Jak zwykle trudny problem – tym razem lokalny/regionalny – porusza Redakcja portalu pressmania.pl. Pewnie wiele osób o tym słyszało, ale potrzeba w tej sprawie mocnego głosu medialnego. I żaden z wadowickich lokalnych portali internetowych lub mediów tradycyjnych się tym nie zajął. No bo z tego nie ma zysku z reklam. Dobrze więc, że o tym pisze pressmania.pl. Pisał co prawda andrychowski portal, ale jak zwykle jego dziennikarstwo jest tyleż efekciarskie, co mało dociekliwe.

Wadowicka mleczarnia cieszyła się, bo tak trzeba już chyba niestety to powiedzieć, wielką renomą w okolicy. Jej produkty, choć co prawda w asortymencie dość ograniczonym, ale jednak, cieszyły się ogromną popularnością. Nieraz w różnych sklepach słyszałem wręcz peany o świetnym smaku i jakości wadowickich produktów (mleko od lokalnych hodowców krów, masło, śmietana czy kefir). Tego już nie będzie od 1 stycznia 2022 roku. Nie będzie też w przyspółdzielczym sklepiku lokalnych dobrych mleczarskich produktów z Wieprza, bo sklepik przestanie istnieć.
Prezes Spółdzielni Rokitnianka ze Szczekocin Zbigniew Kucharczyk podaje, że powodem likwidacji oddziału wadowickiego są:

1. „ogromna ilość opłat stałych (czynsze, wypłaty) a także brak bazy surowcowej” i dodaje, że „do tej pory skupowaliśmy surowiec od 23 rolników”,

2. Niedoinwestowanie wadowickiego oddziału i

3. ceny energii elektrycznej – źródło (http://pressmania.pl/polska-mleczarnia-w-wadowicach-zostanie-zlikwidowana/).

W przypadku trzeciego wytłumaczenia trudno znaleźć argument, bo cena energii elektrycznej wzrasta niezależnie od jej konsumentów. Ale należy w takim przypadku ograniczyć jej zużycie, choćby przez zainwestowanie w maszyny wykorzystujące mniej energii elektrycznej. I tu mamy klops i ten drugi powód podawany przez prezesa Kucharczyka, który stwierdza, że spółdzielnia w Wadowicach jest niedoinwestowana.

Ale kto do tego miał doprowadzić???

Spółdzielnia ze Szczekocin oddział w Wadowicach przejęła w 2010 roku. Na stronie Spółdzielni Rokitnianka dostępnej internetowo jest „jak byk” napisane, że unowocześniła oddział w Wadowicach i poszerzyła własny rynek odbiorców (http://www.rokitnianka.pl/o-firmie/).

Gdzie jest więc kłamstwo?

Gdy pisze się, że unowocześniono spółdzielnię w Wadowicach czy tam, gdzie prezes Kucharczyk pisze o niedoinwestowaniu oddziału w Wadowicach. A może to „doinwestowanie” było tylko takie pozorne i chodziło o wyeliminowanie konkurenta z Wadowic, a jednocześnie przejęcie jego nieruchomości. Tu może być jednak problem.

Zbycie nie musi być wcale tak łatwe – w okolicy jest sporo nieruchomości do sprzedaży od lat i chętnych nie widać.
Prezes Kucharczyk podaje, że musi się troszczyć o macierzysty oddział w Szczekocinach i jego 160 pracowników. Tak tam jest 160 pracowników a tu w Wadowicach „tylko” 30. Jednak jak nie będzie mleka, bo przecież spółdzielnia Rokitnianka przyjeżdżała po mleko do rolników, którzy większość mleka oddawali do wadowickiej mleczarni, to i tak trzeba będzie albo po nie przyjeżdżać, albo też zmniejszyć produkcję w Szczekocinach i tam zwolnić pracowników.

Gdzie sens i gdzie logika w wypowiedzi prezesa Kucharczyka??

Kolejna kwestia to rzekomy brak bazy surowcowej. Jaki brak, gdy spółdzielnia Rokitnianka zabierała mleko TYLKO od części rolników? Niektórzy naprawdę wielcy lub więksi hodowcy krów mlecznych sprzedają je do innych mleczarni. Czy nie można było ich zachęcić do sprzedaży dla włoszczowsko/wadowickiej mleczarni??

Oznacza to, że na lokalnym rynku jest dość mleka do przejęcia. Ci, którzy nie sprzedawali mleka do wadowicko/włoszczowskiej mleczarni muszą się liczyć z tym, że ich odbiorcy obniżą im koszty surowca, bo pojawi się na lokalnym rynku mleko od tych dostawców, którzy nie sprzedadzą mleko do Rokitnianki z Włoszczowej. I jeszcze jedna kwestia związana z rzekomym brakiem surowca, to jak to jest, że mleko z powiatu wadowickiego i okolic dowoziło się do Włoszczowej?? Panie prezesie Kucharczyk?? Dalej będzie dowozić??

Ja wiem, że istnieje niby wolny-rynek. Niby, bo przecież wygrywają nie tylko ci lepiej produkujący, ale ci, którzy mogą sobie pozwolić na stosowanie np. dumpingowych cen, korzystający z państwowych dotacji itd. Narzędzi w tym przypadku jest sporo. Nie twierdzę, że spółdzielnia z Włoszczowej takie stosuje, ale twierdzę, że jej władze nie są zainteresowane w utrzymaniu spółdzielni w Wadowicach.

Do bilansu spółdzielni we Włoszczowej wpisze się zysk ze sprzedaży nieruchomości – o ile się uda (miejsce jest niezbyt atrakcyjne – wybudować się nie da specjalnie żadnego mieszkania, bo Choczenka, ale zawsze może powstać kolejna jakaś tam placówka zagranicznej sieci handlowej). Najważniejsze jest, to że, nie trzeba będzie płacić pensji pracownikom w Wadowicach. Doprowadzi się też do obniżki kosztów – lokalni rolnicy będą musieli – a jest ich kilkudziesięciu zgodzić się na dumpingowe ceny mleka, które odbiorą im inne spółdzielnie. Pewnie niektórzy nawet zamkną swoją działalność i zlikwidują hodowlę krów mlecznych. I tak się ziści plan niszczenia polskiego małego i średniego rolnictwa.

Gdzie działania lokalnych samorządowców: gminnych i powiatowych?? Nigdzie!!!! – Oni nie są zdolni do rozwiązania żadnego poważniejszego problemu: wystarczy wspomnieć skargi na wadowicki szpital. W części zdecydowanie zasadne – świadczy o tym choćby niedawny przypadek matki z chorą córką potraktowaną w sposób bezwzględnie chamski przez lekarza na SOR-ze. I wszystko byłoby w tym przypadku nawet ok., gdyby w tej sprawie do odpowiedzialności – przynajmniej dyscyplinarnej – pociągnięty był lekarz. A ten w wywiadzie z mam newsa stwierdził, że pacjentka dożyje najwyżej 0-30 lat. Już za to powinien być z roboty wywalony, bo zdradził tajemnicę lekarską. O innych przypadkach nieudolności gminnych wadowickich i powiatowych samorządowców tylko przypomnę – nadal nierozwiązana sprawa wykorzystania zasobów Jeziora Mucharskiego. Ale cóż nie ma Brynkusa w życiu publicznym, to inni mają to gdzieś. Sprawa pozorowanej budowy BDI – też ciągnie się za sprawą nieudolności wadowickich samorządowców.

Co im się udało?? – pozornie woonerf (koalicyjnie: postkomuniści z politykami PiS) bez miejsc parkingowych i puste przejazdy kolejowe na wyremontowanej częściowo trasie: Kraków – Bielsko-Biała. A centrum Wadowic gnije – pewnie jak to powiedział jeden z potencjalnych moich sponsorów w kampanii wyborczej, że trzeba doprowadzić do jego upadku i zaorania, gdy przyszedł do mojego biura poselskiego, by dowiedzieć się jakie mam plany wobec Wadowic i usłyszał, że inne niż on. Wtedy zajął się sponsorowaniem innych.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.