Potrzebny jest wstrząs ….. czy po stałym medialnych doniesieniach o zamykaniu kolejnych oddziałów z powodu braku personelu, o pogłębiających się problemach finansowych szpitali, problemach ze sprzętem medycznym, transportem, dostępem do leczenia, wydłużajacymi się z roku na rok kolejkami do świadczeń, czy wreszcie po tym, co widzimy w ochronie zdrowia w czasie pandemii – jest jeszcze potrzebny jakiś wstrząs.
Wydaje się, że każdy ma wystarczający obraz coraz tragiczniejszej sytuacji w systemie opieki zdrowotnej i świadomość, że kolejne, świetne pomysły reformatorskie politycznych kuglarzy to wyłącznie PR i odsuwanie katastrofy na później.
Co tu jeszcze trzeba zrobić?
Wszystkie dane są, więc albo intelekt obywateli tego nie umie powiązać przyczynowo-skutkowo? Albo obywatele mają to głęboko w odwłoku koncentrując się na wywalczeniu świadczeń dla siebie z towarzyszącym hejtem na personel medyczny i narzekaniem na forach internetowych lub sięganiem głęboko do kieszeni i płaceniu podwójnie za te świadczenia, które mają w tzw. ubezpieczeniu.
Nadchodzące niekorzystne dla nas zmiany w systemie podatkowych tzw. „Polski ład” zweryfikują rynek medyczny. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie pracować ponad siły w kilku miejscach tylko po to, by wchodzić szybciej w spiralę skali podatkowej i podatkowej „składki zdrowotnej”. Każdy siądzie z ołówkiem w ręce i wybierze takie prace, które generują największy przychód w jednostce czasu i są najbardziej bezpieczne i komfortowe – o ile jest taki wybór.
W dramatycznej sytuacji są lekarze z wąskimi specjalizacjami wymagającymi specjalistycznego sprzętu i warunków szpitalnych oraz ci, którzy są trakcie specjalizacji – bo codziennie widzimy, jak dyrekcje szpitali traktują ich jak niewolników zapychających braki kadrowe i „delegując” w miejsca, które nie obejmuje ich specjalizacja.
Dalszy odpływ kadr medycznych do miejsc pracy względnie bezpiecznych, ograniczanie czasu pracy, wyjazdy za granicę póki jeszcze nie są zamknięte dla medyków i dalszy brak reform w ochronie zdrowia tylko pogłębi zapaść. pogłębi zapaść, ale nie spowoduje rozsypania się systemu, bo zapewne nigdy nie dojdzie do sytuacji, że nikt nie będzie chciał pracować, zawsze będą lekarze zmuszani programem kształcenia – a o to na pewno zadbają politycy wespół z konsultantami – do pracy uniemożliwiającej jakikolwiek wybór.
W tle wręcz masowa produkcja lekarzy w szkołach zawodowych – w internecie krąży dramatyczny list otwarty studentów wydziału lekarskiego z Radomia, więc można sobie wyobrazić jak będzie wyglądało kształcenie lekarzy w szkołach zawodowych …… – zasypujących braki kadrowe, jak na bitwie, w czasie której niedolni i głupi dowódcy rzucający coraz liczniejsze mięso armatnie ze złudną nadzieją,że da im to zwycięstwo.
Zbieramy codziennie efekty naszego słabego lub wręcz żadnego politycznego znaczenia, słabego przywództwa, braku nacisku obywatelskiego i pacjenckiego rozumiejącego znaczenie ochrony zdrowia w nowoczesnym społeczeństwie i skutki braku reform.
Sami, pochłonięci pracą i zarobkowaniem nie mamy już sił i czasu, by działać na różnych forach i w różnych gremiach walcząc o należne miejsce ochrony zdrowia i personelu medycznego w strukturach państwa i gospodarki. Personel medyczny podzielony izbami, związkami, stowarzyszeniami jest chyba trwale niezdolny do takiej konsolidacji szeregów, by wspólnie ustalić warunki brzegowe reform, wymusić je i pod biczem strajkowym – chyba w Polsce nie ma innej ścieżki ustawowej … – pilnować realizacji postulatów.
Gorzko to wszystko brzmi i światełko w tunelu z każdym rokiem się oddala, dlatego poczucie braku nadziei na zmiany odbiera nam energię do walki i każe zadbać tylko o siebie, swój komfort i bezpieczeństwo pracy. Nie mamy siły cierpieć za milijony!
Zostaw komentarz