GUS podaje też, że w zaledwie w 27% zakładów spośród tych, w których działają związki zawodowe, istnieje więcej niż jedna organizacja związkowa, a tylko w 1% zakładów funkcjonuje co najmniej 5 takich organizacji. W ponad 70% przedsiębiorstw funkcjonowała tylko jedna organizacja związkowa.

Wreszcie GUS podaje, że dwie główne formy statutowej działalności związków zawodowych to „reprezentowanie i obrona praw członków jednostki lub grup innych ludzi” – 98% organizacji związkowych.

Raport GUS obala więc antyzwiązkowe stereotypy rozpowszechniane przez część polityków i dziennikarzy.
Po pierwsze dotychczasowe raporty dotyczące działalności związków zawodowych przedstawiane przez liberalnych polityków i antyzwiązkowe media, były nieprawdziwe i opierały się na manipulacjach.

Po drugie, poziom uzwiązkowienia w Polsce nie odbiega od średniej wysoko rozwiniętych krajów należących do OECD. Natomiast w dużej części przedsiębiorstw założenie związku zawodowego jest bardzo trudne, a często niemożliwe. Tam, gdzie związki zawodowe mogą swobodnie działać, stopień uzwiązkowienia często przekracza 50%. Ponadto, jak informuje GUS, „związki zawodowe są drugą co do liczebności zbiorowością sektora non-profit”. Stanowimy więc jeden z głównych filarów społeczeństwa obywatelskiego i demokracji.

Po trzecie, wbrew przekazowi antyzwiązkowych mediów, związki zawodowe nie prowadzą działalności gospodarczej, a bardzo nikły ich ułamek ma pracowników etatowych.

Po czwarte, związki zawodowe wcale nie są rozdrobnione, a w zdecydowanej większości zakładów funkcjonuje jedna organizacja związkowa.

Wreszcie po piąte, związki zawodowe wcale nie są skupione na dbaniu o wąsko pojmowany interes własny, a ich główną formą działalności jest nieodpłatna walka o prawa pracownicze całej załogi.
W związku z powyższymi danymi OPZZ oczekuje sprostowań od antyzwiązkowych polityków i dziennikarzy, którzy rozpowszechniali nieprawdziwe informacje na temat organizacji związkowych.

Piotr Szumlewicz, biuro prasowe OPZZ

W ubiegłym roku co czwarta osoba zrzeszona w związkach zajmowała się zawodowo edukacją, a największy odsetek związkowców występował w górnictwie. Prawo do zrzeszania się pracowników zatrudnionych na śmieciówkach sprawi, że zmieni się obecny portret związkowca: nauczyciela albo górnika. 

Według OECD w 2012 roku tylko 12 proc. pracowników pobierających pensję należało w naszym kraju do związków zawodowych. „Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że te dane są niedoszacowane, ponieważ eksperci OECD przyjęli, że w tym czasie pracowało w oparciu o umowę o pracę 12 mln Polaków.  Decyzja Trybunału Konstytucyjnego, który uznał prawo osób samozatrudnionych oraz zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych do tworzenia związków zawodowych wpłynie na zmianę sytuacji. Część pracowników wstąpi do działających już organizacji związkowych, część założy nowe. Dzięki temu może się m.in. zwiększyć odsetek zakładowych organizacji związkowych w prywatnych firmach.

W ubiegłym roku co czwarta osoba zrzeszona w związkach zajmowała się zawodowo edukacją, a największy odsetek związkowców występował w górnictwie węgla kamiennego i brunatnego oraz w firmach zajmujących się wydobyciem innych surowców – 72 proc. Nowi związkowcy zapewne wpłyną na zmianę tego wizerunku.

Według GUS większość jednostek organizacyjnych związków zawodowych zadeklarowało, że w 2014 r. doświadczało problemów prowadząc swoją działalność. Odpowiedzi były zróżnicowane w zależności od poziomu struktury związkowej. Najczęściej na problemy wskazywały organizacje znajdujące się najwyżej w strukturze (81 proc.), następnie działające na terenie kilku zakładów pracy (70 proc.), a najrzadziej – działające tylko w jednym zakładzie pracy (60 proc.).

1/3 badanych miała trudności w kontaktach z pracodawcami. Niewiele mniej organizacji wskazywało problemy związane z obowiązującymi przepisami i procedurami prawnymi – barierę tę zadeklarowało 29 proc. spośród wszystkich związków zawodowych. Kolejne trudności to kontakty  z administracją publiczną (43 proc.) i z mediami (28proc.). Te rodzaje problemów w zdecydowanie mniejszym zakresie dotyczyły organizacji międzyzakładowych, a najmniejszym – zakładowych.

„Dziennik Gazeta Prawna” powołując się na badania zwraca dodatkowo uwagę, że związki zawodowe w Polsce nie rozdają etatów, nie szastają pieniędzmi i nie ma ich tak dużo, jak powszechnie się sądzi. Wbrew stereotypom w związkach nie ma etatowego rozpasania,a koszty działalności nijak się mają to kosmicznych sum podawanych w tabloidach.

hd http://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/kraj/item/11259-nowa-twarz-zwiazkowca

Wściekłe ataki rzekomych „normalnych ludzi” na związki zawodowe dziwnym trafem zbiegały się z protestami społecznymi organizowanymi w obronie wyprzedawanego za bezcen majątku lub też w obronie miejsc pracy.

Raport GUS ukazuje kolejną hucpę propagandową rządu Ewy Lis primo voto Kopacz. Teraz widać wyraźnie, że i związki zawodowe, bez względu na rodowód, są wrogiem rządzącej koalicji. Tak samo jak  część Narodu niezatrudniona jeszcze w rządowej administracji.