Udział USA w wojnie na Ukrainie rozumiem jako przede wszystkim szansę na wzmocnienie obrony Polski przed dwiema agresjami: jedną militarnie potencjalnie możliwą – czyli rosyjską. Potencjalnie, bo przecież jak się okazuje zdolność bojowa Rosji w konfrontacji ze zdeterminowanym narodem i państwem jest znacznie ograniczona. Nie biorę tu pod uwagę potencjalnego wykorzystania broni atomowej (w postaci bomb i rakiet taktycznych oraz „awarii” elektrowni atomowych). Potencjalnie też możliwą, bo stojący na czele państwa rosyjskiego/sowieckiego/rosyjskiego rzadko kiedy kierowali się rozumem logiką.

Druga agresja – to papierowy tygrys, czyli Niemcy. Ich potencjał militarny jest jeszcze mniejszy a morale żołnierzy w opłakanym stanie. Oczywiście są na pewno jakieś jednostki wojskowe – nieliczne – o wysokim potencjalne uderzeniowym, ale degrengolada społeczeństwa (przyczyny: wygodnictwo i mniejszości obyczajowe oraz od lat napływ imigrantów nieidentyfikujących się z krajem, do którego przybywają – czyli Niemcami) powoduje, że Niemcy tak naprawdę dla nikogo nie stanowią zagrożenia militarnego. Tutaj czynnikiem zdecydowanie ograniczającym możliwość ataku zbrojnego jest też fakt, że I Polska i Niemcy – jesteśmy w NATO. Niemcy więc skupiły się na agresji gospodarczej i politycznej.

Dlatego tak duże znaczenie ma w obu przypadkach działanie – od lat nazywanej w Polsce – tzw. piątej kolumny reprezentującej ewidentnie niemieckie i rosyjskie interesy. Obie grupy działają jako tzw. agenci wpływu, przez kwestionowanie kierunków polskiej polityki zagranicznej i przez podkreślanie jej błędów, których jest bez liku.

Tu przedstawię tylko dwie sprawy.

1. Od początku, gdy rząd Morawieckiego wystąpił z pomysłem 500 plus dla Ukraińców, którzy do Polski przed wojną uciekli i z nadawaniem im numeru PESEL, pisałem o możliwości wystąpienia różnych nadużyć. Teraz i ZUS to zauważył. Jakoś wtedy, gdy o tym pisałem ani koalicyjna opozycja z postkomunistycznymi akolitami, ani też agenci wpływu tego problemu nie zauważali. Dziś wobec kilkusettysięcznych (osobowo – a nie w pieniądzu to wyrażam) nadużyć z pobieraniem różnych świadczeń pierwsi schowali głowę w piasek, bo musieliby przyznać się do braku logicznego myślenia, a drudzy próbują też uniknąć odpowiedzi na pytanie dlaczego o tym wcześniej nie pisali i nie mówili.

2. Inflacja w Polsce – czynnikiem ją wzmacniającym jest fakt, że choćby np. zakłady produkujące cukier mają niepolskich właścicieli. I jest tak, że w Niemczech – podczas tego skokowego wzrostu ceny cukru, był on znacznie tańszy niż w naszym kraju. Jakoś opozycja w Polsce nie widziała tego związku, bo musiałaby przyznać, że jednak kapitał ma charakter narodowy. I wyzysk też.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.