Komentarz do jednej z zeszłotygodniowych audycji pułkownika Piotra Wrońskiego, w której poruszony został temat braku udziału w głosowaniu w najbliższych wyborach i jaka powinna być droga do prawidłowego ukształtowania się nowego odpowiedniego ruchu politycznego dla Polski, a bojkot wyborów miałby być jej początkiem. Ta koncepcja zaprezentowana przez pana Wrońskiego jest trochę utopijna, choć nie mówię, że jest z gruntu zła, ale warto rozważyć rozwiązanie pośrednie.
Pan Wroński stawia w pełni słuszną diagnozę o środowisku Kukizowców, że ci, którzy je tworzyli i jednocześnie są w sejmie obecnej kadencji zostali pożarci przez system, zresztą jak pamiętamy już w 2015 r. ostrzegał przed tym zarówno samego Pawła Kukiza, jak i opinię publiczną. Dodatkowo obecnie głosi również tezę, iż każdy, kto będzie chciał być tą lepszą siłą zwaną antysystemem, zostanie zjedzony przez system, czyli przez karuzelę.
Należy zastanowić się, jak bardzo da się temu przeciwdziałać i na ile koncepcja, którą przedstawię może zmniejszyć to ryzyko.
Chodzi tu o zmianę kolejności obranie takiego kierunku, że ten nowy ruch w najbliższych wyborach stawiałby nie na sejm, a na senat, a dopiero w jeszcze następnych ubiegał się o miejsca w sejmie lub zawsze do senatu za każdym razem, póki istnieje izba wyższa w naszym porządku ustrojowym.
Jakkolwiek nowe stronnictwo w swoim programie musi ująć koncepcję reformy senatu, albo jego likwidację, o czym pisałem choćby ja w artykule o nowej przyszłej prawicowej sile dla Polski, to jednak w obecnych ramach taka strategia może przyczynić się do poprawy jakości polskiej polityki i życia publicznego. Takie środowisko polityczne siłą rzeczy byłoby mniej obecne w mediach, niż reprezentacja sejmowa, ale może właśnie w izbie wyższej mogłoby ono pozytywnie wpływać na całokształt inicjując projekty reform.
Warto zastanowić się, czy gdyby Kukiz’15 od początku obrał właśnie taką drogę byłby dziś w lepszym miejscu i w lepszej kondycji. Od napisania przeze mnie artykułu o tym właśnie środowisku minął rok i mogliśmy zaobserwować, co się przez ten czas działo i wydaje się, że nie będzie ono w stanie wykrzesać tej energii, jaka była. Ci, którzy nie zostali zjedzeni przez system nie dostali się do sejmu w obecnej kadencji na tym właśnie polega różnica między tymi, których system wchłonął, a nie wchłoniętymi.
Z kolei w odniesieniu do projektu Polska Fair Play dziś sądzę, że to środowisko powinno było wyznaczyć sobie właśnie ten cel w postaci izby wyższej stawiając na politykę krajową, czego jak pamiętamy nie uczyniło.
Może ta opisywana przeze mnie droga jest możliwą do osiągnięcia w obecnych warunkach receptą na uformowanie się przyszłej konstruktywnej opozycji w dalszym okresie zdolnej do przejęcia władzy.
Zostaw komentarz