Gdy oglądając program „Bez retuszu (12.03.2017) usłyszałam jak ambasador Węgier pani Orsolya Zsuzsanna Kovács, która będąc gościem programu robi piruety, by wytłumaczyć poparcie Orbana dla Donalda Tuska, to miałam wrażenie, że uważa wszystkich Polaków za ludzi otępiałych umysłowo, którym można wszystko wmówić. Gdy w trakcie udzielanego wywiadu stwierdziła: „Orban zapewniał Polska może liczyć na solidarność Węgier, jeśli będzie zaatakowana”, to myślałam, że się przesłyszałam. Pytałam się męża, czy dobrze zrozumiałam jej wypowiedź, bo z niej jednoznacznie wynika, że kwestia węgierskiej solidarności związana ma być tylko z niesłusznym atakowaniem, natomiast nie dotyczy pozostałych aspektów polityki unijnej takich jak: klimatyczna, energetyczna, reformy Unii. Bardzo trafnie skwitował tę wypowiedź Orbana jeden z telewidzów pisząc w sms-ie: „Możecie liczyć na naszą solidarność, ale w niczym was nie poprzemy”.

Przykładem zaklinania rzeczywistości przez panią ambasador było stwierdzenie „współpraca polsko-wegierska i innych krajów V4 jest mocna”, „w wielu sprawach mamy wspólny głos, mamy duże znaczenie w UE i jestem pewna, że tak będzie także w przyszłości”. Jak jest mocna mogliśmy się przekonać

Gwiazdą programu jak zwykle była Julia Pitera. Mimo, że ambasador Kovács podczas wywiadu w programie „Bez retuszu” stwierdziła, że „Na pewno na każdy kraj były naciski. Nie było mnie w Brukseli, więc nie jestem w stanie powiedzieć, jakie były naciski. Wiemy, jak toczy się polityka europejska, więc były grupy, które chciały państwa europejskie przekonać”.

Mimo, że Julka jest w polityce od wielu lat, pozuje na naturszczyka, który nie zna podstawowych arkanów politycznych. Uważam, iż będąc europosłem doskonale wie o różnych formach nacisku stosowanych przez elity wobec opornych państw. Gdy powiedziała „Uważam, że w kontekście zagrożeń, które są w Europie przyczynianie się do tego, żeby wymyślać jakieś naciski, że był spisek. Ja rozumiem, że 27 krajów mają szefów idiotów, którzy dają się przez kogoś namówić do podejmowania decyzji wbrew sobie. Ja muszę powiedzieć, że czegoś tak abstrakcyjnego jeszcze nie słyszałam. To, co panowie opowiadają jest po prostu kuriozalne”. (…)

Gigantycznym wciskaniem kitu telewidzom było jej stwierdzenie: „jutro o godz. 16.00 mamy posiedzenie naszej grupy i zadam pytanie kolegom Węgrom, czy rzeczywiście były wywierane naciski”. Oczywiście jej koledzy Węgrzy powiedzą najszczerszą prawdę.

Nie wiąże ona wycofania się w ostatniej chwili Orbana z poparcia Syriusza-Wolskiego z tym, że dwa dni przed głosowaniem Komisja Europejska zgodziła się, by Węgry przyznały pomoc publiczną na budowę nowej elektrowni atomowej przez Rosję. Czy to przypadek i zbieg okoliczności który nie miał wpływu na jego decyzję?

Na pytanie ze strony publiczności jak głosowała w sprawie europosła Wojciechowskiego odpowiedziała, że „była przeciwna jego kandydaturze, bo jak się okazało słusznie pan Wojciechowski będąc sędzią Trybunału europejskiego pogroził na swoim Facebooku sędziom żeby się uspokoili, bo rząd im może nie wypłacić pensji. Nie poparliśmy jego na to stanowisko, bo się nie nadawał”. Gdy prowadzący program red M. Adamczyk stwierdził, że mieliśmy podobną sytuację między kandydaturą Tuska, stwierdziła, że „między tymi przypadkami jest zasadnicza różnica. Pan mówi o organie politycznym, a ja o organie administracyjnym”.

Z tej wypowiedzi wynika, że PiS nie ma prawa być przeciw kandydaturze D. Tusk, który będąc szefem Rady Europy traktatowo jest zobowiązany do dochowania neutralności, a przez całą pierwszą kadencję łamał zobowiązania i angażował się w wewnętrzne spory własnego kraju. Jak widać Julka snopka w swoim oku nie widzi, natomiast u przeciwników najmniejsze ździebełko. Nie ma się, czemu dziwić, od lat jest znana ze stosowania podwójnych standardów.

Według niej przytaczane w programie cytaty prezydentów Francji Jacques’a Chiraca „Stracili dobrą okazję, aby siedzieć cicho” i Francoisa Hollandea „Wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne”, nie mają najmniejszego znaczenia, bo „Polska jest dla Europy wzorem sukcesu. Jest krajem, który zrobił nieprawdopodobny skok rozwojowy”.

Ja natomiast uważam, że te cytaty ujawniają prawdziwy stosunek zachodnich elit do nas i naszego dorobku. Oficjalnie nas chwalą, a za plecami nami pogardzają. Oczywiście cała opozycja nie dopuszcza do swojej świadomości tej oczywistej oczywistości i woli się permanentnie oszukiwać jak to nas szanują za „nieprawdopodobny skok rozwojowy” oraz za donoszenie na własny kraj.

Program „Bez Retuszu” po raz kolejny obnażył odlot Julki