W sprawie Rosji Polska przyjęła język Delhi. W sprawie Chin Warszawa i Delhi mówią jednym głosem, tylko ostrożnie i bez wymieniania nazw. Tak wygląda wspólne oświadczenie Tuska i Modiego.
O wojnie na Ukrainie premierzy piszą, że wyrażają „najgłębsze zaniepokojenie”, i martwią się jej skutkami dla bezpieczeństwa żywnościowego i energetycznego „zwłaszcza Globalnego Południa”. Rosji w tekście nie ma ani razu, agresora też nie. Zostało ogólnikowe zdanie o poszanowaniu suwerenności i integralności terytorialnej. Ciekawiej wypada porównanie z oświadczeniem, które Tusk podpisał z Modim w Warszawie w 2024 roku. Tamto zawierało jeszcze dwa zdania, przejęte zresztą z deklaracji szczytów G20: że groźba użycia broni jądrowej jest niedopuszczalna i że żadne państwo nie może grozić siłą naruszeniem integralności terytorialnej innego państwa. Teraz obu brakuje. Indie chcą dziś uchodzić za pośrednika między Moskwą a Kijowem i najwyraźniej nie chcą podpisywać niczego, co Kreml mógłby uznać za przytyk. Polska, która z Rosją graniczy, na to przystała. Najbardziej absurdalne jest jednak co innego. W tym samym dokumencie Indie dziękują Polsce za pomoc w ewakuacji ponad 2000 indyjskich studentów z Ukrainy. Przed kim ich ratowano, już nie napisano.
Chin też nikt nie wymienia, ale trudno nie zgadnąć, o kogo chodzi. Mowa o „wolnym i otwartym Indo-Pacyfiku”, o konwencji ONZ o prawie morza, o swobodzie żeglugi i pokojowym rozstrzyganiu sporów. W dyplomacji to utarte sformułowania wymierzone w roszczenia Pekinu na Morzu Południowochińskim. Do tego dochodzą odporne łańcuchy dostaw, minerały krytyczne i rafinacja metali ziem rzadkich, czyli wszystko, w czym świat próbuje przestać zależeć od Chin. Pojawia się korytarz IMEC z Indii przez Bliski Wschód do Europy, który ma konkurować z chińskim Pasem i Szlakiem. Jest nawet wezwanie do ścigania terrorystów z listy sankcyjnej 1267 Rady Bezpieczeństwa ONZ, choć Pekin przez lata blokował wpisywanie na nią bojowników z Pakistanu.
Kiedy Indiom zależy na twardym tonie, dokument jest twardy. Kiedy wolą łagodnie, jest łagodny, i to nawet wtedy, gdy chodzi o państwo, które naprawdę zagraża Polsce. Nietrudno zgadnąć, kto trzymał pióro.
Autor: Hanna Shen
Dziennikarka, korespondentka GPC na Tajwanie, prowadzi swojego bloga pod adresem: haniashen.blogspot.tw
Zostaw komentarz