Gdy padły zapowiedzi powołania komisji do wyjaśnienia afery Amber Gold i reprywatyzacyjnej miałam głęboką nadzieję, że ich członkowie staną ponad podziałami politycznymi, bo wszystkim będzie przyświecał jeden cel – ujawnienie prawdy i mechanizmów funkcjonowania przekrętów.

Przecież zgodnie z tekstem ślubowania poselskiego powinni „rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli”.

Gdy usłyszałam jak G. Schetyna mówił, że poseł Robert Kropiwnicki, będzie w komisji weryfikacyjnej po to, „żeby ujawniać i pokazywać informacje, i próbę łamania prawa, i oszukiwania rzeczywistości, i po to, żeby o tym informować”, to mnie zatkało. Miałam nadzieję, że mimo słów Schetyny poseł Kropiwnicki zachowa się godnie i zrobi wszystko by dojść do prawdy.

Oglądając transmisje telewizyjne z posiedzeń obu komisji jestem zniesmaczona zachowaniem posłów Krzysztofa Brejzy i Roberta Kropiwnickiego, którzy są przedstawicielami Platformy Obywatelskiej. Ich nie interesuje prawda i krzywda ludzi. Niczym piąta kolumna wszelkimi sposobami sabotują działania zmierzające do odkrycia prawdy i poznania przez opinię publiczną mechanizmów i osób odpowiedzialnych za zaistniałe przekręty.

Po zadawanych pytaniach widać, że nie są przygotowani do przesłuchiwania świadków. Zamiast merytorycznych pytań drążących temat ich wystąpienia podczas prac komisji skupiają się na sabotowaniu jej pracy i walce z PiS-em.

Po ukaraniu grzywną Gertrudy Jakubczyk-Furman za odmowę składania zeznań Robert Kropiwnicki stwierdził „To pokazuje charakter polityczny komisji”. Dla niego nie ma znaczenia, że decyzja o karze jest zgodna z prawem.

Ponieważ są dwa organy powołane do rozstrzygania spraw reprywatyzacyjnych: tak zwana „komisja Jakiego”, oraz Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, doszła do wniosku, że dwa organy w państwie nie mogą zajmować się tą samą kwestią, w związku z tym Ratusz wystąpił do Naczelnego Sądu Administracyjnego o rozstrzygnięcie tego sporu. Według niej do czasu wydania orzeczenia przez NSA komisja weryfikacyjna powinna zawiesić swoje działania.

Pan Kropiwnicki błyskawicznie podjął temat i przed rozpoczęciem przesłuchań zgłosił wniosek o zawieszenie prac komisji do czasu wydania wyroku przez NSA.

Podważa również wiarygodność dwóch przesłuchanych 26.06.2017 r. świadków, bo są w sporze prawnym z urzędem miasta mówiąc: „Mówią coś, żeby im to nie zaszkodziło w sporze, a nawet wręcz pomogło.”

Natomiast poseł Brejza wszystkie wypowiedzi sprowadza do ataku na PiS. W trakcje przesłuchania Marcina P. chciał na siłę połączyć znajomość przesłuchiwanego z wiceszefem komisji Markiem Suskim.

Oskarżał „ekipę PiS” o „ukrywanie kluczowych dokumentów przed komisją śledczą” oraz „utrudnianie wezwania na świadka jednego z prokuratorów” – mimo, że dokumenty są dostarczane do sekretariatu komisji kilka razy w tygodniu, a prokurator, o którym mowa będzie przesłuchany 30 listopada.

Będąc w oparach nienawiści do PiS-u, nie patrząc na to, że przekracza granice śmieszności za wszelką cenę chce powiązać aferę Amber Gold ze SKOK-iem Stelczyka. Sugerował, że Marcin P. zeznał przed komisją śledczą, iż środki na rozpoczęcie działalności Amber Gold miał z pożyczki w SKOK. Idąc tokiem jego rozumowania, gdy ktoś weźmie pożyczkę z banku i np. kupi samochód, który użyje w przestępstwie, to współwinny będzie bank, bo udzielił przestępcy pożyczki na zakup samochodu.

Zastanawiam się, po co ci panowie przyszli do polityki?

Czy myślą, że takim zachowaniem zyskają szacunek i uznanie w oczach Polaków?

Przecież ci, którzy ich oglądają nie chcą zakłamywanej rzeczywistości tylko prawdy.

Brejza i Kropiwnicki nawet nie zauważyli, że – cnotę stracili, rubla nie zarobili.