Ale mamy dobry czas dla naszych polityków. Same sukcesy.

Nie boimy się nikogo i niczego, mur nam rośnie, z Zachodu przyleciało 1700 żołnierzy, z Anglii zdaje się 300. no to mamy takie wzmocnienie własnej armii, że tym razem, to ani guzika, ani nawet pętelki.

Stroszymy piórka, odnosimy sukcesy dyplomatyczne. Nie damy się i jeszcze obronimy Europe, która nie za bardzo chce być broniona. Zwłaszcza Niemcy i Francja wcale a wcale nich chcą się bronić, ani być bronionymi, bo niby jaki mają w tym interes?

Ukraina ich nie obchodzi, a Rosja jest bardzo fajnym wspólnikiem w interesach, a brak demokracjii ani Francji, ani Niemcom u Putina w niczym nie przeszkadza. Nawet nie-wolne sadownictwo ich nie brzydzi.

Dlatego wysłannik Putina może sobie powiedzieć w Szwecji wcale nie za bardzo dyplomatycznie, że ma w dupie (cytat) wszelkie groźby, bo tak naprawdę to nikt nic im nie zrobi. No i powiedziałbym prawdę, ale zapomniałam o naszej potędze militarnej i każdej innej.

Dlatego zanim rzucimy się w obronie Ukrainy na tego potwora, to mam wrażenie, że już zostaniemuy podzieleni na strefy. Pani Dulkiewicz już prawie oglosiła Gdańśk wolnym (czytaj niemieckim miastem), a wielu innych prezydentów miast z polskiego zechodu aż przebiera nogami, żeby to powtórzyć.

Jedna dobra wiadomość, że mimo dokladnie tylu samo zakazeń i tylu samo zmarłych z powodu covidu nie mamy już pandemii. Czyli jeden front mamy zamknięty.

Foto: Gov.pl/obrona narodowa

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.