Zakpiono dzisiaj z Ciebie

Smukłe drzewko małe

 

Pod którym krew naszych braci

Pod którym Orły białe

 

Wyśmiano Ciebie teraz 

Że byłaś tą jedyną

 

Wyśmiano, bo widziałaś

To co się tam zdarzyło

 

I nie uschłaś z bólu

Trawiona ogniem z płomieni

 

Nie powaliły cię strzały

Ani wybuchy znad ziemi

 

Więc wyśmiano Cię mimo

Że miałaś być ze stali

 

I roztrzaskać Tych wszystkich

Którzy nie wylądowali

 

Więc wyśmiano Cię teraz

jakby chciano pokazać

 

Że nie byłaś wcale

Czyjejś nadziei oazą

 

I nie spełniłaś wymogów

I nie upadłaś do kolan

 

Więc teraz Ci wytknięto 

Że śmiałaś tak się zachować

 

I jesteś bardziej znana

Niż ten co Cię wyszydził

 

Gdy byłaś argumentem

Dla tych co wtedy niezbicie

 

Chcieli Ci ponadawać

ordery płomiennej wdzięczności

 

A teraz już widzą że to Ty

odgadłaś podłości 

 

Ich ponurych zamiarów

W jednym okamgnieniu

 

Stając się symbolem

Nad grobami w kamieniu

 

I nad naszymi łzami

Nad naszą upartą pamięcią

 

Nad Tymi, z którymi czuwamy

Od lat już prawie dziesięciu…

 

Tomasz Trzciński, 10 lutego 2020