Wizje Zewa.
Real. Wspomnienie. Był 4 września roku 1980. Mam niecałe 25 lat. Jestem młodszym redaktorem gazety Górnicze Wiadomości. M
ieszkam w domu górnika kopalni Rydułtowy. Pod słynna hałdą w kształcie piramidy, która występowała w paru filmach.
Jeszcze kilka dni temu mieszkałem na kwaterze w domu gospodarzy na wsi pod Wodzislawiem. Dyrekcja kopalni gdzie miałem lewy etat zadecydowała na wszelki wypadek, że nie będę górnikom siedział na łopacie i skierowała mnie do domu górnika.
Dobrze, że nie wysłano mnie naprawdę do pracy pod ziemią bo tak robiono na przykład ze sportowcami… Stoję więc jak malowane ciele pod tą bramą przez parę godzin wraz z rodzinami, które przyniosły strajkującym zaopatrzenie. Wszyscy patrzą na mnie dziwnie. Przez megafon leci relacja z obrad w Jastrzębiu gdzie władza rozmawia z protestującymi.
Podchodzi do mnie człowiek z opaska na rękawie. Przyjechał tu z Wybrzeża…
– Co tak stoisz i nie jesteś stąd? Kto cię przysłał? Albo przemawiasz do robotników, albo do widzenia!
Wybrałem to drugie. Na studiach dziennikarskich mnie tego nie uczono o czym się mówiło przez megafony. Teraz może bym wiedział, ale wehikuł czasu nie działa w tę stronę. Od czego jednak jest sztuczna inteligencja?
Wrzuciłem parę tagów i oto efekt. Zew przemawiał do robotników. AI chyba przesadziła.
No cóż tak powstają fake – newsy. C
zy to wspomnienie ma sens? Może jednak ma w sytuacji kiedy połowy Polaków wtedy na świecie nie było, albo pobierało dopiero nauki z nocniczkowania w żłobku.
Zbigniew Zew Wieczorek jednak redaktor.
Grafika wizja Moto AI
Zostaw komentarz