Trafiłem na bardzo ciekawy tekst pana Bohdana Piętki dotyczący Ukrainy, a właściwie polskiej polityki wobec Kijowa. Zgadza się z artykułem prawie w całości i też pisałem o naszej „dziwnej” uległości wobec Kijowa. Zgadzam się również ze stwierdzeniem wyrażonym między wierszami, że nasza antyrosyjskość czasem przesłania rzeczywisty obraz sytuacji. Zawsze piszę, że nie każdy kto zna rosyjski jest szpiegiem, a kontrwywiad, który w każdym widzi agenta żadnego szpiega nie złapie. Niestety, doszliśmy do punktu, w którym każdy tekst przeciwko Ukrainie będzie traktowany, jako tekst proputinowski. rzeczywiście, Kreml rozgrywa nas i nastawia Ukraińców przeciwko nam, ale to nie oznacza, ze mamy ulegać tej grze i nie widzieć zagrożenia.

Mam tylko jedno zastrzeżenie do tekstu pana Piętki (mam nadzieję, że ktoś mu to zastrzeżenie podsunie wraz z moim komentarzem). Autor pisze o polityce rządu polskiego, jako o własnej i autorskiej. Być może lobby ukraińskie jest na tyle silne, by ją kształtować, lecz pozwolę sobie mieć trochę inne zdanie. Sam pan Piętka zauważa, ze prawie wszystkie kraje wycofały się z aktywnego poparcia Kijowa. Zauważa mimo to, iż „Rząd PiS ma zamknięte drzwi zarówno w Moskwie, Berlinie, jak i Brukseli. Jedyny jego pomysł na politykę zagraniczną – nie mam wątpliwości, że podsuwany przez neokonserwatywne koła z Waszyngtonu – to nieustanne wieszanie się ukraińskiej klamki. Bez dostawania niczego w zamian. Ba, z przyjmowaniem coraz bardziej pokornej postawy wobec słabszego teoretycznie partnera.”. I tu jest klucz problemu. To nie jest nasza polityka. Narzucono ją nam, ponieważ dla USA stanowi ona kolejny atut w grze z Rosją. My przyjęliśmy rolę pionka w tej grze, ponieważ zdecydowaliśmy się na rolę wasala wobec hegemona i nie potrafimy sami opracować własnej w fałszywym strachu przed rzekomymi konsekwencjami gospodarczymi i militarnymi. Dwa potężne lobby, amerykańskie i izraelskie, postanowiło ubić interes z Rosjanami. Towarem jesteśmy my i Ukraina.

Sojusz z USA jest nam potrzebny, ale także potrzebuje go Waszyngton i w tym nasza siła. Inaczej będą musieli znowu rozpocząć zimną wojnę. Oni dobrze o tym wiedzą. Nie łudźmy się, nigdy Amerykanie nie potraktują nas jako partnerów, tak jak Rosjanie. Zawsze będziemy dla nich zdobycznym terytorium, zamieszkałym przez dziwnych ludzi, sprawiających kłopoty. Nasz patriotyzm tylko przeszkadza. Rosjan należy traktować wyjątkowo podejrzliwie i bardzo pragmatycznie. Nie oznacza to jednak, że koniecznie trzeba oddawać się całkowicie drugiemu „obrońcy wolności”. Uważam, iż powinniśmy w końcu myśleć o własnym kraju, a nie rozważać kto zostanie prezydentem USA, bo z naszego punktu widzenia, jest to nieważne. On i tak będzie realizował politykę wyłącznie w interesie Stanów i chwała mu za to. Nie można dać się „wpuścić w kanał” alternatywy „albo Kreml, albo Biały Dom”. To alternatywa dla niewolników.

Teraz dopiero „V Kolumna” weźmie mnie na celownik. I nie tylko Kolumna. Kolumny też.