Skandal w Sądzie Najwyższym! W czwartek 6 maja 2021 roku na polecenie Izby Dyscyplinarnej policja zabroniła wejść dwóm adwokatom na ważną sprawę sędziego SN, prof. Włodzimierza Wróbla, którego ściga prokuratura. Sprawę wniosku Prokuratury Krajowej o uchylenie immunitetu sędziemu SN z Izby Karnej jednak odroczono, ale blokowaniem adwokatów zajmie się prokuratura.

O co chodzi?

Na posiedzenie chcieli też wejść adwokaci, by wnioskować o udział w nim w imieniu organizacji społecznych. To mec. Michał Gajdus, który reprezentował stowarzyszenie niezależnych sędziów Iustitia i mec. Maria Sankowska-Borman, która reprezentowała Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego. Warto w tym miejscu podkreślić, że adwokaci nie weszli na salę rozpraw, bo zostali zatrzymani przez policjantów. Jednak zapowiedzieli, że złożą w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. – „Nie będziemy się siłować. Złożymy zawiadomienie do prokuratury na policję i skład Izby Dyscyplinarnej o przestępstwie z artykułu 231 kodeksu karnego. Ale nie mam złudzeń co zrobi prokuratura. To zwyczaje jak w czasach komuny” – mówił przed salą rozpraw do dziennikarzy mec. Michał Gajdus.

Co mówi prawo?

W takiej sytuacji przepis artykuł 231 mówi o tzw. przestępstwie urzędniczym przekroczenia uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków służbowych, za które grozi do trzech lat więzienia. Do Sądu Najwyższego przyjechał szybko zaalarmowany łamaniem praw adwokatów prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati. Zapowiedział, że adwokatura przyjrzy się incydentowi. – „Nie wyobrażam takich zachowań, w których adwokat, na spokojnie, zgodnie z prawem o adwokaturze, nie może wykonywać swoich powinności. Niezależnie od tego, czy jest obrońcą, czy jest np. pełnomocnikiem innej strony, która chce przystąpić od postępowania” – mówił dziennikarzom prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Wszyscy są równi wobec prawa!

Nie można stać okrakiem na barykadzie. – „Dzisiejsze wydarzenia w budynku Sądu Najwyższego, w czasie których policjanci, trzymając mnie za rękę i fizycznie blokując mi wejście na salę rozpraw, uniemożliwili mi wykonywanie czynności adwokackich w sprawie o uchylenie immunitetu prof. Włodzimierzowi Wróblowi i udział w rozprawie w trybie art. 90 Kodeksu postępowania karnego, dedykuję wszystkim znajomym-symetrystom. Tym wszystkim, którzy mówią, że „jest niedobrze, ale to jeszcze nie koniec praworządności”. Tym, którzy mówią, że przypadki łamania prawa są jednostkowe. Wreszcie tym, którzy są niby przeciwko dobrej zmianie w wymiarze sprawiedliwości, ale dla własnych doraźnych korzyści bratają się z pseudo-sędziami przebierającymi się w togi: w pracy, na uczelni (oj sporo tam Was pokornych cieląt dwie matki ssących), w sądzie, w życiu towarzyskim i społecznym. Jak tak dalej pójdzie, Wam też Policja zatrzyma kiedyś adwokata przed salą rozpraw, naruszając jego/jej nietykalność cielesną” – podkreśla mec. Michał Gajdus.

Komuna wróciła?

III RP jak PRL bis. – „Czytajając wspomnienia naszych doświadczonych Kolegów, którzy bronili opozycjonistów w stanie wojennym nie spotkałem się z opisem sytuacji, w której milicjant zachowałby się jak policjant wobec Pana Mecenasa. Wówczas trzeba było odwagi by honorowo bronić Klientów. Czy dzisiaj trzeba odwagi aby adwokat wziął udział w rozprawie? Dziękuję że Pan Mecenas był we właściwym miejscu” – podkreśla adw. Jarosław Ruchałowski. – „Za komuny adwokatów, choć oczywiście tylko dla picu, dopuszczano nawet do rozpraw w tzw. procesach kiblowych…” – dobitnie stwierdza adw. Michał Gajdus.