Wieloletni, dość bezbarwny niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego. Jego przewodniczący przez dwie kadencje – nigdy przed nim się to nie zdarzyło. Swoją karierę zawdzięcza włoskiemu przywódcy Silvio Berlusconiemu, który – w swoim przemówieniu w Parlamencie Europejskim, zaproponował mu rolę niemieckiego kapo w jednym ze swoich filmów o niemieckich obozach koncentracyjnych.

Martin Schulz, który doprowadził swoją partię do najgorszego wyniku wyborczego.

Martin Schulz, który trafnie zdiagnozował, że w wielkiej koalicji z CDU/CSU, socjaldemokraci tracą na wiarygodności, i który, mimo to, zdecydował się na nową wielką koalicję, ów Martin Schulz doprowadził negocjacje koalicyjne do końca. W Niemczech znów ma powstać koalicja CDU/CSU-SPD. Martin Schulz miał objąć w tej koalicji urząd ministra spraw zagranicznych. Ale nie obejmie, bo jest to nie do przyjęcia dla wyborców SPD – jego własnych wyborców. Dziś nie wiemy jeszcze, czy koalicja CDU/CSU-SPD powstanie, ale wiemy, że nawet jeśli powstanie, Martin Schulz nie odegra w niej spodziewanej roli.

Martin Schulz, człowiek o nieprzeciętnych zdolnościach retorycznych, umiejący przemawiać jak mało kto, a jednocześnie w swoich wspaniałych wypowiedziach nie mający nic do powiedzenia. Pod tym względem przypomina Schulz naszego króla Michała (Korybuta Wiśniowieckiego), o którym mawiano, że w prawdzie mówi biegle w czterech językach, ale w żadnym nie ma nic do powiedzenia.

Schulz zdecydowanie potrafi mówić pięknie, ale od początku swojej politycznej kariery nie powiedział nic godnego uwagi. Niemcy dość szybko dostrzegli tę jego ułomność.

Autor: Kosma Złotowski
Poseł do Parlamentu Europejskiego.