Wielka wojna pomiędzy dzielnym Narodem żydowskim i niemniej dzielnym Narodem polskim zdaje się nie mieć końca. I prawdopodobnie tak będzie póki ślepa wiara nie ustąpi przed racjonalną argumentacją.

.

Waldemar Łysiak, dla wielu, ącznie z autorem, największy pisarz polski ostatnich kilku dekad (min. trzech)  w swojej „Rzeczpospolitej Kłamców” pisał przed laty:

Zrozumiałem wtedy, że żyje w świecie purnonsensu (jeśli nie obłędu), gdy oszczercy mogą stawiać szkalowanych przed sadem za bronienie sie prawda, i spytany jak zdefiniowałbym antysemityzm, warknąłem: „Antysemityzm to postrzeganie Żydów takimi, jakimi są, miast takimi, jakimi chcą być postrzegani”.

Trzeba było więcej niż dekady, by ta definicja antysemityzmu okazała się prawdziwą.

Oto w wywiadzie, jaki z Jonnym Danielsem przeprowadzili Jacek Michał Karnowscy (Sieci, nr 9 z 2018) pada potwierdzenie.

Ale przecież kontekst wypowiedzi premiera [Morawieckiego – HD] był jasny: grzeczna, uprzejma odpowiedź na prowokacyjne pytanie, akceptacja, że byli źli Żydzi, Rosjanie, Ukraińcy.

Stwierdzenie przez polskiego premiera, że byli „żydowscy sprawcy” jest tym samym, czym byłoby użycie przez premiera Netanjahu określenia „polski obóz śmierci”.

To jednak nieporównywalne. Przecież nie było „polskich obozów śmierci”, a nie wszyscy Żydzi w obliczu Zagłady zachowywali się tak samo.

Dla Żydów jest oczywiste, że członkowie policji żydowskiej czy pracownicy Judenratów robili to, co robili, ponieważ zostali do tego zmuszeni, ponieważ chcieli ocalić swoje życie.. Oczywiście wiem, że nie wszyscy członkowie Judenratów działali tak, jak powinni, i nie każde ich działanie było związane z ratowaniem życia; czasem robili rzeczy straszne, z zachłanności i dla osobistego zysku. To trudna i smutna część historii.

Ale np. granatowi policjanci też byli zmuszeni do służby; jeśli się nie stawili, byli skazani na śmierć.

Zgoda, patrzmy na każdy przypadek osobno, nie generalizujmy; ja przeprosiłem za wypowiedź, w której stwierdziłem, że żydowscy kolaboranci działali, ratując swoje życie, a polscy z chciwości i nienawiści. Ale Żydzi nie zaakceptują sytuacji, w której żydowscy kolaboranci są umieszczani na tym samym poziomie co polscy.

.

I tak oto dochodzimy do sedna sporu.

Żydzi mają wdrukowany obraz swojej historii.

Czysta ofiara, która nie może być zbrukana wspominaniem jakiegokolwiek udziału w Zbrodni.

Jednocześnie Zbrodnia dotyka tylko ich Narodu – cała reszta jest nieistotna, nie liczy się np. martyrologia Romów, procentowo nawet bardziej okrutna.

W sporze nie mamy więc do czynienia z normalną polemiką, polegającą na przedstawianiu faktów.

Jonny Daniels być może zupełnie bezwiednie pokazuje, że mamy przeciw sobie wiarę.

Zatem nie tyle my „piszemy historię na nowo”, ile rzetelne podejście do historii może obnażyć bezsens świeckiej wiary w Holokaust.

To powoduje atak na Polskę, umiejętnie wzniecany przez „przedsiębiorstwo Holocaust”.

Wiara bowiem jest dla maluczkich, prawdziwy geszeft tylko dla wybranych.

.

27.02 2018