Od przeszło 20 lat gry online są doskonałym sposobem na rozrywkę przy równoczesnej wzajemnej integracji graczy. W tego typu grach każdy może znaleźć dla siebie odpowiednie środowisko. Dla przykładu Battlefield gromadzi wokół siebie osoby lubiące militaria i oczekujących od gry dynamiki. Minecraft skupia osoby z dużą wyobraźnią, gustujące w eksploracji i powolnej rozgrywce. Jest też trzeci rodzaj gier online, którym są gry RPG MMO. Są one zdecydowanie najbardziej rozbudowane ze wcześniej wymienionych tytułów i dające graczom najwięcej swobody, nie zatracając przy tym fabularnej otoczki oraz swojego charakteru.

Niekwestionowanym liderem wśród gier MMO w świecie fantasy jest gigant World of Warcraft autorstwa amerykańskiego studia Blizzard, w którego gra cały świat. Tymczasem ZeniMax po cichu wypuścił na rynek konkurenta o znanej nazwie The Elder Scrolls Online Te uniwersum zdobyło miliony fanów na całym świecie dzięki pentalogii Arena, Daggerfall, Morrowind, Oblivion oraz Skyrim. Początki konkurenta nie były łatwe i kolorowe. Przez pierwszy okres czasu TESO spotykało się ze wściekłymi atakami dziennikarzy oraz podburzonych przez nich graczy WoWa. Grze zarzucano wtórność, nudę, glitche, niestabilność serwerów, ogólny brak pomysłu, pustki na serwerach, toksyczne środowisko, brzydotę, kiepską optymalizację, … i tak dalej. Zarzuty można wymieniać w nieskończoność. Przytoczyłem tylko najczęstsze. Ten bardzo skoordynowany i celny atak faktycznie doprowadził do przyhamowania przyrostu graczy w TESO.

Dwa lata temu ZeniMax postanowił zrezygnować z abonamentu i opierać się jednorazowym zakupie gry podstawowej, kolejnych DLC oraz mikrotransakcjach tak, jak dzieje się to w przypadku Battlefielda. W efekcie tego posunięcia nastąpił gwałtowny skok ilości graczy. Jednak zabawa dopiero miała się zacząć. Kolejne miesiące przyniosły rozbudowę świata gry i usprawnienia mechaniki. Efekt? Oficjalne statystki z lutego 2017 roku podają liczbę 8,5 mln aktywnych graczy, a liczba ponownie gwałtowanie wzrosła po dodaniu bardzo głośnego DLC o nazwie Morrowind.

Co zachwyciło mnie w TESO? Nie byłoby przesadą, gdybym napisał, że wszystko w tej grze jest zachwycające. Gra jest niesamowicie grywalna, wciągająca i relaksująca. Potrafiłem zniknąć przy niej na przeszło 20h, nie zauważając upływu czasu. Urzeka przede wszystkim wybitnie przyjazna i zatopiona w klimacie gry społeczność. Ludzie w TESO są niesamowicie pomocni, przyjaźni oraz pozbawieni znanej z wielu gier sieciowych agresji słownej. Zaczynając grę, spotkałem wiele osób z najwyższych poziomów chętnie nauczających mnie zasad i mechanik gry, pomagających mi z przeciwnikami i questami, a także bezinteresownie wspierających materialnie. Jak wspomniałem, społeczność TESO siedzi głęboko w uniwersum Pradawnych Zwojów. Skutkuje to odgrywaniem klimatycznych rol-playów dzięki szerokiemu zestawowi animacji wywoływanych komendami na czacie, wspólnymi questami oraz rozmowami.

Kolejną z największych zalet jest nowatorski i przełomowy system walki dla gier MMO. Twórcom udało się bardzo dobrze przenieść system walki z offlinowych Elder Scrollsów z dodatkiem paska klasycznych umiejętności w walce dla tego typu gier. Walcząc, musimy sami pilnować, aby trafiać i być odpowiednio blisko przeciwnika oraz kiedy użyć specjalnych zdolności.

W grach RPG MMO główna fabuła najczęściej albo nie istnieje, albo jest wybitnie trywialna. Zamiast głównej fabuły gracz otrzymuje zbiór bezsensownych, króciutkich questów typu „przynieś gwizdek”, „zabij szczury w piwnicy” oraz „pogadaj z tamtym i powiedz mi co powiedział”. W TESO główna fabuła nie jest tylko koniecznym powodem do rzezi setek potworów. TESO posiada autentyczną, ciekawą i barwną fabułę. Scenarzyści gry zadbali, aby nawet questy poboczne były złożone i opowiadały godną uwagi historię, a wykonanie ich zmienia postrzeganie ciebie przez NPC na danym regionie. Dla osób kochających walkę przewidziano krótkie, dynamiczne questy, czyli tzw. dungeony nagradzające ogromnymi ilościami expa, złota i rzadkimi, bardzo dobrymi przedmiotami. Dzięki innym questom możemy dołączać do znanych nam z poprzednich offline-owych odsłon gildii magów, wojowników, złodziei i Mrocznego Bractwa. Te linie fabularne wyróżniają się wysokim poziomem, a ukończenie daje nam duże bonusy oraz satysfakcje. Swoboda gry pozwala aby gracze sami mogli zakładać własne gildie, tworzyć sojusze i prowadzić wojny gildyjne.

The Elder Scrolls zachwyca ogromem świata. Mamy do dyspozycji większość kontynentu Tamriel. Możemy udać się do niemal wszystkich obszarów, które pojawiły się w poprzednich odsłonach gier offline. Stworzono nawet kilka nowych, niezbadanych krain. W środku Cesarstwa znajduje się wyjątkowa i dobrze znana fanom Obliviona kraina Cyrodiil. Panuje tam nieustanna wojna między zwalczającymi się nawzajem, trzema sojuszami do których przynależność gracz deklaruje przy tworzeniu postaci. Panuje tam otwarta strefa PvP. Walka polega na przejmowaniu fortów, strażnic oraz placówek zaopatrzeniowych takich jak kopalnie, tartaki czy farmy. Jest to jedyna taka kraina w całym Cesarstwie.

Grzechem byłoby też nie wspomnieć o możliwości zakupu własnego miejsca. Za zdobyte złoto można kupić mały pokój w gospodzie, domek, dom, posiadłość oraz wyspę. To wszystko można doposażyć własnymi meblami, ozdobami, zwierzątkami, a nawet budynkami. System meblowania jest zupełnie inny niż znany np. ze Skyrim. Tutaj każde krzesło, kałamarz, drzewo ustawisz według swoich preferencji.

W TESO mamy fantastycznie rozwinięty system ekonomii. Do swojej dyspozycji mamy tutaj banki, tematyczne sklepy, sklepy gildyjne oraz wybitnie rozbudowany system craftingu. Możemy kuć pancerze, montować meble, gotować, tworzyć mikstury i trucizny, szyć i barwić ubrania, pozyskiwać metale i drewno, łowić ryby czy zaklinać przedmioty.

Żeby grać w The Elder Scrolls Online wystarczy komputer o wartości około 300 zł + wartość gry, której najbardziej podstawowa edycja na popularnym polskim serwisie handlowym zaczyna się od 30 zł. Złota Edycja + Morrowind to koszt około 170 zł. Niskie wymagania nie oznaczają jednak, że gra posiada brzydką i prostą do bólu grafikę. Jej optymalizacja oraz opcje graficzne są tak zrobione, że różnica między ustawieniami najniższymi, a najwyższymi jest jak między Morrowindem, a Skyrimem z modami. Osobiście, grając na najwyższych ustawieniach cieszę się przepiękną grafiką. Niestety mimo posiadania i7 na Gtx 1070 ze wsparciem 16 GB RAMu doświadczam okazjonalnych spadków fpsów.

Na koniec należy sobie postawić jedno pytanie. Quo vadis TESO? W grze brakuje wielu miejsc, ale twórcy zastrzegli że wraz z czasem będą rozbudowywać Tamriel o kolejne krainy. W związku z tym możliwości rozwoju są przeogromne. To nie jest zamknięta kraina. Zaledwie tydzień temu dodano dwa nowe dungeony, gadżety uatrakcyjniające grę oraz kilka poprawek. Gra jest rozwojowa i równocześnie ma ciągłe wsparcie w postaci ulepszeń i dodatków. Gra kwitnie, a czuję, że jeszcze daleko jej do pełnego rozkwitu. Grę polecam absolutnie wszystkim ze znajomością języka angielskiego – i to jest jedyny minusik tej wspaniałej produkcji.