Gdy mnie pytano, dlaczego nie kandyduję do Sejmu, mało kto wierzył w moje tłumaczenie. Trudno było przyjąć, że poza względami rodzinnymi, po prostu chciałem być w mojej Gminie, z moimi Ludźmi, gdy dla samorządu przyjdzie trudny czas… I przyszedł…

Medialne szacunki mówią, że około 40 % gmin w Polsce nie uchwali budżetu na rok 2020. Nie mnie w tym miejscu oceniać reformy realizowane przez Rząd, ale niestety dziś to my, samorządowcy, musimy mierzyć się z ich konsekwencjami. Według łagodnych szacunków, na skutek decyzji podjętych w Warszawie, dochody Gminy Kęty z tytułu udziału w podatkach na przyszły rok będą niższe o około 4,5 miliona złotych. Dodatkowe blisko 2,5 miliona będą budżet Gminy kosztować pozostałe wdrożone reformy. Nie jesteśmy w stanie oszacować, jak wobec rosnących kosztów energii, wynagrodzeń oraz inflacji zachowają się ceny usług, które przecież również zamawiamy…

Przed nami trudny czas. Nie miejmy złudzeń – tanio już było. Widzimy to na każdym kroku, robiąc codzienne zakupy i niestety, wszyscy odczujemy to również w przyszłorocznym budżecie Gminy. Długo w Gminie Kęty staraliśmy się „chronić” Mieszkańców przed konsekwencjami polityki warszawskiej. Dłużej niestety nie damy rady.

Dla mnie jest to o tyle smutne, że przejmując stery w Urzędzie kilka lat temu opracowaliśmy długoterminowy plan rozwoju Gminy, w tym naprawy gminnych finansów. Wszystko szło bardzo dobrze, ale niestety ktoś w Warszawie postanowił zmienić zasady. A już nasze dzieci uczymy, że nie wolno zmieniać reguł w czasie gry…

Nikt z samorządowcami o tych reformach nie rozmawiał, nikt nie pytał, czy damy radę. Głosy organizacji samorządowych zignorowano. Niewiele jest sytuacji bardziej irytujących niż taka, gdy kto inny podejmuje decyzje, a kto inny ponosi ich konsekwencje.

Autor: dr Krzysztof Kleczar
Burmistrz Miasta Kęty, powiat oświęcimski, województwo małopolskie.