Dla mnie ten slogan i cala ta afera to jakiś kompletny absurd a do tego PRowski humbug….

To co poniżej napisane, to nawet logicznie kupy się nie trzyma. Prawo pochodzi zawsze z jakiegoś źrodła. Od króla, dyktatora, parlamentu, albo referendum wszystkich obywateli. W demokracjach to źrodło jest demokratyczne. Najwyższym prawem w Polsce jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej przyjęta przez ZGROMADZENIE NARODOWE czyli wspólnie Sejm i Senat i u nas, co więcej, zatwierdzona w REFERENDUM w 1997 r.

Kostytucję można uwazać za: dobrą, umiarkowanie dobrą, albo złą, wadliwą czy problematyczną… Jej normy mogą być różnie interpretowane czy dyskutowane itd. Ale została demokratycznie UCHWALONA i jest w Polsce najwyższym prawem.

Demokratycznie wyłaniana jest też władza, która następnie może podpisywać wszelkiego rodzaju traktaty zewnętrzne, sojusze itd. Także i takie, które w jakichś dziedzinach ograniczają możliwości tej władzy. Tak jest w przypadku wejścia do UE. Na tym polega częściowe oddanie suwerenności. Na iluś polach. Ale żaden rząd nie może podpisać czegoś, co podważy zasadniczy mechanizm demokratyczny w Polsce.

Władza w UE NIE JEST wyłaniana demokratycznie. I to chyba umyka większości euroentuzjastów. To bardzo pożyteczna (pod wieloma względami, ale niekoniecznie najlepiej działająca) instytucja powstała, jako efekt umów między rządami.

Nie może sobie instytucja wyłaniana przez rządy 27 państw podważać woli polskiego społeczeństwa w Polsce i mówić, że mają ją gdzieś.

Po prostu nie może.

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.