Nowoczesna konstrukcja, dumna bo ma co łączyć. Pod spodem — suchy ślad po wodzie, która jeszcze nie dawno tu była. Miało padać. Miało lać. Miało uratować ogród, warzywnik, beczki. Spadło tyle, że ksiądz kropidłem więcej pokropi.
Ale spokojnie — miliardy lecą na walkę z klimatem. Nie na to, żeby zatrzymać wodę, tylko żeby ją jak najszybciej pogonić do morza. Bo przecież tam jej miejsce, prawda?
A może jednak warto pomyśleć o adaptacji? O tym, jak żyć w świecie, który się zmienia, zamiast udawać, że da się go zatrzymać regulacją i podatkiem.
Nie jestem ekspertem. Nie mam grantów, nie jeżdżę na konferencje. Mam czas, żeby patrzeć. I widzę: rzeka sucha, mausery puste, a w beczce jeno dno zakryte, deszcz jak z kropidła. A w telewizji mówią, że walczymy z klimatem. Tylko że klimat nie słucha. Woda też nie. Pędzi do morza, bo tak ją nauczyliśmy. A potem płaczemy, że nas zalewa.
Dziś pod tym mostem w Andrychowie wody nie ma. Ale bywało, że po ulewie był zagrożony — bo ze wszystkich potoków i potoczków wodę spędzano jak najszybciej do morza. Wszystko wlało się do Wieprzówki. Wieprzówka bez przeszkód dobiegła do Skawy w Grodzisku. Skawa pędzi co koń wyskoczy, by z hukiem wpaść do Wisły w Smolicach koło Oświęcimia. A Wisła śpieszy się jak może, byle szybciej dotrzeć do Bałtyku.
Woda nie ma nic przeciwko mostom, wałom, wsiom i miasteczkom. Ale jeśli człowiek nie da jej miejsca, to ona znajdzie je sama. I wtedy już nie pyta o zgodę.
Może zamiast walczyć, warto się przystosować? Zatrzymać wodę, zanim ucieknie. Zatrzymać rozsądek, zanim zniknie.
Parę moich przemyśleń — z perspektywy człowieka, który nie musi się spieszyć, żeby zdążyć coś zrozumieć: 👉 https://przegladdziennikarski.pl/adaptacja-zamiast-zacietrzewienia-o-klimacie-z-perspektywy-zwyklego-czlowieka/
PS. Refleksja po dzisiejszej wizycie na jarmarku w Andrychowie.
Zostaw komentarz