Nigdy nie silę się na oryginalność. Uważam zresztą, iż od tragicznie zakończonego romansu Adama i Ewy, cała literatura jest w mniejszym lub większym stopniu plagiatem. Jeden z moich mistrzów i mentorów natchnął mnie (choć świadom tego być już, niestety, nie może) do stworzenia entomologii biurokratyczno-administracyjnej, opisującej żyjątka, gnieżdżące się w Nieistniejących Instytucjach mojego Nieistniejącego Kraju i uprzykrzające życie zwyczajnemu narodowi. Jak wiadomo owady dzielą się na upierdliwe i takie w gablotach. Upierdliwe można potraktować kapciem, gazetą, prądem, aerozolem lub kotem. Na razie odkryłem jeden gatunek. Jest to Biurwiec Pospolity (Officis Meretrixi Vulgaris), którego odmiana Biurwiec Złośliwy Tajny (Officis Meretrixi Malitias Clandestinus ) rozpowszechniona jest szczególnie w Instytucjach Specyficznych. Obecnie badam ich zachowania.

Nudno. Nie ma kolejnych taśm. Rodzina na wakacjach i nie mam komu zademonstrować swojego autorytetu. Zająłem się więc, entomologią ogrodniczą, podpuszczony przez żonę, która różne zielsko w doniczkach hoduje, tudzież na balkonie. Poczytałem sobie w kilku językach, szukając odpowiedzi na pytania małżonki. Czego to ja się nie dowiedziałem! Na przykład: jeśli na zdrowych gałązkach i liściach pojawią się małe czerwone pajączki, ganiające w kółko, to nasza roślinka zaatakowana została przez Tetranychus urticae, czyli Przędziorka chmielowca, który wgryza się tak w korzenie, że nie można go oderwać lub przepędzić. Konieczne jest zastosowanie środków chemicznych. Naturalnym wrogiem Przędziorków jest Dobroczynek Szklarniowy (Phytoseiulus persimilis), który neutralizuje Przędziorka w temperaturze powyżej dwudziestu stopni Celsjusza. Trudno jest jednak znaleźć obecnie właściwego Dobroczynka, gdyż jego populacja wymiera w zastraszającym tempie, a oferowane przez sklepy ogrodnicze kolonie pochodzą z importu i nie potrafią poradzić sobie z naszymi, rodzimymi Przędziorkami, wgryzionymi w zdrową glebę i mnożącymi się na potęgę.

Jednym z najsilniejszych gatunków jest Geotrupes (Geotrupes) stercorarius, pojawiający się ostatnio na terenie całego kraju. Obserwujemy wzmożona migrację tego gatunku do miast. Aktywny nocą, podczas dnia przebywa w kryjówkach, które wyściela odchodami zwierząt roślinożernych, gromadząc je w postaci kulki, toczonej nieustannie po korytarzach. Brytyjscy i australijscy naukowcy zaobserwowali nagminne schadzki tych żuków w tunelach podziemnych. Gatunek ten ma wiele podgatunków. Na uwagę zasługują przedstawiciele rodziny Onthophagus taurus, czyli Zatrawców. Osobniki te potrafią egzystować praktycznie w każdym podłożu, drążąc, ryjąc , podkopując i przejmując tunele, często z trudem wydrążone przez inne okazy fauny. Po zajęciu tunelu eliminują z reguły jego właściciela.

W górnych rejonach pojawia się też często Chrysotoxum intermedium z rodziny Syrphini. Jest to muchówka, bzyg długoczułkowy, zwany bardzo często mylony z pszczołą lub osą. Nie zapyla jednak, a podgryza kwiecie. Jak każdy przedstawiciel tego gatunku jest natrętny i gryzący. Ciekawą odmianą jest Chrysotoxum bicinctum, bzyg dwupaskowy, konsumujący naruszone przez inne owady struktury roślinne.

Zaopatrzony w powyższą wiedzę, postanowiłem zająć się renowacją doniczek. Niestety moja żona wywaliła całe zielsko, twierdząc, że nic się nie uda uratować i trzeba kupić nowe. Ach, te kobiety! Nic, tylko kasa i żadnego szacunku dla nauki (uwaga: nie dotyczy Marii Curie-Skłodowskiej).