W mojej sytuacji metrykalnej osiemdziesięcioletniego chłopca — bezsenność jest bardziej darem niż udręką. Szekspir w swoich utworach nazywa sen bratem śmierci, tak samo A. Mickiewicz

„Oko gaśnie za okiem, i cała gromada.
Kiwa głowami, każdy, gdzie siedział, tam pada: …
Ten z misą, ten nad kuflem, ten przy wołu ćwierci.
Tak zwycięzców zwyciężył w końcu sen, brat śmierci”

Nie walczę więc ze swoją, starczą bezsennością. Traktuję ją pozytywnie, bo przecież, praktycznie — przedłuża ona mi życie, a deficyt snu uzupełniam poobiednią drzemką. Noc zatem wypełniam lekturami książek i rozmyślaniami nad tym, czego w zgiełku dnia nie zdążyłem dokładniej przeanalizować.
Zastanawiam się więc nad darem losu — długiego i szczęśliwego życia, a także nad transcendentalną determinantą, która jednych, w tym całe narody — wynagradza, a innych karze?

Czy coś, poza przypadkowością ma na to wpływ? Czy przypadkiem — wyrządzona komuś krzywda — nie jest tego przyczyną? Jest źródłem życiowego niepowodzenia, nieszczęść, tragedii, całego pasma udręczeń?

Żydzi wierzyli, iż
„Pan karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia… (por. Lb 14,18
I tak ,próbuję sobie wyobrazić ostatnie chwile, mordowanych przez Ukraińców ludzi, odchodzących w cierpieniu i zapewne ze skargą, jękiem i klątwą na ustach — rzucaną na oprawców.

Zastanawiam się więc nad ich następstwami…
„Papieżu Klemensie!… Rycerzu Wilhelmie!… Królu Filipie!… Przeklinam was! Przeklinam was! Niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!…”

To słowa wielkiego mistrza Jacques de Molay wypowiedziane 18 marca 1314 w dniu spalenia na stosie. To była klątwa jednego człowieka, która przeszła do historii i jest nadal kanwą wielu opowieści analizujących jej zgubną skuteczność.

Zadaję sobie więc pytanie, ileż skuteczniejsze mogą być przekleństwa rzucane przez setki tysięcy ofiar? Myślę, nie śpiąc, że w przypadku Ukrainy, która na zbrodniczym micie założycielskim nie może, od przeszło trzydziestu lat zbudować samodzielnego państwa, teraz trawiona jest przez wyniszczającą wojnę, tak jak następstwem klątw rzucanych na Niemców przez ofiary ich zbrodni dokonywanych podczas II wojny Światowej jest- gigantyczna rasen schade owej nacji. Niemcy przestają być aryjskie. Podobno połowa policjantów w Berlinie nie umie mówić po niemiecku, a najpopularniejszym w RFN wśród nowonarodzonych w RFN chłopców, jest imię Mahomet. Czyż to nie jest spełniona kara, odwet historii na die Herrenrasse, das Herrenvolk?

Takie myśli, budzą mnie w nocy, wtedy, kiedy inni Europejczycy śpią, a ja nie.