Referendalną porażkę z Tymbarku z przykrością przyjął poseł Paweł Kukiz (Koło Poselskie Wolni Republikanie), który od trzech kadencji w Sejmie, a wcześniej jako kandydat na prezydenta w wyborach 2015 r., walczy o zmianę w polskich przepisach dotyczących referendów.

— To jest moja misja, by dać Polakom szansę na to by sami mogli decydować w najbardziej dotyczących ich sprawach — mówi polityk w rozmowie z Onetem. — Nie znam sytuacji z Tymbarku i nie oceniam jej merytorycznie. Nie wiem, jaki był tam problem na linii wójt-mieszkańcy. Ale wiem jedno! Jeśli ponad 96 proc. ludzi, którym chciało się iść do urny i zagłosować, było za wójta odwołaniem to sytuacja, w której tak się nie dzieje, jest porażką demokracji oraz całego państwa.

Jak wyjaśnia byli lider zespołu „Piersi”, by referenda w Polsce miały swoją moc i ludzie faktycznie zrozumieli, że to jest właśnie narzędzie „demokracji bezpośredniej”, progi, po których przekroczeniu referenda będą wiążące, powinny być obniżone. Jako przykład Paweł Kukiz podaje Szwajcarię, której mieszkańcy od dziesięcioleci są dużo bardziej zaangażowani państwowo niż Polacy.

— W Szwajcarii o wielu rzeczach decyduje się w referendach, a tam nie ma żadnych progów ich ważności — przypomina Paweł Kukiz. — Ci, którzy idą głosować, mają głos. Z kolei ci, którzy nie idą, sami z niego dobrowolnie rezygnują. W tej sytuacji opcja, która w głosowaniu zdobywa większość głosów, wchodzi w życie. Uważam, że w Polsce też mogłoby tak być, ale równie dobrze jestem też zwolennikiem tego, by na początek w naszym kraju po prostu obniżyć progi wiążące.
Tymbark nie chciał wójta, Głubczyce wiatraków, ale głosu ludzi nikt nie wysłuchał…

Jak przypomina Paweł Kukiz, jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu udało mu się namówić Prawo i Sprawiedliwość na nowelizację ustawy o referendach lokalnych. Nowe prawo w marcu 2023 r. przeszło przez Sejm. Zakładało: obniżenie progu frekwencyjnego z 30 na 15 proc. w referendach dotyczących spraw lokalnych — niepersonalnych.

Z kolei w przypadku referendum o odwołanie władz lokalnych miała obowiązywać zasada, że to będzie wiążące, jeśli weźmie w nim udział przynajmniej 3/5 wyborców, którzy wcześniej oddali głos na „odwoływanego” wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. Dziś musi to być liczba 3/5 wszystkich wyborców głosujących w tych wyborach, czyli tych, którzy oddali głos na „odwoływanego” i jego ówczesnych kontrkandydatów.

— Nowelizacja dawał Polakom głos, ale została odrzucona przez Senat, w którym większość miała ówczesna opozycja. Senackiego veta nie udało się odrzucić, bo ramię w ramię z opozycją zagłosowali wówczas Ziobrzyści. Zmiany nie weszły w życie — przypomina Paweł Kukiz.

Zdaniem byłego muzyka o tym, że był to błąd, przynajmniej część polityków działających w przeszłości w Solidarnej Polsce, dowiedziało się wiosną bieżącego roku. W lutym w Głubczycach, na Opolszczyźnie, mieszkańcy protestowali przeciwko budowie farmy wiatrowej. Zorganizowano w tej sprawie referendum. Przeciwko wiatrakom było 82,3 proc. głosujących, ale referendum okazało się niewiążące, bo frekwencja w nim wyniosła 25 proc. Prawo wymaga natomiast 30 proc.

Niedługo później Janusz Kowalski (dziś PiS w przeszłości Solidarna Polska) grzmiał w mównicy, że ludzie w Głubczycach ogólnie byli przeciwko „niemieckim wiatrakom” i trzeba ich słuchać. Paweł Kukiz wypomniał mu również w Sejmie, że gdyby prawo o referendach znowelizowano przed dwoma laty, to frekwencja na poziomie 25 proc. byłaby wystarczająca.

— Nie spocznę, dopóki nie wywalczę, by z tymi referendami w Polsce było łatwiej. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak takie wiążące referendum jest silne. Podaję przykład: jakaś gmina nie chce u siebie uchodźców z relokacji. Mieszkańcy zwołują referendum, głosują i wynik jest taki, że lokalna społeczność nie chce takich ośrodków. Państwo i Unia Europejska musi ich posłuchać. Bo to głos suwerena. Ja walczę o te referenda, bo wystarczy kilka takich wiążących głosowań w całej Polsce i społeczeństwo się „odtumani”. Zobaczy, że jednak coś może i coś od niego zależy — zapowiada Paweł Kukiz.

https://wiadomosci.onet.pl/krakow/czy-glos-ludzi-jeszcze-w-ogole-sie-liczy-tymbark-pokazuje-smutna-prawde-o-referendach/fr3ebm5

Paweł Kukiz
Poseł na Sejm RP, Lider Kukiz15.